Świat Wiadomości Wiara

Anglikanie zaczęli błogosławić eutanazję

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

Kanadyjska wspólnota anglikańska dopuściła możliwość stosowania specjalnej liturgii przeznaczonej dla osób decydujących się na tzw. medycznie wspomagane samobójstwo (MAiD – Medical Assistance in Dying), czyli eutanazję. Dokument ma charakter duszpasterski i przewiduje modlitwy zarówno przed podaniem śmiertelnych środków, jak i po śmierci pacjenta.

Anglikanie zaczeli błogosławić eutanazję Nie chodzi tu już wyłącznie o stosunek do eutanazji, który w chrześcijaństwie powinien być jednoznacznie negatywny. Tradycyjnie wspólnoty chrześcijańskie towarzyszyły człowiekowi w ostatnich chwilach życia, udzielając sakramentów, modląc się o wyzdwowienie lub dobrą śmierć oraz umacniając chorego nadzieją płynącą z wiary. Nowa propozycja anglikanów zmienia jednak charakter tej obecności. Duchowny nie jest już jedynie świadkiem odchodzenia człowieka w sposób naturalny, lecz staje się uczestnikiem ceremonii związanej z zaplanowanym samobójstwem.

W uzasadnieniu heretyccy autorzy dokumentu wskazują przede wszystkim na współczucie wobec osób cierpiących, pragnienie zapewnienia im duchowego wsparcia oraz przekonanie, że również w takich okolicznościach wierzący nie powinni pozostawać sami. To argumentacja odwołująca się do empatii, troski i duszpasterskiej obecności. Krytycy odpowiadają jednak, że przekroczona zostaje fundamentalna granica: modlitwa, zamiast towarzyszyć naturalnemu umieraniu, zaczyna legitymizować świadomie zaplanowane odebranie życia.

Spór ten nie jest oderwany od kanadyjskiej rzeczywistości. Program MAiD w ciągu dekady rozrósł się do skali niespotykanej w większości państw świata. Liczba osób korzystających z tej procedury stale rosła, a zakres jej stosowania był sukcesywnie rozszerzany. Dla jednych jest to przykład poszanowania autonomii pacjenta, dla innych dowód postępującej normalizacji eutanazji i zmiany kulturowego podejścia do wartości ludzkiego życia.

Decyzja władz anglikańskich wpisuje się również w szerszy proces zachodzący od lat w części Kościołów protestanckich. W wielu kwestiach etycznych – od redefinicji małżeństwa po bioetykę – coraz częściej dostosowują one swoje stanowisko do zmian społecznych i oczekiwań współczesnej kultury. Zwolennicy takiego kierunku mówią o konieczności odpowiadania na realne problemy wiernych. Przeciwnicy widzą w tym rezygnację z trwałych zasad moralnych na rzecz dominujących trendów.

Nieprzypadkowo decyzja ta pojawia się w czasie, gdy anglikanizm od lat doświadcza systematycznego odpływu wiernych. Wspólnoty anglikańskie notują spadek liczby uczestników nabożeństw i malejące znaczenie społeczne. Jest to konsekwencja coraz dalej idącego odchodzenia od tradycyjnego nauczania chrześcijańskiego. Wspólnoty te po prostu przestały być strażnikiem chrześcijańskiej doktryny, stając się jej karykaturą, podporządkowaną zmieniającym się trendom kulturowym, dyktowanym przez skrajną lewicę. Efektem tego są kobiety-biskupi, błogosławieństwa dla dewiantów seksualnych, a teraz błogosławieństwa dla samobójców.

W ostatnich latach obserwowany jest również proces przechodzenia części duchownych i świeckich anglikanów do Kościoła katolickiego, motywowany między innymi sprzeciwem wobec sodomizacji nauczania oraz chęcią zachowania ciągłości z tradycyjną doktryną chrześcijańską. Dla wielu konserwatywnych wiernych kolejne decyzje władz anglikańskich stanowią potwierdzenie, że wspólnota ta coraz bardziej oddala się od swoich chrześcijańskich korzeni, szerzy dezorientację religijną i zgorszenie.

Z perspektywy nauczania Kościoła katolickiego stanowisko pozostaje niezmienne. Katechizm wskazuje, że życie ludzkie posiada niezbywalną godność od poczęcia aż do naturalnej śmierci, a eutanazja i samobójstwo wspomagane są moralnie niedopuszczalne. Jednocześnie katolicka etyka podkreśla obowiązek rozwijania opieki paliatywnej, leczenia bólu oraz zapewnienia choremu możliwie najlepszej opieki medycznej i duchowej.

Paradoks współczesnej debaty polega na tym, że obie strony odwołują się do podobnych wartości – współczucia, godności oraz troski o cierpiącego człowieka – jednak wyciągają z nich całkowicie odmienne wnioski. Lewica i heretycy uznają, że największym wyrazem szacunku dla autonomii chorego jest umożliwienie mu wyboru chwili śmierci. Katolicy z kolei twierdzą, że prawdziwe współczucie polega na towarzyszeniu cierpiącemu bez akceptowania działań prowadzących do zakończenia jego życia.

Decyzja kanadyjskiej wspólnoty anglikańskiej może okazać się precedensem wykraczającym daleko poza granice tego kraju. Jeśli podobne rozwiązania zaczną pojawiać się w innych denominacjach pseudochrześcijańskich, spór o eutanazję przestanie być wyłącznie debatą prawną czy medyczną. Stanie się jednym z najważniejszych pytań o to, czym współcześnie ma być chrześcijańskie duszpasterstwo: czy ma przede wszystkim potwierdzać wybory człowieka, czy też pozostać wierne zasadom, nawet wtedy, gdy są one trudne do zaakceptowania przez dominującą kulturę hedonizmu.

Historia chrześcijaństwa pokazuje, że wspólnoty, które próbują dostosować Ewangelię do ducha epoki, często tracą własną tożsamość. Kościół ma być znakiem sprzeciwu wobec świata, a nie jego odbiciem i pasem transmisyjnym dla antyludzkich ideologii. Dlatego dla wielu wiernych liturgia mająca towarzyszyć eutanazji nie jest wyrazem miłosierdzia, lecz symbolem głębokiego kryzysu współczesnego anglikanizmu i kolejnym etapem jego odchodzenia od fundamentów chrześcijaństwa.

NASZ KOMENTARZ: Historycznie angikanizm został ufundowany na mordach i zdradzie małżeńskiej. Teraz przełamał kolejne tabu, pokazując, że jest po prostu dziełem szatana.

Polecamy również: Tusk chce wykończyć Lasy Państwowe

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!