Administracja Stanów Zjednoczonych ogłosiła daleko idące zmiany w polityce pomocy zagranicznej, które mają wykluczyć z finansowania programy związane z promocją aborcji, ideologii gender/neołysenkizmu oraz politykami „różnorodności, równości i włączenia” (DEI). Decyzję ogłoszono w Waszyngtonie na Marszu dla Życia, gdzie wiceprezydent J.D. Vance przedstawił „historyczne rozszerzenie” znanej wcześniej jako Mexico City Policy. Polityka ta, wprowadzona w 1984 roku, historycznie zakazywała finansowania organizacji promujących aborcję — teraz natomiast zakaz ma objąć także programy związane z ideologią WOKE.
USA zakazały wspierania za granicą aborcji i neołysenkizmu. Według opublikowanych regulacji nowe reguły dotyczą całej niemilitarnej pomocy zagranicznej USA, o łącznej wartości ok. 30 mld dolarów. Organizacje, rządy oraz agendy międzynarodowe (np. agendy ONZ), które chcą korzystać z tych środków, będą musiały zobowiązać się, że nie będą angażować się w działania związane z aborcją, „ideologią gender” ani promować DEI.
W komunikacie Departamentu Stanu stwierdzono, że ograniczenia mają na celu zapobiec finansowaniu programów, które — jak oceniono — promują koncepcje odchodzące od biologicznej definicji płci na rzecz subiektywnej tożsamości. Działania tego typu mają być eliminowane z projektów finansowanych przez USA, co obejmuje zakaz wspierania np. warsztatów, kampanii informacyjnych czy materiałów promujących te idee.
Decyzja została formalnie pozytywnie oceniona przez amerykańskich biskupów, którzy w oświadczeniach podkreślali, że środki publiczne powinny wspierać „autentyczną pomoc humanitarną, która ratuje życie i afirmuje rodzinę”, a nie – ich zdaniem – promować tzw. „kolonizację ideologiczną”.
Choć tytuły takie jak „Mexico City Policy” brzmią nowo, to USA od dawna łączą pomoc zagraniczną z polityką prorodzinną i antyaborcyjną. Już w latach 70. XX w. uchwalono Helms Amendment, który zabraniał używania środków amerykańskich na aborcję jako metody planowania rodziny.
Nowa polityka znacznie rozszerza ten zakres, wiążąc pomoc zagraniczną z zakazem promowania tzw. „gender ideology” i DEI. Eksperci międzynarodowi oraz organizacje obrony praw człowieka krytykują ten ruch jako wysoce ideologiczny i szkodliwy dla zdrowia publicznego. Pisze o tym m.in. brytyjski The Guardian, który zauważa, że administracja USA próbuje eksportować wojnę ideologiczną — wcześniej toczoną na polu krajowym — na kraje całego świata, zmuszając NGO i partnerów zagranicznych do porzucenia programów dotyczących równości czy walki z dyskryminacją pod groźbą utraty finansowania.
Lewicowi krytycy posunięć wskazują, że takie ograniczenia mogą mieć dewastujący wpływ na opiekę zdrowotną, „prawa reprodukcyjne” i sytuację kobiet oraz „mniejszości seksualnych” w krajach rozwijających się. Według nich ma być to eskalacja polityki znanej jako global gag rule, która w przeszłości prowadziła do zamknięcia klinik zapewniających podstawową opiekę zdrowotną oraz zmniejszenia dostępu do środków antykoncepcyjnych.
Niektórzy lewacy określają te działania nawet jako „antyludzkie”, wskazując, że ograniczanie finansowania programów „edukacyjnych, zdrowotnych i pomocowych”, odbije się negatywnie na najbardziej potrzebujących.
Decyzja administracji USA o zakończeniu finansowania aborcji i „ideologii gender” za granicą jest wyrazem silnej, konserwatywnej agendy obecnych ekipy Trumpa. Jego zwolennicy twierdzą, że chroni to wartości rodzinne i prawo do życia. Przede wszystkim jednak, oznacza koniec wtrącania się USA w kwesie światopoglądowe mniejszych państw, przynajmniej na tych, wybranych odcinkach.
Polecamy również: MEN pozyskuje wrażliwe dane dzieci, by uderzyć w rodziców
Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!




