Europa Historia Wiadomości

Kreml broni mitu o „radzieckim” Wołyniu

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

Moskwa zakwestionowała słowa prezydenta Karola Nawrockiego o obywatelach Rzeczypospolitej zamordowanych podczas rzezi wołyńskiej. W reakcji na jego wypowiedź Ambasada Rosji w Polsce przekonywała, że Polacy mieszkający na Wołyniu i innych terenach zajętych przez ZSRR po 17 września 1939 roku byli… obywatelami państwa sowieckiego. Rosyjska placówka powołała się przy tym na decyzje władz ZSRS o włączeniu tych ziem do swojego terytorium.

Kreml broni mitu o „radzieckim” Wołyniu. Oświadczenie Ambasady Rosji w Polsce dotyczące rzezi wołyńskiej jest kolejnym przykładem charakterystycznej dla turańców manipulacji historycznej. Rosyjscy dyplomaci stwierdzili, że ofiary zbrodni UPA były wprawdzie etnicznymi Polakami, ale od listopada 1939 roku miały być już „obywatelami radzieckimi”, ponieważ ziemie II Rzeczypospolitej zostały włączone do ZSRR, a „zachodnia Ukraina na powrót połączyła się z ukraińską SSR”.

Na pierwszy rzut oka jest to odwołanie do formalnego statusu prawnego narzuconego przez Związek Sowiecki. W rzeczywistości jednak mamy do czynienia z próbą legitymizowania skutków nielegalnej w świetle prawa międzynarodowego agresji z 17 września 1939 roku. Sowieci zajęli wschodnie województwa Polski na mocy porozumienia z III Rzeszą zawartego w pakcie Ribbentrop–Mołotow. Następnie jednostronnie narzucili miejscowej ludności obywatelstwo ZSRS, nie pytając jej o zgodę.

Trudno uznać taki argument za poważny. Przyjmując podobną logikę, można by twierdzić, że mieszkańcy terenów okupowanych przez Niemcy automatycznie stawali się obywatelami III Rzeszy tylko dlatego, że okupant tak zadekretował. Wołyń w 1943 roku znajdował się pod niemiecką okupacją. Idąc tokiem rozumowania rosyjskiej ambasady, równie dobrze można by powiedzieć, że ofiary były wówczas obywatelami III Rzeszy. Taka teza byłaby oczywiście absurdalna, ponieważ narodowości, tożsamości i więzi państwowej nie określa wyłącznie wola okupanta.

Co ważne, uprawiając taką narrację, Kreml strzela gola do własnej bramki – podtrzymuje bowiem legalność ustaleń paktu Ribbentop-Mołotow, a zatem pośrednio przyznaje, że Związek Sowiecki był sojusznikiem III Rzeszy w początkowym okresie wojny. Przypomnijmy: w ZSRS i Rosji całymi latami zakłamywano ten fakt, tworząc mit dobrych Sowietów, którzy nie pomagali w rozpętaniu II Wojny Światowej razem z Hitlerem.

Historyczny fakt pozostaje niezmienny: ofiarami rzezi wołyńskiej byli przede wszystkim Polacy zamieszkujący przedwojenne terytorium II Rzeczypospolitej. To właśnie do nich odnosił się prezydent Karol Nawrocki, mówiąc o zbrodniach dokonanych na obywatelach Rzeczypospolitej.

Warto zauważyć, że rosyjski komunikat zawiera jeszcze jeden charakterystyczny zabieg. Kreml przyznaje, że sprawcami masowych mordów byli szowiniści z OUN-UPA, ale jednocześnie próbuje wpisać całą historię we własną narrację o „radzieckiej Ukrainie” i „radzieckich obywatelach”. W ten sposób Moskwa stara się przedstawiać ZSRR jako naturalnego gospodarza tych ziem, pomijając fakt, że jego obecność była skutkiem agresji i okupacji, wynikającej z kolaboracji z Hitlerem.

Historia Europy Środkowo-Wschodniej jest wystarczająco tragiczna i skomplikowana, by nie potrzebowała dodatkowych fałszerstw. Narzucenie obywatelstwa przez okupanta nie zmienia narodowości ofiar ani ich związku z państwem, którego byli obywatelami przed agresją. Tak samo jak niemieckie dekrety nie uczyniły Polaków Niemcami, tak sowieckie dekrety nie uczyniły ich Rosjanami czy „radzieckimi” w sensie narodowym.

Rosyjskie oświadczenie pokazuje, że kremlowska polityka historyczna wciąż opiera się na tych samych metodach: selektywnym doborze faktów, przemilczaniu niewygodnych okoliczności i próbach legitymizowania skutków imperialnej ekspansji ZSRS. Zamiast rzetelnej refleksji nad historią otrzymujemy kolejną próbę propagandowego przepisania przeszłości.

NASZ KOMENTARZ: Propaganda Moskwy na temat Wołynia jest tak samo toporna i bezczelna jak propaganda Kijowa, mówiąca o „wojnie między sąsiadami” i „polskiej okupacji”. Pod tym względem oba turańskie reżimy mogą sobie podać ręce. Nie różnią się niczym.

 Polecamy również: Banderowska V kolumna w Polsce wymyśliła nowy order dla Zełenskiego

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!