Europa Historia Wiadomości

Wiedeń odcina się od swojego obrońcy – Jana III Sobieskiego

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

Niedawna decyzja władz Wiednia o wstrzymaniu budowy pomnika Jana III Sobieskiego wywołała polityczną burzę i pytania o to, jak Europa traktuje własną historię. Monument miał stanąć na Kahlenbergu — miejscu symbolicznym, skąd w 1683 roku rozpoczęła się ofensywa kończąca oblężenie miasta przez armię osmańską. Projekt uzyskał zgodę już lata temu, jednak ostatecznie został zablokowany po sprzeciwie skrajnie lewicowych polityków miejskich, w tym tureckiej imigrant.

Wiedeń odcina się od swojego obrońcy – Jana III Sobieskiego. Argumentacja przeciwników pomnika opiera się na przekonaniu, że upamiętnienie polskiego króla-dowódcy odsieczy Wiednia może być interpretowane jako gest „wykluczający” i „sprzyjający napięciom społecznym”. Jedna z radnych (Aslıhan Bozatemur z tureckimi korzeniami) stwierdziła nawet, że monument mógłby „wzmacniać nastroje islamofobiczne i antytureckie”. Jednak dla wielu obserwatorów brzmi to jak próba redefiniowania historii według współczesnych sporów ideologicznych.

Wiedeń, który przez wieki budował swoją tożsamość na pamięci o wydarzeniach z 1683 roku, dziś zdaje się podchodzić do tej samej historii z dużą ostrożnością. Krytycy decyzji wskazują, że w mieście istnieją pomniki postaci znacznie bardziej kontrowersyjnych, a mimo to nie wzbudzają one podobnych obaw. Polski ambasador przypomniał, że miasto wcześniej obiecało pomnik i że sama statua została już wykonana.

Spór o Sobieskiego nie dotyczy więc wyłącznie jednego monumentu. To szersza dyskusja o tym, czy europejskie stolice nie zaczynają traktować własnej przeszłości jak problemu wizerunkowego, który należy wygładzić i pozbawić ostrych krawędzi w imię politycznej poprawności nowych czasów. Krytycy decyzji władz Wiednia mówią wprost o „historycznej amnezji” — przekonaniu, że najlepiej przemilczeć wydarzenia, które mogą być dziś odczytywane w sposób niewygodny.

Paradoks polega na tym, że zwycięstwo sprzed ponad trzech stuleci jest faktem historycznym, niezależnym od współczesnych sporów politycznych. Upamiętnienie go nie musi oznaczać gloryfikacji konfliktów religijnych ani tworzenia nowych podziałów. Może być po prostu przypomnieniem, że Europa to nie tylko obecna era pokoju i rysowania kredkami po asfalcie. To kontynent, którego historyczny sukces wykuwał się  w ogniu skomplikowanych procesów i walk, które dziś stanowią element wspólnego dziedzictwa.

Wiedeń stoi więc przed wyborem: czy traktować historię jako przestrzeń dialogu i refleksji, czy jako temat wymagający ciągłej autocenzury. Odrzucenie pomnika Sobieskiego pokazuje, że część elit woli ostrożność i polityczną poprawność nawet kosztem prawdy historycznej. Pytanie tylko, czy taka strategia rzeczywiście doprowadzi do pojednania z muzułmanami, czy raczej do stopniowego rozmywania fundamentów cywilizacji łacińskiej i pamięci o wydarzeniach, które ukształtowały Europę.

Polecamy również: Dewiant gender wystąpił w zawodach kobiet. Molestował uczestniczkę

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!