Świat Wiadomości

Para sodomitów kupiła sobie dziecko. Teraz je wyśmiewają, gdy płacze za matką

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

Para dewiantów sodomickich wywołała oburzenie w Internecie po opublikowaniu nagrania, na którym naśmiewa się z dziecka urodzonego przez surogatkę, które płacze krzycząc: „mamo!” Sprawa jest obrzydliwa z kilku powodów, w tym handlu ludźmi oraz znęcania się nad nieletnimi. Pokazuje też konsekwencje handlu dziećmi i dozwolenia na zajmowanie się nimi przez wykolejeńców.

Para sodomitów kupiła sobie dziecko od surogatki, a teraz je wyśmiewa, gdy płacze za matką. Piosenkarz muzyki country i autor tekstów piosenek Shane McAnally opublikował wideo, na którym jego „mąż” Michael Baum leży na kanapie, żartobliwie kołysząc dziecko na swoim brzuchu i pytając: „Kogo wolisz, tatę czy tatę?”. Kiedy dziecko mówi „Mama”, Baum odpowiada: „Nie! Nie ma mamy”, co powoduje, że dziecko dąsa się i płacze. Wówczas obaj mężczyźni się śmieją, podczas gdy trwa koszmar malucha.  

Sprawa wywołała oburzenie nie bez powodu. W centrum tej historii znajduje się dziecko — istota całkowicie zależna od dorosłych, której podstawową potrzebą jest bezpieczeństwo, bliskość i poczucie bycia kochanym przez matkę. Tymczasem nagranie, które obiegło Internet, pokazuje sytuację, w której płacz dziecka staje się pretekstem do drwin i dodatkowo publicznego ośmieszenia.

Nie trzeba wielkiej wiedzy psychologicznej, by zrozumieć, że niemowlę nie „manipuluje” ani nie „prowokuje”. Płacz jest jego jedynym językiem komunikacji. To sygnał potrzeby — bliskości, jedzenia, ukojenia. Reakcją dorosłego powinna być troska i empatia, nie kpina. Każde inne podejście oznacza poważne niezrozumienie podstawowych obowiązków rodzicielskich.

Ta sytuacja odsłania jednak coś więcej niż jednostkowy brak wrażliwości. Pokazuje szerszy problem kulturowy: coraz częściej dzieci przestają być postrzegane jako dar i odpowiedzialność, a zaczynają funkcjonować jako zabawka i element dewiacyjnego stylu życia. Surogacja, która w założeniu miała być rozwiązaniem dramatycznych sytuacji, w praktyce bywa przedstawiana jak usługa — proces, który można zaplanować, zamówić i „zrealizować”. Niestety, w USA i Kanadzie odbiorcami takich dzieci często są dewianci LGBT.

I tu pojawia się fundamentalne pytanie: czy dziecko może być efektem transakcji, zakazanego handlu ludźmi? Nawet jeśli cały proces odbywa się zgodnie z prawem, nie znika przecież moralny dylemat. Relacja rodzic–dziecko nie powinna zaczynać się od umowy i przelewu. Jeśli tak się dzieje, istnieje ryzyko, że gdzieś po drodze zatracamy świadomość, kim naprawdę jest to małe, bezbronne życie.

Najbardziej niepokojące jest jednak to, że brak empatii wobec dziecka staje się treścią publiczną — czymś, co można nagrać, opublikować i potraktować jako „zabawne”. To odwrócenie porządku wartości. Dziecko nie jest rekwizytem w mediach społecznościowych ani narzędziem do zdobywania uwagi. Jest osobą, która ma prawo do godności od pierwszych chwil życia.

Krytyka takich zachowań nie powinna być tematem tabu. Nie chodzi o to, kim są dorośli, lecz jak się zachowują. Każdy rodzic — bez wyjątku — podlega tej samej ocenie moralnej: czy zapewnia dziecku bezpieczeństwo, miłość i szacunek. Jeśli odpowiedź brzmi „nie”, reakcja władz jest nie tylko uzasadniona, ale konieczna.

Bo w tej sprawie nie chodzi o ideologię ani o spory światopoglądowe. Chodzi o coś znacznie prostszego i ważniejszego: o elementarną przyzwoitość wobec dziecka, które samo nie jest w stanie się obronić. Dziecko nie rozumie, że jest elementem inżynierii społecznej, mającej na celu normalizację zachowań dewiacyjnych i „związków” sodomickich. Dlatego tak ważne jest pokazywanie, że normalna rodzina, to tylko chłopak i dziewczyna. 

Polecamy również: Londyn zatwierdził nielimitowane aborcje do 9. miesiąca ciąży

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!