Ukraińscy weterani będą mieli swój ośrodek w Warszawie. Przy ulicy Obrzeżnej 7 na warszawskim Mokotowie działalność rozpoczyna placówka ukraińskiego „Korpusu Weteranów”. Organizacja deklaruje, że będzie zajmować się pomocą prawną, psychologiczną i zawodową, wsparciem rodzin oraz reintegracją byłych żołnierzy. Według dostępnych informacji jest to jej pierwsza taka placówka w Europie. Jednocześnie przedstawiciele polskich służb przestrzegają przed napływem do Polski ukraińskich frontowców, gdyż stanowią oni zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego.
Weterani z PTSD trafią do Polski. Sama idea pomocy żołnierzom powracającym z wojny nie jest niczym nadzwyczajnym. Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy zajmować się nimi ma państwo trzecie, a nie własne i zestawi się powstanie takiego ośrodka z ostrzeżeniami służb dotyczącymi konsekwencji zakończenia wojny na Ukrainie.
Co więcej, według informacji dotyczących powstającej warszawskiej placówki, jej organizacja związana jest z 3. Korpusem Armijnym Ukrainy, który powstał na bazie 3. Samodzielnej Brygady Szturmowej, wywodzącej się ze środowiska Azowa. Historia tego środowiska oraz używana przez część jego członków symbolika były przedmiotem licznych kontrowersji i publicznej krytyki.
W lutym 2026 roku Wirtualna Polska opisała przygotowania MSWiA i Policji do możliwego zakończenia konfliktu. Według rozmówcy z MSWiA szczególnie niebezpieczny może być moment, gdy duża liczba wyszkolonych wojskowo ludzi zacznie szukać nowego miejsca do życia i źródła utrzymania. Jako historyczny przykład wskazano byłą Jugosławię, gdzie część weteranów znalazła później miejsce w strukturach przestępczości zorganizowanej.
Policja wskazywała z kolei na możliwość zainteresowania zdemobilizowanymi żołnierzami ze strony grup przestępczych. W grę ma wchodzić również scenariusz, w którym byli wojskowi przyjeżdżają do rodzin już mieszkających w Polsce.
Państwo powinno zawczasu analizować ryzyka związane z dużą populacją ludzi posiadających doświadczenie bojowe, szczególnie jeśli jednocześnie istnieje problem nielegalnego obrotu bronią. Ten problem nie jest antyukraińską histerią ale realnym zagrożeniem. CBŚP uruchomiło projekt „TRIDENT”, którego celem jest zwiększenie zdolności polskich i zagranicznych służb do wykrywania przemytu broni, amunicji i materiałów wybuchowych z kierunku wschodniego. Policja wskazuje, że w związku z wojną europejskie organy ścigania przewidują nasilenie nielegalnego handlu bronią.
W rozmowie z „Rzeczpospolitą” naczelnik CBŚP insp. Adam Radoń wskazywał, że po zakończeniu wojny problem może się nasilić, ponieważ grupy przestępcze mogą próbować rekrutować osoby posiadające doświadczenie wojskowe. Połączenie wyszkolenia bojowego i dostępu do broni może stanowić potencjalne zagrożenie. Dość przypomnieć, że po wojnach w byłej Jugosławii, tamtejsi weterani masowo zasilili europejskie struktury mafii jako fachowcy od „mokrej roboty”.
Dane dotyczące zabezpieczanej przez CBŚP broni również pokazują skalę problemu. W 2023 roku Biuro przejęło 1374 sztuki broni palnej, w 2024 roku 516, a w 2025 roku aż 3322. Tak wysoki wynik z 2025 roku był jednak w dużej mierze efektem jednej dużej sprawy dotyczącej broni znalezionej w kontenerach na Podkarpaciu.
Do tego dochodzi kwestia rosyjskiej i ukraińskiej działalności dywersyjnej w Polsce. W jawnym raporcie za lata 2024–2025 Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego opisała wykorzystywanie przez wschodnie służby ludzi posiadających doświadczenie w strukturach siłowych. Według ABW komórki dywersyjne mogą być budowane przy wykorzystaniu struktur przestępczości zorganizowanej, a osoby z doświadczeniem wojskowym mogą być atrakcyjne dla obcych służb.
Jeżeli MSWiA, Policja, CBŚP i ABW ostrzegają przed zagrożeniami związanymi z demobilizacją, przemytem broni, działalnością grup przestępczych i rosyjską dywersją, to naturalne jest pytanie o praktyczne działania państwa. Czy polskie służby wiedzą, ilu ukraińskich weteranów zamierza osiedlić się w Polsce? Czy istnieje system wymiany informacji z Ukrainą dotyczący osób podejrzewanych o działalność przestępczą? Czy monitorowany jest przemyt broni? Czy istnieją procedury pozwalające reagować na próby werbowania byłych żołnierzy przez grupy przestępcze albo obce służby?
NASZ KOMENTARZ: Jeżeli polskie służby same wskazują określone ryzyka, powinny również posiadać procedury pozwalające tym ryzykom zapobiegać, a najlepiej w ogóle nie brać na siebie takich zobowiązań i oczywistych bomb z opóźnionym zapłonem. Niestety, w Warszawie wciąż trwa bezwarunkowy ukroamok. Zapłacą za niego jak zwykle niewinni, czyli zwykli polscy obywatele. To oni będą ofiarami, nie sejmowi politycy POPiS.
Polecamy również: „Łączenie rodzin” zmienia Polskę. Migracja przyspiesza
Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!




