W lewicowej optyce, rozwód przedstawia się jako neutralne „rozwiązanie problemu”, a nawet jako zwyczajną procedurę administracyjną, którą należy maksymalnie uprościć. W tym duchu powstał rządowy projekt wprowadzający możliwość rozwiązania małżeństwa podpisem przed kierownikiem Urzędu Stanu Cywilnego. To, co w przekazie promotorów reformy jest „odciążeniem sądów” i „ułatwieniem życia obywatelom”, w praktyce może stać się kolejnym krokiem w kierunku osłabienia instytucji małżeństwa jako trwałego fundamentu ładu społecznego.
Rząd Tuska forsuje ekspresowe rozwody. Nie chodzi tylko o techniczną reformę ścieżki administracyjnej, lecz o zmianę sensu normy prawnej. Państwo, dopuszczając „rozwód pozasądowy”, wysyła oczywisty komunikat: małżeństwo jest umową, którą można zakończyć szybko i bez szczególnej refleksji nad konsekwencjami. Tymczasem nawet jeśli w danej sytuacji rozwód wydaje się „wspólną decyzją”, społeczne skutki luzowania trwałości tej instytucji są poważne: rośnie kultura tymczasowości, spada motywacja do rozwiązywania kryzysów, a kolejne pokolenia uczą się, że zobowiązania są odwoływalne, gdy przestają być wygodne.
Zwolennicy uproszczeń przekonują, że „jeśli małżeństwo jest martwe, należy je zakończyć bez zbędnych kosztów”. Problem w tym, że prawo nie jest tylko narzędziem księgowo-administracyjnym. Ono kształtuje pewne postawy społeczne. Jeśli rozwód staje się łatwiejszy, z automatu jest także częstszy – bo maleje próg psychologiczny i społeczny do jego przeprowadzenie. Instytut Ordo Iuris zwraca uwagę, że państwa, które liberalizowały prawo rozwodowe, z miejsca spotykały się ze wzrostem ich skali i osłabieniem trwałości małżeństwa, jako instytucji.
Co więcej, „rozwód ekspresowy” usuwa element, który bywa ostatnią przestrzenią na zatrzymanie się i próbę naprawy relacji: kontakt z sądem, mediacją, choćby minimalną oceną sytuacji przez osoby trzecie, patrzące na dane małżeństwo chłodnym okiem. Oczywiście nie każdy związek da się uratować, ale państwo – zamiast tworzyć bodźce do odpowiedzialnego przechodzenia przez kryzys – buduje w praktyce ścieżkę najkrótszą – kończymy ze sobą i tyle. W konsekwencji małżeństwo przestaje być dobrem wymagającym państwowej ochrony, a zaczyna być postrzegane jako prywatny kontrakt, bez znaczenia dla ładu społecznego.
Krytyka rozwodów nie jest wyłącznie „religijną opinią”. Małżeństwo historycznie pełni funkcję podstawowej instytucji stabilizującej: sprzyja długofalowemu planowaniu rozwoju osobistego, rodziny, redukuje ryzyko ubóstwa w gospodarstwach domowych, daje ramy solidarności międzypokoleniowej i – nawet bez dzieci – buduje kapitał społeczny. Prawo, które normalizuje szybkie rozwiązanie małżeństwa, osłabia te mechanizmy i przesuwa społeczeństwo w stronę większej atomizacji i patologizacji. Warto też wspomnieć o Konstytucji, która wprost wskazuje, że małżeństwo powinno być pod szczególną ochroną.
W tym miejscu warto przywołać perspektywę Kościoła katolickiego, który konsekwentnie naucza o nierozerwalności małżeństwa. Katechizm Kościoła Katolickiego stwierdza wprost, że rozwód jest poważnym wykroczeniem przeciw prawu naturalnemu, bo dąży do zerwania dobrowolnie podjętego zobowiązania życia razem aż do śmierci. W tym duchu św. Jan Paweł II pisał w adhortacji Familiaris consortio, że nierozerwalność małżeństwa jest wymagana dla dobra dzieci, a jej ostateczną prawdę stanowi zamysł Boga wobec człowieka.
Nawet jeśli państwo świeckie nie posługuje się językiem teologii, powinno umieć rozpoznać prostą zależność: społeczeństwo, które buduje normy ułatwiające rozpad małżeństw, będzie społeczeństwem mniej stabilnym. „Rozwód ekspresowy” może więc okazać się rozwiązaniem, które – zamiast łagodzić kryzysy – będzie je wzmacniać przez promocję polityki łatwych wyjść z problemu. Prawdziwa modernizacja prawa rodzinnego nie polega na skracaniu drogi do rozpadu, lecz na wzmacnianiu warunków trwałości: mediacji, odpowiedzialności, ochrony najsłabszych i promocji kultury wierności.
Polska nigdy nie będzie silna, bez silnej, polskiej rodziny.
Polecamy również: Nadchodzi indyjski „Mercosur”. Będzie jeszcze gorzej
Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!





