Historia

Święty Maksymilian Kolbe

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

29 lipca 1941 roku św. Maksymilian Kolbe podczas apelu obozowego w KL Auschwitz zgłosił się na śmierć w zamian za jednego ze współwięźniów. Mord na ojcu Kolbe został dokonany 14 sierpnia 1941 roku.

W 1927 roku ojciec Kolbe założył pod Warszawą klasztor Niepokalanów, będąc jego gwardianem. Wybudował go na gruncie podarowanym przez księcia Jana Druckiego-Lubeckiego. Wydawał tam m.in. pismo Rycerz Niepokalanej, a od 1935 popularny Mały Dziennik. Oba pisma poruszały nie tylko tematy religijne, ale także społeczne, polityczne i kulturalne.

W warunkach okupacji niemieckiej działalność klasztoru została zawieszona, pozostałych ok. 40 zakonników Niemcy aresztowali 19 września 1939. Po wyjściu na wolność zorganizował o. Kolbe w klasztorze ośrodek usług dla okolicznej ludności i oddał się pogłębianiu formacji pozostałych przy nim współbraci. Powtórnie aresztowany został 17 lutego 1941 roku, był przesłuchiwany i więziony na Pawiaku. 28 maja 1941 roku przetransportowano go do Oświęcimia i osadzono w KL Auschwitz, gdzie otrzymał numer 16670.

„Nie przybyliście do sanatorium, tyko do niemieckiego obozu koncentracyjnego, z którego nie ma innego wyjścia, jak tylko przez komin. Żydzi mogą żyć dwa tygodnie, księża miesiąc, a reszta trzy miesiące. Komu się to nie podoba, może zaraz iść na druty” – witał nowych więźniów KL Auschwitz Rapportführer Karol Fritzsch.

29 lipca 1941 roku podczas apelu na obozowym placu, wyselekcjonowano dziesięć osób, które miały umrzeć za to, że jeden więzień uciekł z bloku. O. Maksymilian wystąpił z szeregu i zwrócił się po niemiecku do Lagerfuehrera Karla Fritzscha z prośbą, aby mógł zająć miejsce nieznanego mu współwięźnia, Franciszka Gajowniczka, który błagał o litość tłumacząc, że ma rodzinę.

„Nieszczęśliwy los padł na mnie. Ze słowami „Ach, jak żal mi żony i dzieci, które osierocam” udałem się na koniec bloku. Miałem iść do celi śmierci. Te słowa słyszał ojciec Maksymilian. Wyszedł z szeregu, zbliżył się do Fritzscha i usiłował ucałować go w rękę. Wyraził chęć pójścia za mnie na śmierć – opisywał po latach Gajowniczek, który przeżył wojnę”

Ojciec Kolbe przez ostatnie dni swego życia konał w celi nr 18 w podziemiach Bloku 11, gdzie został przeniesiony z grupą innych więźniów wyznaczonych na śmierć. We wspomnieniach więźniów utrwaliło się, że skazani na śmierć głodową początkowo śpiewali i modlili się. Po kilku dniach dobywające się z celi głosy cichły.

Niemcy sukcesywnie wynosili ciała kolejnych zmarłych osób. O. Kolbe zmarł jako ostatni, dobity zastrzykiem z kwasu karbolowego. Jak wspominał tłumacz w bloku śmierci, który przeżył obóz, Brunon Borgowiec:

„Ojciec Kolbe siedział na posadzce oparty o ścianę i miał oczy otwarte. Jego ciało było czyściutkie i promieniowało.”

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!