Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych (OMZRiK) od lat przedstawia się jako organizacja walcząca z rasizmem, ksenofobią i mową nienawiści. Jednocześnie działalność fundacji budzi coraz więcej kontrowersji, a dziennikarze zarzucają jej polityczne zaangażowanie, brak przejrzystości finansowej oraz wykorzystywanie sporów ideologicznych do pozyskiwania środków od darczyńców. Do starych zarzutów doszły nowe, w tym podejrzenie przywłaszczenia przez szefa jaczejki, Konrada D. ponad 1,65 mln zł.
OMZRiK nie ma ostatnio dobrej prasy. Od paru miesięcy pojawiają się liczne publikacje dotyczące finansów fundacji, np. w sprawie podejrzanej zbiórki na samochody terenowe dla Ukrainy.
Centralnymi postaciami fundacji pozostają Konrad D. oraz Rafał G, z nieznanych powodów nazywany przez internautów „knurem”. Ten drugi jest założycielem OMZRiK i od lat pozostaje jedną z najbardziej kontrowersyjnych postaci polskiego sektora organizacji pozarządowych. Zwolennicy przedstawiają go jako aktywistę walczącego z ekstremizmem, przeciwnicy przypominają natomiast jego problemy prawne i prawomocne wyroki dotyczące przestępstw gospodarczych.
Organizacja Konrada D. i Rafała G. bardzo często angażuje się w spory polityczne, kierując swoje działania przeciwko środowiskom prawicowym. J argumentuje, wynika to ze struktury zgłaszanych przypadków oraz charakteru monitorowanych zdarzeń.
Regularne zbiórki na kolejne procesy sądowe, kampanie medialne i działania prawne sprawiają, że przeciwnicy organizacji zaczęli zadawać pytanie, czy walka z „mową nienawiści” nie stała się jednocześnie sposobem na utrzymywanie rozbudowanej struktury organizacyjnej i dostatnie życie dzięki wpłatom lewicowej tłuszczy, która chętnie wierzy, że pod każdym kamieniem kryje się „faszyzm”. Władze OMZRiK odpowiadają, że prowadzenie licznych postępowań sądowych wymaga znacznych środków finansowych, a działalność organizacji nie byłaby możliwa bez wsparcia darczyńców.
Najnowsze ustalenia redaktora Pawła Figurskiego z Zero.pl nadały całej sprawie nowy wymiar. Według informacji opublikowanych 26 czerwca.br. białostocka prokuratura przedstawiła Konradowi D., prezesowi OMZRiK, nowe zarzuty dotyczące przywłaszczenia ponad 1,65 mln zł z dwóch zarządzanych przez siebie fundacji. Informacja ta pojawiła się zaledwie kilka tygodni po głośnych publikacjach analizujących finanse OMZRiK i wywołała kolejne pytania o sposób zarządzania organizacją.
Dla krytyków OMZRiK sytuacja ma wymiar wręcz symboliczny. Oto bowiem organizacja, która od lat przedstawia się jako strażnik standardów życia publicznego i tropiciel cudzych nadużyć, sama znalazła się w centrum poważnych oskarżeń o łamanie prawa. Trudno nie zauważyć ironii sytuacji: instytucja powołana do monitorowania zachowań innych coraz częściej staje się przedmiotem monitorowania przez dziennikarzy śledczych.
Dodatkowe kontrowersje wywołują publikacje naszego portalu Magna Polonia (przykładowy artykuł), które od lat opisują skandaliczną działalność OMZRiK, Konrada D. i Rafała G. Nasi autorzy, na bazie zgromadzonych materiałów przedstawiają ich fundację jako organizację wykorzystującą hasła walki z nienawiścią do prowadzenia działalności de facto politycznej, w tym walki z przeciwnikami obozu lewicowo-liberalnego oraz lobby dewiacyjnego.
Rosnąca liczba pytań o finanse i transparentność, a także kolejna sprawa karna prezesa OMZRiK – obok jego wcześniejszych zarzutów i zarzutów jego kompana – sprawiają, że debata wokół fundacji powoli może zmierzać do wielkiego finału. Należy zastanowić się czy obecny skandal zakończy się na przykład delegalizacją Ośrodka, lub ucieczką Konrada D. do Norwegii, w ślad za swoim ciałopozytywnym partnerem. Niestety, choć wiele wskazuje na to, że jego rejterada jest bardzo prawdopodobna, safandulskie władze III RP nie zdecydowały się jak dotąd aresztować szefa jaczejki OMZRiK, czy choćby zabrać mu paszport i zakazać opuszczania kraju.
Polecamy również: Patostriming czy cenzura? Drugie dno ustawy
Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!





