Prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę o statusie osoby najbliższej. Ustawa tworzyła równoległą wobec małżeństwa instytucję, przyznając związkom dewiacyjnym i konkubinatom przywileje małżeńskie bez małżeńskich obowiązków, choć – wbrew narracji projektodawców – nie usuwała żadnej „luki w prawie”. Weto zatrzymuje mechanizm „prawa małych kroków” prowadzący do redefinicji małżeństwa.
Prezydent RP zatrzymał groźną ustawę, legalizującą związki sodomickie bocznymi drzwiami. Zwolennicy nowych przepisów przedstawiali je jako rozwiązanie praktycznych problemów osób pozostających w związkach nieformalnych. Bliższa analiza pokazuje jednak, że prowadziły do głębokich zmian ustrojowych, ingerując w konstytucyjny model ochrony małżeństwa i rodziny. W tym kontekście prezydenckie weto należy ocenić jako działanie odpowiedzialne i zgodne z rolą strażnika Konstytucji.
Najważniejszy problem ustawy polegał na tym, że wprowadzała nową kategorię prawną – „osobę najbliższą” – wyposażoną w szeroki katalog uprawnień dotychczas zastrzeżonych dla małżonków lub członków najbliższej rodziny. Choć projektodawcy przekonywali, że nie tworzy on alternatywy dla małżeństwa, praktyczne skutki mogły prowadzić właśnie do takiego rezultatu.
Konstytucja RP w art. 18 stanowi, że małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny znajduje się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej. Przepis ten od lat jest interpretowany jako zobowiązanie państwa do szczególnej ochrony instytucji małżeństwa, a nie do jej relatywizowania poprzez tworzenie konkurencyjnych konstrukcji prawnych. Krytycy ustawy wskazywali, że nadanie osobom pozostającym w nieformalnych relacjach szeregu uprawnień zbliżonych do małżeńskich prowadziłoby właśnie do osłabienia tej konstytucyjnej zasady. Taką argumentację przedstawiało m.in. Ordo Iuris.
Nie sposób pominąć również aspektu legislacyjnego. Projekt obejmował wiele dziedzin prawa jednocześnie – od dostępu do informacji medycznej, przez kwestie mieszkaniowe, aż po sprawy administracyjne. Tak szeroka ingerencja mogła prowadzić do licznych wątpliwości interpretacyjnych oraz konfliktów z obowiązującymi regulacjami. Powstawało pytanie, czy tworzenie nowej instytucji prawnej rzeczywiście jest konieczne, skoro wiele praktycznych problemów można rozwiązywać poprzez pełnomocnictwa, upoważnienia medyczne czy odpowiednio skonstruowane umowy cywilnoprawne.
Kolejną kwestią pozostaje sposób definiowania samej „osoby najbliższej”. Kryteria przewidziane w projekcie miały charakter stosunkowo szeroki i mogły rodzić trudności dowodowe. Organy administracji, sądy czy placówki medyczne byłyby zmuszone do ustalania, czy między dwiema osobami rzeczywiście istnieje relacja odpowiadająca ustawowej definicji. Tego rodzaju rozwiązania mogły zwiększyć liczbę sporów zamiast je ograniczać.
Weto Prezydenta należy rozpatrywać także w szerszym kontekście ustrojowym. Jednym z podstawowych obowiązków głowy państwa jest kontrola konstytucyjności uchwalanych ustaw oraz przeciwdziałanie rozwiązaniom budzącym poważne wątpliwości prawne. Zawetowanie aktu prawnego nie oznacza zamknięcia debaty nad problemami osób żyjących w związkach nieformalnych, lecz sygnalizuje, że ewentualne zmiany powinny pozostawać w zgodzie z Konstytucją oraz nie prowadzić do osłabienia szczególnej pozycji małżeństwa w polskim porządku prawnym.
Zgodnie z komunikatem Kancelarii Prezydenta, uzasadnieniem weta była m.in. ocena, że ustawa mogłaby prowadzić do obchodzenia konstytucyjnej ochrony małżeństwa oraz wykraczać poza dopuszczalne granice zmian ustawowych.
Państwo może i powinno poszukiwać rozwiązań ułatwiających funkcjonowanie obywatelom w konkretnych sytuacjach życiowych. Rozwiązania te powinny jednak mieć charakter punktowy i dotyczyć rzeczywistych problemów, a nie prowadzić do tworzenia nowej instytucji prawnej, która w istotnym zakresie powiela funkcje małżeństwa i to tylko po to, by dogodzić osobom, które mają problem z własną psychiką i seksualnością.
Decyzja Prezydenta pokazuje, że weto nie musi być narzędziem politycznej konfrontacji. Może stanowić element konstytucyjnego systemu równowagi władz i mechanizm chroniący fundamentalne zasady ustrojowe przed zmianami wprowadzanymi zwykłą ustawą. W tym przypadku można argumentować, że właśnie taką rolę odegrało prezydenckie weto – zatrzymując regulację, która prowadziła do trwałego przekształcenia modelu ochrony małżeństwa bez zmiany samej Konstytucji.
Polecamy również: Australia alarmuje: lawina nowotworów u młodych
Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!





