Współczesne próby relatywizowania historii przez Kijów, stawiania znaku równości między Armią Krajową a UPA oraz rozpowszechniania narracji, jakoby formacja ta walczyła przede wszystkim z Sowietami, a nie z polskimi kobietami i dziećmi, stanowią rażące zafałszowanie faktów. Aby zrozumieć pełną skalę tej tragedii i obalić te mity, należy spojrzeć na wydarzenia w ich rzeczywistym porządku chronologicznym.
UPA była oczywiście przede wszystkim antypolska. Fundament pod późniejsze ludobójstwo stworzyła ideologia zintegrowanego nacjonalizmu ukraińskiego, opracowana w latach 20. XX wieku przez Dmytra Doncowa. Doktryna ta odrzucała tradycyjną moralność chrześcijańską, głosząc kult siły, bezwzględność wobec „obcych” oraz konieczność całkowitego usunięcia mniejszości narodowych jako jedynej drogi do stworzenia jednolitego państwa.
Okrucieństwo od początku stanowiło integralny element planowanej „antypolskiej akcji”. Miało zastraszyć ludność polską, zmusić ocalałych do ucieczki oraz pozostawić trwałą traumę i strach wśród tych, którym uda się przeżyć.
„Należy wykazać się takim okrucieństwem, aby jeszcze dziesiąte pokolenie bało się choćby popatrzeć w stronę Ukrainy”. Czyje to słowa? Pochodzą one z rozprawy „Ukraińska doktryna wojenna”, napisanej pod koniec lat 30. przez Mychajła Kołodzińskiego – członka ścisłego kierownictwa OUN. Praca ta została odnaleziona dopiero kilka lat temu przez Aleksandra Zajcewa, historyka z Uniwersytetu Iwana Franki we Lwowie, który opublikował na jej temat kilka artykułów przy okazji 70. rocznicy zbrodni wołyńskiej.
Zainspirowana tymi ideami Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) już w okresie międzywojennym obrała drogę krwawego terroru. Co szczególnie znamienne, ofiarami zamachów padali przede wszystkim ci polscy politycy i urzędnicy, którzy autentycznie dążyli do porozumienia z Ukraińcami i budowania dobrych relacji między narodami. W 1931 roku z rąk zamachowców OUN zginął Tadeusz Hołówko – wybitny orędownik dialogu polsko-ukraińskiego. Trzy lata później zamordowano ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego, który również opowiadał się za łagodniejszą polityką wobec mniejszości narodowych.
Bezwzględna eliminacja ludzi dążących do porozumienia trwała także w czasie wojny. Jej symbolem stał się tragiczny los porucznika Zygmunta Rumla – oficera Armii Krajowej, komendanta Batalionów Chłopskich na Wołyniu oraz utalentowanego poety. W lipcu 1943 roku, jako oficjalny emisariusz Polskiego Państwa Podziemnego, udał się bez broni do dowództwa UPA z misją dyplomatyczną, podejmując ostatnią próbę zapobieżenia nadchodzącej tragedii.
Zamiast rozmów spotkało go nieludzkie okrucieństwo – został pojmany i zamordowany przez rozerwanie końmi. Ta zbrodnia przekreśliła wszelkie nadzieje na porozumienie i pokazała, że celem ukraińskich nacjonalistów była całkowita eksterminacja ludności polskiej.
Po wybuchu II wojny światowej radykalna frakcja OUN pod przywództwem Stepana Bandery (OUN-B) przystąpiła do realizacji ideologii Doncowa, powołując do życia Ukraińską Powstańczą Armię (UPA). Choć współczesna propaganda ukraińska próbuje przedstawiać UPA jako formację narodowowyzwoleńczą walczącą głównie z Armią Czerwoną, dostępne dane przeczą tej narracji.
Głównym celem dowództwa – w tym dowódcy UPA na Wołyniu Dmytra Klaczkiwskiego („Kłyma Sawura”) – stała się fizyczna likwidacja polskiej ludności cywilnej. W zachowanych dyrektywach Klaczkiwski nakazywał wprost „przeprowadzić wielką akcję likwidacji polskiego elementu”.
Zaplanowana czystka etniczna osiągnęła punkt kulminacyjny podczas tzw. Krwawej Niedzieli – 11 lipca 1943 roku – gdy oddziały UPA jednocześnie zaatakowały około 150 polskich miejscowości na Wołyniu, mordując ludzi zgromadzonych na niedzielnych nabożeństwach. Tym, co odróżniało tę zbrodnię od działań regularnych armii, był masowy udział ukraińskiej ludności cywilnej – tzw. „czerni” oraz członków Samoobronnych Kuszczowych Widdiłów.
Podsycani szowinistyczną propagandą sąsiedzi zwracali się przeciwko sąsiadom, z którymi przez dziesięciolecia żyli obok siebie. Szczególnie wstrząsający był udział części duchowieństwa ukraińskiego, głównie prawosławnego. Udokumentowano przypadki święcenia w cerkwiach narzędzi zbrodni – noży, kos i siekier – co miało nadawać mordom pozory religijnego usprawiedliwienia.
Historycy udokumentowali ponad 130 metod tortur i zabijania stosowanych przez sprawców. W celu oszczędzania amunicji ludzi zabijano siekierami i innymi narzędziami gospodarskimi, palono żywcem, rozcinano brzuchy kobietom w ciąży, a dzieci przybijano do sztachet.
W wyniku tej zaplanowanej akcji zginęło około 100 tysięcy Polaków. Ponad 90% ofiar stanowiły bezbronne kobiety, dzieci i osoby starsze. Dla porównania, w starciach UPA z Armią Czerwoną i oddziałami NKWD ginęli uzbrojeni żołnierze oraz funkcjonariusze, a liczba tych poległych była nieporównywalnie mniejsza i dotyczyła działań zbrojnych, a nie planowej eksterminacji ludności cywilnej.
Porównywanie UPA do Armii Krajowej jest głęboko krzywdzące dla tej drugiej. Armia Krajowa była siłami zbrojnymi Polskiego Państwa Podziemnego, podporządkowanymi legalnym władzom Rzeczypospolitej na uchodźstwie i prowadzącymi walkę z okupantami. UPA natomiast realizowała program czystki etnicznej, którego głównym celem była fizyczna eksterminacja polskiej ludności cywilnej na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Według licznych relacji świadków podczas napadów i mordów sprawcy często wznosili nacjonalistyczne okrzyki „Sława Ukrajini! Herojam sława!”.
Współczesne gloryfikowanie UPA bez jednoznacznego potępienia popełnionych przez nią zbrodni stanowi zniewagę pamięci dziesiątek tysięcy ofiar, z których wiele do dziś nie doczekało się nawet godnego, chrześcijańskiego pochówku.
Dlatego też nie będzie nigdy zgody pomięzy Polakami i Ukraińcami, dopóki Kijów będzie uprawiał kult zbrodniarzy i hitlerowskich, nazistowskich kolaborantów. Niestety, dziś trzeba to stwierdzić jasno – w kwestii potrzeby denazyfikacji Ukrainy, Putin ma rację. Lepiej dla Ukraińców żeby zdenazyfikowali się sami, niż miałby to zrobić on i jego służby.
Polecamy również: Tusk chce wykończyć Lasy Państwowe
Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!




