Historia

Przeciw Awarom

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

Panujący po obaleniu cesarza Maurycjusza chaos wykorzystali Awarowie i Słowianie, którzy przez niebronioną granicę na Dunaju wtargnęły na Bałkany, pustosząc w kolejnych latach cały półwysep, aż po południową Grecję. Najeźdźcy splądrowali Peloponez i wyspy Morza Egejskiego. Na stałym lądzie oparła im się tylko Tessalonika, zwana przez Słowian Sołuniem, oraz nieliczne miasta nadbrzeżne. Grupy wołoskich, iliryjskich i trackich rolników porzucały swe gospodarstwa, chroniąc się wysoko w górach, dając w ten sposób początek ludom pasterskim – Wołochom i Albańczykom.

W 626 roku Awarowie i Słowianie oblegli Konstantynopol. Cesarstwo chwiało się w posadach, bowiem od wschodu do stolicy cesarstwa zbliżały się wojska perskie. Decydujące o losach kampanii okazały się działania na morzu, gdzie flota grecka rozgromiła złożoną z niewielkich, wydrążonych w pniach, łódek flotyllę słowiańską.

Zniechęceni doznaną klęską Słowianie zaczęli się buntować przeciw Awarom. Zapewne nie bez wpływu na ich postawę miała dyplomacja bizantyjska, starająca się wbić klina między Awarów i Słowian. Na czele buntu stanął frankijski kupiec Samon, prawdopodobnie pochodzący z Galii. Okazał się on dobrym organizatorem i przywódcą, tworząc potężny związek plemion słowiańskich, którego centrum znajdowało się na Morawach oraz w południowych Czechach i w północnej Panonii, na ziemi Dulebów.

W latach 629–639 państwo Samona stoczyło wojnę z frankijskim królem Dagobertem I, dwukrotnie skutecznie odpierając jego najazdy. Szczególne znaczenie miała wielka wyprawa Franków z roku 631, która zakończyła się ich klęską pod Wogastisburgiem. Po tym zwycięstwie Słowianie spustoszyli Turyngię, a książę serbski Derwan zrzucił zwierzchnictwo Dagoberta i podporządkował się Samonowi.

W walkach przeciwko Awarom i Frankom brali też udział, obok wspomnianych przed momentem Serbów, także Chorwaci. Wojownicy serbscy oraz chorwaccy osiedlili się potem w zachodniej części Półwyspu Bałkańskiego – stąd dzisiejsze państwa Serbia i Chorwacja.

Nas w sposób szczególny interesują tu Chorwaci, bowiem przybyli oni na Bałkany z ziem polskich. Co więcej, większość ich współplemieńców pozostała na ojczystej ziemi. Jako pierwszy wspominał o Chorwatach, którzy nie wzięli udziału w ekspedycji na Bałkany, ale pozostali na ziemiach polskich, król angielski Alfred Wielki, którego dzieło powstało ok. roku 890. Wspomniał on w nim mianowicie o ludzie Horiti, który miał mieć swoje siedziby w rejonie na wschód od Dalemińców i na północ od Wielkich Moraw, .

Przede wszystkim jednak sporo wiedzy o żyjących na ziemiach polskich Chorwatach zawdzięczamy cesarzowi bizantyjskiemu Konstantynowi Porfirogenecie, który był tu już wielokrotnie przywoływany. Otóż pisał on:

„Awarowie, uznając tę ziemię jako najpiękniejszą, osiedlili się na niej. Jednak w tamtym czasie Chorwaci mieszkali poza Bawarią, gdzie teraz są Belo-Chrobaci. Od nich odłączyła się rodzina składająca się z pięciu braci: Kloukas, Lobelos, Kosentzis, Mouchlo, Chrobatos i były też dwie siostry, Touga i Bouga; przybyli oni ze swoim ludem do Dalmacji i dowiedzieli się, że Awarowie są w posiadaniu tej ziemi. Po kilku latach walk ze sobą, Chorwaci zwyciężyli i zabili część Awarów, a resztę z nich zmusili do poddaństwa. Odtąd ziemia ta była w rękach Chorwatów, a nawet teraz są tam jeszcze tacy, którzy wywodzą się od Awarów i są rozpoznawani jako tacy.”

Na Bałkany przybyli wówczas nie tylko Chorwaci, ale także, o czym była już mowa, sąsiadujący z nimi Serbowie, którzy zamieszkiwali Łużyce, a także północne Czechy i – prawdopodobnie – Dolny Śląsk. Ponownie oddajmy głos Konstantynowi Porfirogenecie:

„Serbowie pochodzą od nieochrzczonych Serbów, zwanych także „białymi”, którzy żyją poza Turcją w miejscu zwanym przez nich Boiki, gdzie ich sąsiadem jest państwo frankijskie, podobnie jak Wielka Chorwacja, nieochrzczona, również zwana „białą”; również w tym miejscu pierwotnie mieszkali Serbowie.”

Trudno jest w sposób jednoznacznie stwierdzić, gdzie dokładnie znajdowały się siedziby Białych Chorwatów. Pewną wskazówką jest tu inny fragment dzieła Konstantyna Porfirogenety:

„Chorwaci, którzy obecnie żyją w regionie Dalmacji, pochodzą od nieochrzczonych Chorwatów, zwanych także „białymi”, którzy żyją poza Turcją i obok państwa frankijskiego, a ich słowiańskimi sąsiadami są nieochrzczeni Serbowie.”

Dowiadujemy się stąd, że w czasach, gdy Konstantyn Wielki spisywał swe dzieło, tj. ok. połowy X wieku, czy też raczej kilka – kilkanaście lat wcześniej, jako że wieści nie rozchodziły się wówczas zbyt szybko, Chorwaci zamieszkujący ziemie polskie wciąż jeszcze byli poganami, a nadto że żyli „poza” Węgrami (Turcją) i graniczyli z Niemcami (Frankami) i Serbami. Z kolei w innym miejscu Konstantyn Porfirogeneta stwierdza, iż „po stronie gór Chorwaci graniczą z Turkami [Węgrami]”.

Z powyższego zdaje się wynikać, iż Biała Chorwacja winna była obejmować Małopolskę oraz Śląsk, albo przynajmniej znaczące ich części. Musimy przy tym pamiętać, że w interesującym nas okresie Czechy (z krótką przerwą) podlegały władcom Niemiec, a więc jak najbardziej Śląsk ówcześnie graniczył z Niemcami.

O znacznych rozmiarach Białej Chorwacji zdaje się też świadczyć kolejny fragment dzieła Konstantyna Porfirogenety, z którego to dowiadujemy się, że kraj Chorwatów najeżdżali nie tylko Niemcy i Węgrzy, których sąsiedztwo z Chorwacją wynika z wcześniej przedstawionych cytatów, ale także Pieczyngowie, żyjący ówcześnie na ukraińskich stepach, gdzie się oni osiedlili pod koniec IX wieku:

„Wielka Chorwacja, zwana także „białą”, do dnia dzisiejszego pozostaje nieochrzczona, podobnie jak Serbowie, którzy są jej sąsiadami. Mniej konnych wystawia i mniej piechoty niż ochrzczona Chorwacja, ponieważ jest coraz częściej najeżdżana przez Franków, Turków i Pieczyngów. Nie mają tam ani galer, ani kutrów, ani statków kupieckich, gdyż morze znajduje się daleko; z tych terenów podróż nad morze trwa 30 dni, a morze, do którego docierają po tych 30 dniach, jest nazywane „ciemnym”.”

Z kolei zajrzyjmy do Dokumentu Praskiego, który w taki oto sposób określił granice biskupstwa praskiego według stanu z 973 roku:

„Granice północne są następujące: Pszowianie, Chorwaci [jedni] i Chorwaci [drudzy], Ślęzanie, Trzebowianie, Bobrzanie, Dziadoszycy aż do środka lasu, gdzie zbiegają się granice z Milczanami.”

Tak więc mamy tu wymienione plemiona wyznaczające północną granicę biskupstwa praskiego. Jako że lokalizację Ślężan, Trzebowian, Bobrzan oraz Dziadoszycy możemy wskazać bez trudu, bowiem chodzi o znane także z innych źródeł plemiona dolnośląskie, wymienione tu w porządku ze wschodu na zachód, więc Chorwatów siłą rzeczy musimy lokować na wschód od Ślężan, tj. gdzieś na Opolszczyźnie (w ten sposób byliby oni tożsami z Opolanami, których nazwa pojawia się u Geografa Bawarskiego, a nie występuje tutaj). Z kolei na wschód od Chorwatów mieliby siedziby mieć Pszowianie.

Dodajmy, że na wschód od Pszowian rozciągał się kraj Kraków, który również ówcześnie miał należeć do biskupstwa praskiego, jako że w dalszej części cytowanego Dokumentu Praskiego możemy przeczytać:

„Stąd w kierunku wschodnim te są rzeki graniczne: a mianowicie Bug i Styr, łącznie z krajem Kraków i z terytorium, któremu na imię Wag, i wszystkimi krainami należącymi do wymienionego kraju, który nazywa się Kraków.”

Jerzy Jankowski, w oparciu o występowanie toponimów obronnych, wskazuje na istnienie na terenie Górnego Śląska kilku organizmów plemiennych, między innymi: opolskiego, nyskiego, opawskiego i kochłowickiego. Plemię „opolskie” z konieczności musimy łączyć z Opolanami, zaś plemię „nyskie” (obejmujące Wyżynę Głubczycką) – ze znanym z Geografa Bawarskiego plemieniem Lupiglaa.

Warto przy tej okazji zwrócić jeszcze uwagę na wydzielenie przez Jankowskiego plemienia lublinieckiego, które Łowmiański (wykorzystujący w swych badaniach nazwy patronimiczne) uważał za część terytorium Opolan. Biorąc pod uwagę niewielką ilość grodów przypisywanych Opolanom przez Geografa Bawarskiego, należałoby tu zgodzić się z Jankowskim, że skupisko lublinieckie raczej należy traktować oddzielnie. Z drugiej jednak strony Jankowski uznał, że mogło z czasem dojść do wchłonięcia plemienia lublinieckiego przez Opolan (a może odwrotnie – do jego wydzielenia się?). Niewykluczone, że tu właśnie mamy owych drugich Chorwatów..

A gdzie należy lokować Pszowian? Otóż wiązałbym ich z plemieniem „kochłowickim”. Zdaje się też na to wskazywać istnienie na Górnym Śląsku, posiadającego bardzo dawną metrykę, miasteczka Pszów, leżącego koło Wodzisławia Śląskiego, które to jednoznacznie kojarzy się z Pszowianami. Rzut oka na mapę wskazuje, iż Pszów ów znajdujemy na granicy terytoriów plemiennych „opawskiego” i „kochłowickiego”, ale wszak ów toponim wcale nie musiał oznaczać „stolicy” Pszowian, ale na przykład punkt graniczny.

Tak czy inaczej – w Dokumencie Praskim nazwa Chorwatów odnosi się jedynie do dwóch niewielkich plemion górnośląskich, zaś Małopolska lub też jakąś istotna jej część, sięgająca na wschodzie po Bug i Styr, wraz z północną Słowacją tworzyły odrębny kraj o nazwie Kraków. Oczywiście, nie należy wyciągać stąd wniosku, iż kraju Kraków plemiona chorwackie nie zamieszkiwały.

Dodajmy jeszcze, kończąc ten wątek, iż na terytorium Chorwatów – jak możemy dowiedzieć się z Żywotu św. Wacława – schroniła się księżna czeska Drahomira po zabójstwie jej syna, księcia czeskiego Wacława I. Miało to miejsce w roku 929 lub 935. Niewątpliwie Chorwacja musiała stanowić wówczas ośrodek polityczny niezależny od Czech, a wręcz z nimi skonfliktowany, przy tym dostatecznie silny, by odważyć się na udzielenie azylu Drahomirze.

Jest to fragment opracowania autorstwa Wojciecha Kempy „Co przed Mieszkiem?”, które jest do nabycia tutaj:
https://sklep.magnapolonia.org/produkt/co-przed-mieszkiem-wojciech-kempa/

Grzegorz Braun! Stanisław Michalkiewicz! Jerzy Robert Nowak i inni autorzy w Nowym numerze Magna Polonia sprawdź już teraz!! Kupując wpierasz wolne media!

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!