Islam Świat Wiadomości Żydzi

W getcie Gazy odbyły się wybory. Izrael liczył na radykałów

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

Na Zachodnim Brzegu Jordanu oraz w części getta Gazy odbyły się wybory samorządowe, które mogą okazać się jednym z najważniejszych wydarzeń politycznych dla Palestyńczyków od dekad. Choć formalnie dotyczyły jedynie podstawowych, lokalnych władz, ich znaczenie wykracza daleko poza poziom gminny. Są testem legitymizacji władzy, sygnałem nastrojów społecznych oraz potencjalnym wstępem do długo odkładanych wyborów ogólnokrajowych. Jednocześnie odbywają się w cieniu trwającej wojny i dramatycznego kryzysu humanitarnego, wywołanego przez żydonazistów.

W getcie Gazy odbyły się wybory. Po raz pierwszy od ponad 20 lat głosowanie objęło nie tylko Zachodni Brzeg, ale także fragment Strefy Gazy – wolne od okupantów miasto Dajr al-Balah. W praktyce jednak skala udziału Gazy była ograniczona, co odzwierciedla realia zniszczeń i chaosu wojennego. Frekwencja była niska – około 23% w Gazie i ponad 50% na Zachodnim Brzegu – co pokazuje zarówno logistyczne trudności, jak i ograniczone zaufanie społeczne.

Wyniki wskazują na wyraźną dominację umiarkowanego ruchu Fatah, związanego z prezydentem Autonomii Palestyńskiej, Mahmudem Abbasem. Hamas, który kontroluje Strefę Gazy od 2007 roku, w dużej mierze zbojkotował wybory lub nie wystawił oficjalnych list. Oznacza to, że głosowanie miało ograniczony charakter konkurencyjny, ale jednocześnie stanowiło próbę odbudowy politycznej obecności Autonomii Palestyńskiej także w Gazie.

Znaczenie tych wyborów jest przede wszystkim symboliczne. Palestyńskie władze traktują je jako krok w kierunku ponownego zjednoczenia politycznego podzielonych terytoriów oraz przygotowanie gruntu pod wybory parlamentarne i prezydenckie. Włączenie choćby jednego miasta ze Strefy Gazy ma podkreślać roszczenie Autonomii do reprezentowania całego przyszłego państwa palestyńskiego.

Niestety, proces wyborczy odbywał się w warunkach skrajnego kryzysu. Getto Gazy wciąż doświadcza pogłębiającego się głodu i załamania infrastruktury cywilnej. Ograniczenia narzucone przez Izrael wpływają m.in. na dostęp do żywności, wody oraz podstawowych usług medycznych, a nawet zagrażają funkcjonowaniu jedynej instalacji produkującej tlen w północnej części enklawy.

Grupa Lekarze bez Granic wskazują wręcz na wykorzystywanie dostępu do wody jako narzędzia presji wobec ludności cywilnej, co pogłębia katastrofę humanitarną. Żydzi ustawiają snajperów w pobliżu źródeł wody pitnej, by strzelali do osób chcących naczerpać sobie wody. W takich warunkach przeprowadzanie wyborów ma charakter niemal paradoksalny – z jednej strony świadczy o próbie utrzymania struktur politycznych, z drugiej zaś ukazuje ich ograniczoną realną sprawczość.

Wybory ujawniają również głębokie podziały polityczne. Rywalizacja między Fatahem a Hamasem pozostaje kluczowym czynnikiem determinującym przyszłość palestyńskiej sceny politycznej. Brak pełnej partycypacji Hamasu podważa reprezentatywność wyników, ale jednocześnie pokazuje zmieniającą się dynamikę poparcia społecznego, zwłaszcza na Zachodnim Brzegu.

Ostatecznie wybory samorządowe z 2026 roku są bardziej barometrem niż przełomem. Zwycięstwo Fatahu pokazują kierunek zmian, którym jest wektor umiarkowany, obliczony na działania polityczne, nie kolejne akcje zbrojne.

Co ważne, zwycięstwo środowisk postrzeganych jako umiarkowane i prodemokratyczne niekoniecznie wpisuje się w strategiczne interesy Izraela. Dla rządu zbrodniarza Benjamina Netanjahu wygodniejszym przeciwnikiem są siły radykalne, takie jak Hamas, których obecność u władzy – szczególnie w Strefie Gazy – ułatwia uzasadnianie działań militarnych oraz utrzymywanie narracji obrony bezpieczeństwa. I właśnie dlatego tak ważny był sukces Fatahu. Wzmocnienie bardziej umiarkowanych aktorów politycznych utrudnia legitymizację kolejnych operacji wojskowych i presji międzynarodowej.

Ostatecznie, Izrael i tak zrobi to co chce, gdyż uważa się za pana regionu i ma na posyłki prosyjonistyczne Stany Zjednoczone. Jeżeli Tel Awiw będzie chciał dalszej eskalacji, otrzyma ją, choćby miała to być spreparowana akcja zbrojna, prowokacja w starym dobrym stylu. Świat łyknie to jak zawsze.

Zdjęcie poglądowe: Mahmud Abbas

Polecamy również: Niemcy wypłacą reparacje wojenne Włochom. Polacy nadal czekają

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!