Felietony

Położyć kres patologii

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

Nic tak nie gorszy, jak prawda. Toteż kiedy tylko minister Ziobro skomentował wyrok niezawisłego sądu, umarzający postępowanie wobec Władysława Frasyniuka, oskarżanego o znieważnie polskich żołnierzy, mówiąc że polscy żołnierze nie mogą liczyć na polskie sądy, w środowiskach, a właściwie partiach politycznych sędziów nierządnych aż się zagotowało. Bo trzeba nam wiedzieć, że niezawiśli sędziowie, wśród których skrywa się nieznana liczba konfidentów Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, zwerbowanych w ramach operacji “Temida”, dzielą się na dwa środowiska: sędziów rządowych i sędziów nierządnych, a środowisko sędziów nierządnych dzieli się na dwie partie polityczne: “Iniuria” i “Themis”, które kolaborują z Volksdeutsche Partei, inspirowanej z kolei przez niemiecką BND i w podskokach spełniają wszystkie życzenia niemieckiego rządu, który od stycznia 2016 roku prowadzi przeciwko Polsce wojnę hybrydową, posługując się wygodnym pretekstem praworządności. Pod tym pretekstem Niemcy, posługując się obsadzonymi przez stado niemieckich owczarów instytucjami Unii Europejskiej, nie tylko uprawiają wobec Polski szantaż finansowy, ale wprost dążą do wywołania spolecznych niepokojów, które – zgodnie z ustawą nr 1066, przewidującą udział formacji zbrojnych obcych państw w tłumieniu rozruchów na obszarze Rzeczypospolitej – doprowadziłyby do ostatecznego obezwładnienia naszego nieszczęśliwego kraju. Nawiasem mówiąc, ta ustawa została podpisana przez reprezentującego obóz zdrady i zaprzaństwa prezydenta Komorowskiego w roku 2014 i mimo, iż w roku 2015 rządy objął obóz płomiennych dzierżawców monopolu na patriotyzm, nie tylko nie została uchylona, ale nawet nikt nie podjął takiej inicjatywy.

Tymczasem ostatnio, pięknymi ustami Naszej Złociutkiej Pani Urszuli von der Layen, Unia Europejska zażądała, by nie tylko rozpędzić Trybunał Konstytucyjny, ale umożliwić jednym sędziom podważanie legalności innych sędziów. W ramach programu pilotażowego Izba Karna Sądu Najwyższego właśnie uznała, że prezes Sądu Apelacyjnego w Lublinie, pan Daniluk, nie jest bezstronny, nie jest niezależny, a także nie jest niezawisły, w związku z czym orzeczenia zapadłe z jego udziałem powinny zostać uchylone. Powodem podważenia legalności sędziego Daniluka było to, że swoją karierę zawdzięcza obecnej władzy. Gdyby swoją karierę zawdzięczał Polskiej Zjednoczonej Partii Roborniczej, jak np. pan prof, Andrzej Rzepliński i wielu innych niezawisłych sędziów, albo starym kiejkutom, które już w “wolnej Polsce” nawerbowały sobie tylu konfidentów, że mogą kręcić do woli wszystkimi niezawisłymi sadami, zwłaszcza w słynącym z niezawisłości gdańskim okręgu sądowym – co mogliśmy zobaczyć na własne oczy przy sprawie Amber Gold, albo wreszcie Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, to wszystko byłoby w jak najlepszym porządku. Tymczasem sędzia Daniluk zawdzięcza swoją karierę rekomendacji “nowej” Krajowej Rady Sądownictwa, której legalności nie uznają sędziowie rekomendowani przez “starą” Krajową Radę Sądownictwa.   Z tego powodu Izba Karna Sądu Najwyższego podała w wątpliwość jego bezstroność – i tak dalej. Nie znam pana sędziego Daniluka, więc być może te zarzuty nie są pozbawione jakichś podstaw, ale – o ile mi wiadomo – Izba Karna SN niczego konkretnego mu nie zarzucała – oczywiscie poza tą nieszczęsną rekomendacją. Warto zwrócic uwagę, że podobnie niczego konkretnego nie możemy powiedzieć o sędziach Izby Karnej SN, którzy wyrokowali w sprawie sędziego Daniluka. Może są nieskazitelnego charakteru, a może charaktetyzują się jeszcze gorszymi przywarami, niż rekomendacja przez nieuznawaną przez nich KRS. Krótko mówiąc, przydałoby się skontrolować ich samych pod kątem niezawisłości, niezależności i bezstronności. Przypadek pani Małgorzaty Gersdorf poucza nas, że – jak mówią Rosjanie – nikt nie jest  bez grzechu wobec Boga, ani bez winy wobec cara. A gdyby tak się okazało, że są oni jeszcze gorsi niż sędzia Daniluk, to czy mógłby on skutecznie podważyć niekorzystne dla siebie orzeczenie?

Ale to nie jest takie ważne  w porównaniu z niebezpieczeństwem, że na skutek tego precedensu, jedni sedziowie będą podważali legalność innych sędziów i w ten sposób doprowadzali do uchylania orzeczeń wydanych z ich udziałem. Grozi to nie tylko całkowitym sparaliżowaniem wymiaru sprawiedliwosci, ale to jeszcze nic w porównaniu z tym, że na podstawie tych orzeczeń tysiące, a może nawet setki tysięcy ludzi zostało skazanych albo uniewinnionych w sprawach karnych, a setki tysięcy innych ludzi nabyło prawa, albo zrealizowało roszczenia w sprawach cywilnych. I teraz to wszystko może w jednej chwili trafić szlag. W tej sytuacji wcale bym się nie zdziwił, gdyby te setki tysięcy rozwścieczonych ludzi podpaliły wszystkie sądy razem ze zgromadzoną tam – jak się okazuje – bezwartościową makulaturą, a niezawisłych sędziów, bez badania ich niezawisłości, zwyczajnie powyrzucali przez okna. To by jednak znaczyło, że oto właśnie wybuchły w Polsce gwałtowne rozruchy, no a wtedy, na podstawie pozorów legalności stworzonych przez ustawę nr 1066, Niemcy mogłyby wreszcie zacząć przywracać w Polsce swoje porządki. Muszę powiedzieć, że nieźle to sobie w BND wykombinowali, a to, że niezawiśli sędziowie w Polsce skwapliwie zaczęli ten program pilotażowy realizować, świadczyć może o ich politycznym zacietrzewieniu graniczącym z samobójstwem – bo posądzanie ich, że z powodu głupoty nie ogarniają skutków swego dokazywania, byłoby chyba niegrzeczne.

Tak czy owak, widzimy, że sprawy zaczynają iść za daleko i że dłużej nie można tolerować całkowitej bezkarności niezawisłych sędziów. Muszą oni znowu poczuć nad sobą bat, jaki czuli za komuny, kiedy nigdy nie byli pewni, czy nie nastąpią na minę albo partyjną, albo bezpieczniacką, więc na wszelkich wypadek zachowywali się porządnie – chyba, że – jak to z niezawisłymi sędziami bywa – dostali prikaz, żeby z kogoś zrobić marmoladę. Teraz partii nie ma, a bezpieka  swoim konfidentom nie da zrobić krzywdy, więc nic dziwnego, że niezawiśli sędziowie się rozdokazywali. Problem z tym, w czyje ręce ten batog włożyć. W ręce rządu włożyć go nie można, bo żaden rząd nie powstrzymałby się przed pokusą wykorzystywania tego batoga do politycznej tresury niezawisłych sędziów, a takie lekarstwo byłoiby tak samo groźne, jak obecna choroba. Dlatego powtarzam,  że ten batog powinien być włożony w ręce obywateli, którzy co 5 lat, jednocześnie z wyborami prezydenckimi, poddawaliby niezawisłych sędziów weryfikacji w ich okręgach sądowych. I gdyby taki jeden z drugim sędzia nie uzyskał przynajmniej bezwzględnej większości głosów obywateli głosujących, wylatywałby z sądownictwa bez względu na to, jaka Krajowa Rada Sądownictwa go rekomendowała, czy jest sędzią rządowym, czy nierządnym i do jakiej partii politycznej należy.

Stanisław Michalkiewicz

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!