Historia

Zwycięstwo pod Czarnobylem – 101 lat temu nasi marynarze spuścili łomot bolszewikom

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

Znany dziś głównie za sprawą katastrofy w tamtejszej elektrowni atomowej Czarnobyl był bardzo ważnym węzłem komunikacyjnym i bazą Dnieprzańskiej Flotylli Wojennej. Przez port rzeczny przepływało całe zaopatrzenie dla żołnierzy Armii Czerwonej, walczących na Polesiu.

Tymczasem gdy na początku marca 1920 roku 9. Dywizja Piechoty gen. Sikorskiego zdobyła Mozyrz, a także mniejsze porty w Barbarowie, Juriewiczach i Narowli, natrafiono tam na zimujące jednostki bolszewickie: wspomniane kanonierki „Trachtomirow” i „Burżyn”, 23 statki transportowe, 10 motorówek, 53 barki i sporo mniejszych jednostek. Zostały one włączone do Flotylli Pińskiej, w znaczący sposób wzmacniając jej siły, aczkolwiek bardziej transportowe niż bojowe. Dowództwo marynarki nadesłało około 300 oficerów, podoficerów marynarzy do obsadzenia nowych okrętów.

25 kwietnia 1920 roku rozpoczęła się ofensywa kijowska…

Wyprawa kijowska 1920 roku

Operująca na Polesiu 9. Dywizja Piechoty, której podporządkowano Flotyllę Pińską, otrzymała zadanie zabezpieczania północnego skrzydła wojsk polskich. W ramach otrzymanych rozkazów okręty Flotylli wsparły próbę przełamania frontu w okolicach Koszarówki. Doszło tam do walki z jednostkami rosyjskimi.

Najpierw cztery motorówki podeszły skrycie pod okręty sowieckie i chciały je ostrzelać, ale… wszystkie weszły na mieliznę. Dostrzegli je bolszewicy, którzy zbliżyli się i rozpoczęli ich ostrzał. Najcięższe polskie działo (kal. 75 mm) zacięło się po pierwszym strzale, co osłabiło odpowiedź strony polskiej.

Na szczęście działo z jednej z motorówek trafiło w komin kanonierki „Prytkij”, wywołując wybuch kotła i pożar okrętu. To spowodowało zamieszanie wśród bolszewików, podczas którego Polakom udało się ściągnąć swoje motorówki z mielizny i odpłynąć.

Rankiem 27 kwietnia 1920 r. płynące Prypecią polskie okręty – trzy uzbrojone motorówki, motorówka pancerna MP 1 i kanonierka „Pancerny 1” – natknęły się pod wsią Lelów na pięć ostrzeliwujących ją bolszewickich jednostek. Polacy otworzyli ogień z dział 75 mm i zaliczyli kilka trafień. Ogniem kierował por. mar. Stanisław Hryniewiecki, który był zawodowym artylerzystą z dawnej floty carskiej. Wskutek celnego ognia Rosjanie wycofali się.

W międzyczasie pododdziały 9 Dywizji Piechoty zdobyły samo miasto. W kronice działań 34. Pułku piechoty napisano, że „o świcie kolumna dotarła pod Czarnobyl. Porucznik Galiński ustawił baterję i pod osłoną jej ognia uderzył na miasteczko. Przeciwnik, umocniony na dobrej pozycji, bronił się zawzięcie przy wsparciu artylerii polowej i ciężkiej z kilkunastu statków pancernych. Pomimo to 9-ej i 11-ej kompanjom udało się zdobyć miasto, przyczem zagarnęły one 2 działa polowe, 3 karabiny maszynowe, 4 kuchnie polowe i kilkunastu jeńców.”

W porcie zdobyto 15 jednostek, w tym: dwa uzbrojone holowniki „Pokornyj” i uszkodzony pod Koszarówką „Prytkij”, cztery uzbrojone w lekkie działa bocznokołowce pasażersko-towarowe „Tatiana”, „Zwiezda”, „Judif” i „Kokietka”, oraz sześć drag kubełkowych.

Tymczasem powyżej Czarnobyla trwała pogoń za wycofującymi się pięcioma kanonierkami sowieckimi. Ppor. mar. Karol Taube, dowódca jednej z motorówek:, wspominał „Pancerny mknął całą mocą. Za nim wyciągały co sił motorówki, wyglądało to tak, jakby psy goniły dzika. Na horyzoncie ledwie dymki już widać. To flotylla nieprzyjacielska.” Mijając Czarnobyl bolszewickie okręty ostrzeliwały stanowiska polskiego wojska..

Do spotkania okrętów polskich z bolszewickimi doszło w miejscu, w którym koryto Prypeci było szerokie, co pozwalało na manewrowanie jednostkami. Rosjanie zajęli dogodne pozycje, mieli też znaczną przewagę liczebną i uzbrojenia. Ich kanonierki uzbrojone były w sumie w dwa działa kal. 130 mm i aż 12 dział kal. 76 mm. Polacy mieli tylko trzy działa kal. 75 mm.

Dowodzący polskim zespołem por. Borys Mohuczy kazał wysadzić na brzeg obserwatorów, a następnie zajął odpowiednie pozycje i rozpoczął ostrzał nieprzyjacielskich jednostek z odległości 4-5 km. Walka ogniowa trwała dwie godziny.

W pewnym momencie pocisk z „Pancernego 1” trafił w rosyjskiego „Gubitielnego”, na którym wybuchła amunicja. Kanonierka przełamała się i poszła na dno, pociągając za sobą część załogi. W takiej sytuacji pozostałe rosyjskie jednostki podniosły kotwice i odpłynęły. Polacy ruszyli za nimi w pościg. Stanowisko obserwacyjne tym razem umieszczono na szczycie komina. Na jego szczycie umieszczono zbitą z desek platformę, na którą wdrapał się ppor. mar. Robert Oszek. Ppor. mar. Taube wspominał po latach, że Oszek namierzał okręty przeciwnika z wielką wprawą, dysponując jedynie zwykłą lornetką, „trochę przy tym przebierał nogami, bo dym gorący”.

Oszkowi udało się celnie ostrzelać dwa z czterech okrętów przeciwnika. Najpierw pocisk trafił w śródokręcie ostatniego w szyku okrętu. Prawdopodobnie „Mudrego”. Podszedł do niego idący przed nim „Mołnijenosnyj”. Próbując rzucić „Mudremu” hol, zastopował. I ten jeden krótki moment wystarczył, aby dosięgnął go polski pocisk. Oba okręty okryły się dymem. Sowieci zajęci ratowaniem rozbitej flotylli, zaprzestali prowadzenia ognia i powoli zaczęli się wycofywać na Dniepr.

źródła:
Paweł Stachnik, Rzeczna klęska bolszewików [w:] Dziennik Polski
Sławomir Zagórski, Bitwa pod Czarnobylem [w:] Ciekawostki Historyczne

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!