Pole walki o ludzką godność – i niezbędne warunki przetrwania w obozowisku dla pełnoletnich

II Powojenna Konferencja Żydoznawcza GŁÓWNE WYDARZENIE MAGNA POLONIA II Powojenna Konferencja Żydoznawcza Program i szczegóły →

Żeby mogło kształtować świadomość człowieka i podtrzymywać na duchu, przez to zostało obmyślone jako trwałe i niezmienne. Często staje ością w gardle zapalczywym ideologom postępu. Dla wytrwałych i niezłomnych w boju o pokój i wiarę w narodzie stanowi jedyny oręż zwycięstwa. „Strąca władców z tronu, a wywyższa pokornych; głodnych nasyca dobrami, a bogaczy z niczym odprawia”. Może być wcielane w życie w najdrobniejszych szczegółach i dozwolonych (nie dowolnych) wariantach osobowego bytowania; i jako jedyne w dziejach świata ma nadprzyrodzony wymiar dobroci, sprawiedliwości i nieprzemijalności. Nie podlega żadnej modyfikacji okazjonalnej czy przystosowawczej. Jedynie przez wzgląd na ludzką ułomność charakteru zachowuje najwyższy stopień sędziowskiej powściągliwości, pozwalając na małostkowy kaprys wolnego wyboru w indywidualnym obszarze kreowania ludzkiego losu. Wyznaczając granice posłuszeństwa, dociska ignorantów do muru przed ostatecznym rozliczeniem popełnionych win. W pierwszej kolejności sprzeciwia się wszystkiemu co wychodzi z ust ludzkich w postaci kłamliwego osądu – co może plamić ludzkie sumienie i czynić człowieka nieczystym. Dla zuchwalców i lekkoduchów stanowi przeszkodę, o którą się wciąż potykają – niepomni swojego żałosnego położenia jako istoty krnąbrne i lekkomyślne. Mowa jest o prawie Stwórcy i Jego odwiecznym Słowie, które zadziwia i fascynuje prostaczków; uczy jak godnie żyć i uczciwie prosperować, nie ulegać megalomanii ani na jotę – ani żadnej innej utopii oświeconego umysłu.

Czas dojrzewania owocu w postaci czynów ludzkich wydłużył się wraz z nastaniem i trwaniem pory oziębienia emocjonalnego. Prawie jak w epoce zlodowacenia – kiedy pas transmisyjny ciepła niesiony prądami oceanicznymi nagle słabnie i zatrzymuje się, powodując na danym obszarze powolne aczkolwiek głębokie ochłodzenie. Taka forma zmiany klimatu bywa zbawienna w sytuacji np. wystąpienia śmiertelnej pandemii. Niska temperatura to dobrodziejstwo w walce z wirusami i drobnoustrojami. W warunkach klimatu umiarkowanego moglibyśmy zaryzykować i spróbować przejść w stan społecznej (i czasowej) hibernacji poprzez zwiększenie stopnia izolacji – odstępu między przeciwnymi sobie ośrodkami zarządzania ideologicznego, łącznikami i odbiorcami – jednym słowem cierpliwie przeczekać lewackie nasilenie głupoty powodującej ogólne zażenowanie i przytępienie zmysłów, bez których ostrości zanika wszelka przytomność i przydatność racjonalnego myślenia.

Ogólnie rzecz ujmując, w przestrzeni publicznej nastąpiła niebezpieczna koncentracja ładunków ujemnych, mogących powodować w podjudzonym społeczeństwie nasilone eksplozje (awantury, szarpaniny, wyzwiska, zdrady i zabójstwa) interpersonalne, skierowane w dowolnym kierunku – za oddalającym się pośpiesznie z miejsca prowokacji sekciarskim łajdactwem. Dla meteorologów ten rodzaj chmur burzowych jest wystarczającym powodem do natychmiastowego przekazania komunikatów ostrzegawczych o zwiększonej prędkości wiatru, możliwym oberwaniu chmury bądź gradobiciu. Także dla wnikliwych obserwatorów życia społecznego ma znaczenie, z której strony mogłoby nastąpić ewentualne trzęsienie ziemi. Nie to, które potrząsa zurbanizowanymi miastami i kontynentami, kruszy skalne bloki i wypiętrza stygnącą magmę na kolejne poziomy horyzontalnej wysokości, lecz – które wpierw oswaja ludzką naturę z drgającą falą wymuszonych emocji, wywołanych potężnymi decybelami rockowego grzmotu, jakiego rokrocznie doświadczają dziesiątki tysięcy młodych ludzi na Przystankach Woodstock, gdzie są nurzani w błocie, tumanieni alkoholem, narkotyzowani (?), odzierani z godności i bezwstydnie gwałceni. Po takim właśnie trzęsieniu ludzkim życiem – w przyrodzie nie ostałby się żaden las, żadna enklawa Puszczy Białowieskiej, żadne inne ustronne uroczysko pamiętające niejedno ważne wydarzenie; pozostałaby sama czerń i maź błotna wymieszana z ludzkim moczem – jako zapomniane miejsce zgorszenia.

REKLAMA

Nikt, kto ma żonę, dzieci, które kocha i szanuje nie powinien narażać innych na jakiekolwiek niebezpieczeństwo, z powodu odruchu moralnego, bo zawsze będzie miał na myśli swoją własną rodzinę. Cudak w czerwonych portkach i zabawnych okularkach, przebierający nóżkami na scenie – wyzywający swoich oponentów od ksenofobów, klechów i dewotów – który dwa razy do roku (WOŚP i Przystanek Woodstock) ze swoich rodaków uczynił niekończące się źródło dochodu (ponad 50 mln zł ?) – musi w końcu pojąć, że tani seks oraz obrażanie dojrzałych i zasłużonych dla Polski kobiet (poseł na Sejm, prof. Krystyna Pawłowicz), którym bezrefleksyjnie proponuje akurat tę formę relaksu, rodzi się w głowie napełnionej bluzgami z dzieciństwa. W ten oto sposób sam stał się stróżką cieknącej spermy po nogawce znoszonych spodni, w których – w podobnym stylu – mógł zażywać sekciarskiego komfortu jego ojciec.

Co za ironia losu – żeby z własnego dna upadku wydobywać na światło dzienne motylki w brzuchu i mrowienie na plecach, które ma przywracać u drugich słabnący oddech i regulować ciśnienie krwi w żyłach. Jaka to sarkastyczna pewność siebie pozwala na ten rodzaj indywidualnego buntu przekreślającego żywot ludzki w jego dotychczasowym kształcie? żeby z taką zapalczywością i złośliwością zarazem podmieniać wszystkie jego niebiańskie złocenia i majestatyczne wonności na jakąś podrzędną tandetę – mikroskopijną pozostałość po długim procesie trawienia własnych zgryzot i kompleksów. Którym to uprzedzeniom i wstrętom podporządkowuje się całe zestawy ludzkiej ciekawości i niepewności; także wiedzę i namiętności poddaje się szybkiemu pędowi totalnej demolki.

Coś mnie się zdaje, że ten owsiakowy Woodstock to nie dobrze oznakowany i przystosowany dla dorastającej młodzieży poligon wojskowy, gdzie się hartują młode charaktery do walki o najwyższe cele życiowe. Od początku było widać, że to tylko podręcznie sklecona fortyfikacja głupoty, spopularyzowana na użytek jeszcze głupszej demoralizacji. Taka namiotowa balustrada z rozwieszoną krótką bielizną i wybieg dla dziewuch z gołymi biustami na wprost przenośnych latryn. Zabawne, jak niewielka odległość dzieli jedno od drugiego. I że z taką zręcznością można wykonać małpie figle z dala od rodzinnego domu, zaledwie na skrawku podmokłego gruntu.

Antoni Ciszewski

FUNDACJA MAGNA POLONIA

Ten portal istnieje dzięki Czytelnikom.

Jeśli ten tekst był dla Ciebie wartościowy, pomóż nam finansować kolejne materiały, książki i działalność Fundacji.

12 649 zł72%
Cel: 17 500 zł · brakuje 4 851 zł
Zobacz darczyńców tego miesiąca →
POLECAMY Kancelaria Litwin Potrzebujesz wsparcia prawnego? Sprawdź ofertę kancelarii, którą polecamy naszym Czytelnikom. Przejdź do strony →