Polska Wiadomości

Rząd chce kupić licencję z Niemiec. Czy to koniec „Borsuka”?

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

Pojawiły się doniesienia, że rząd warszawski rozważa zakup licencji na niemiecki bojowy wóz piechoty Lynx, produkowany przez koncern Rheinmetall. Jest to alternatywa dla rozwijanego w kraju programu bojowego wozu piechoty „Borsuk”. Według rządu Tuska to pilne uzupełnienie potrzeb Wojska Polskiego.

Rząd chce kupić licencję na BWP z Niemiec. Na pierwszy rzut oka można uznać to za pragmatyczne rozwiązanie – armia potrzebuje wszak nowoczesnego sprzętu szybko. Jednak gdy spojrzymy szerzej, pojawia się pytanie: czy Polska znów rezygnuje z budowy własnego potencjału przemysłowego na rzecz zakupów z zagranicy

Program bojowego wozu piechoty „Borsuk” to jeden z najważniejszych projektów polskiej zbrojeniówki ostatnich dekad. Prace nad nim rozpoczęły się w 2014 roku, a ich celem było stworzenie nowoczesnego, krajowego następcy wysłużonych, sowieckich BWP-1. Docelowo polska armia ma otrzymać około 1400 pojazdów tej rodziny wraz z różnymi wersjami specjalistycznymi. Pierwsza umowa wykonawcza obejmuje 111 wozów, które mają trafić do Wojska Polskiego w latach 2025–2029.

To nie jest więc marginalny projekt – to filar modernizacji wojsk lądowych i ogromna inwestycja w kompetencje krajowego przemysłu obronnego. „Borsuk” powstaje w Polsce, przy udziale polskich inżynierów i zakładów, przede wszystkim Huty Stalowa Wola oraz spółek Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Rezygnacja z rozwijania tej linii konstrukcyjnej lub jej marginalizowanie oznaczałoby w praktyce zmarnowanie ponad dekady pracy i miliardów złotych zainwestowanych w polskie technologie.

Mimo to coraz częściej pojawiają się informacje o możliwości pozyskania licencji na niemiecki wóz Lynx KF41. Taki scenariusz miał być dyskutowany m.in. podczas targów zbrojeniowych w Kielcach, gdzie Rheinmetall prezentował swój pojazd jako ofertę dla polskiego programu ciężkiego BWP.

Lynx to konstrukcja cięższa od Borsuka i oferująca wysoki poziom ochrony, jednak wciąż nieposiadająca szerokiego doświadczenia bojowego. W praktyce jest to produkt, który dopiero szuka swojego miejsca na rynku – a Polska mogłaby stać się jednym z jego największych klientów. Tym samym znów pojawia się znany z ostatnich lat schemat: zamiast rozwijać własne projekty, Polska miałaby kupić licencję od zachodniego producenta i uzależnić się od jego technologii oraz łańcuchów dostaw.

Problem nie polega na tym, że Polska współpracuje z zagranicznymi partnerami. Współpraca w sektorze obronnym jest normą. Problem zaczyna się wtedy, gdy współpraca oznacza rezygnację z własnych kompetencji. Jeżeli Polska kupi licencję na niemiecki pojazd, to kluczowe technologie pozostaną w rękach zagranicznego producenta, polski przemysł stanie się podwykonawcą a zyski z eksportu – jeśli w ogóle się pojawią – będą w dużej mierze trafiać za granicę.

Tymczasem rodzimy „Borsuk” ma potencjał, aby stać się produktem eksportowym i wizytówką polskiej zbrojeniówki. Już dziś mówi się o zainteresowaniu nim ze strony kilku państw. Własna konstrukcja to nie tylko sprzęt dla armii. To także rozwój technologii, miejsc pracy i kompetencji, które w przyszłości mogą procentować w innych projektach. Właśnie dlatego doniesienia o możliwym zakupie niemieckiego Lynxa są tak kontrowersyjne. Wpisują się bowiem w szerszą tendencję obecnego rządu – preferowania rozwiązań zagranicznych zamiast wspierania krajowego przemysłu.

Z punktu widzenia strategicznego jest to podejście krótkowzroczne. Państwo, które chce być poważnym graczem w Europie, musi posiadać własne zdolności produkcji sprzętu wojskowego. Nie można budować bezpieczeństwa wyłącznie na licencjach i importowanych technologiach. Jeżeli Polska zacznie zastępować własne projekty kolejnymi zakupami z zagranicy, to w praktyce stanie się jedynie rynkiem zbytu dla wielkich koncernów zbrojeniowych – w tym także niemieckich, a co za tym idzie – europejskim bantustanem.

NASZ KOMENTARZ: Dyskusja o Lynxie i Borsuku nie jest tylko sporem o typ pojazdu dla WP. To pytanie o kierunek rozwoju całego polskiego przemysłu obronnego i polityki zagranicznej. Pytanie o to, czy mamy być niemieckim wasalem i podwykonawcą, czy suwerennym krajem, mającym własne interesy i ambicje. Niestety wszystko wskazuje na to, że zdradziecki rząd Tuska już wybrał swoją opcję.

Polecamy również: Kolumbijczyk zaatakował Polkę w Kutnie

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!