Ruszyła sprawa, która początkowo miała być żartem internetowym i prowokacją wobec Krajowego Systemu e-Faktur (KSeF). Tomasz Sidorczuk – aktywista i autor nagrania, w którym kupował prezerwatywy w aptece i prosił o fakturę na dane Kancelarii Prezesa Rady Ministrów – usłyszał zarzut podżegania do wystawiania nierzetelnej faktury. Sam akt zakupu to zaledwie 89 groszy VAT, ale państwowe organy potraktowały go z pełną surowością. Ma to być przykład dla wszystkich innych, gdyż rząd Tuska -jak wszyscy zamordyści- najbardziej obawia się, gdy ktoś robi sobie z niego przysłowiowe „jaja”.
Prokuratura Żurka ściga żartownisia za 89 groszy. Nagranie, które krążyło w mediach społecznościowych, miało pokazać – czysto ironicznie – absurdy działania KSeF. Sidorczuk w aptece poprosił o paragon z NIP-em Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, argumentując, że nowy elektroniczny system powoduje, iż faktury są automatycznie przekazywane do odbiorcy i mogą generować trudności księgowe lub podatkowe. To miało być w założeniu wydarzenie komiczne, ilustrujące realne absurdy administracyjno-techniczne, istniejące w ramach nowego systemu.
Tymczasem organy skarbowe podległe rządowi Tuska nie potraktowały tego jako żartu. Po przesłuchaniu w Śląskim Urzędzie Celno-Skarbowym w Katowicach Sidorczuk usłyszał zarzut podżegania do wystawiania nierzetelnej faktury. Sam zainteresowany podkreślał, że nie przyznaje się do zarzutów i uważa sprawę za kuriozalną – podkreślając jednocześnie, że organy zajmują się nim, zamiast rozwiązać systemowy problem, który chciał pokazać szerszej publiczności.
Krajowy System e-Faktur ma w zamyśle uszczelniać system podatkowy, zapewniając centralny rejestr faktur elektronicznych i ograniczając nadużycia w VAT. Krytycy wskazywali wcześniej, że system jest wdrażany zbyt szybko i że może powodować nadmierne obciążenia dla przedsiębiorców. Jednak eksperci podatkowi zwracali uwagę, że problem, który Sidorczuk próbował pokazać – możliwość wystawienia faktury na dowolny podmiot – nie został wprowadzony przez KSeF, ale istniał także wcześniej przy fakturach papierowych.
To oznacza, że sama możliwość wystawienia faktury z błędnymi danymi nie jest nową luką techniczną KSeF, a zwiększoną widocznością dokumentów przez fiskusa i odbiorców. Jednak fakt, że organ ścigania zdecydował się na zarzut karno-skarbowy za takie działanie, budzi pytania o proporcjonalność reagowania administracji skarbowej i prokuratury.
Tomek Sidorczuk, który kupił prezerwatywy na fakturę dla Kancelarii Prezesa Rady Ministrów ma już przedstawione zarzuty.
Państwo stanęło na wysokości zadania. 😏 pic.twitter.com/YW8ooSXjp5
— coolfonpl 🇵🇱 (@coolfonpl) February 26, 2026
Sprawa Sidorczuka pokazuje nie tylko techniczne zawiłości nowego systemu, ale również podejście organów państwa do kreatywnego obywatelskiego protestu i prowokacji. Oskarżenie osoby za działania o charakterze symbolicznym i publicystycznym za zakup za niecałą złotówkę VAT to przykład, który wielu komentatorów określa mianem nadgorliwości śledczych. Krytycy wskazują, że zamiast wyciągać wnioski i prowadzić dialog z obywatelami czy ekspertami, organy podatkowe i prokuratorskie skupiają się na przykładnym karaniu obywateli.
Czy aktywność artystyczno-polityczna, której celem było zwrócenie uwagi na funkcjonowanie systemu, rzeczywiście zasługuje na zarzuty karne? Trudno uniknąć wrażenia, że w tym przypadku państwo stanęło na wysokości zadania – ale przede wszystkim przeciwko obywatelowi, a nie przeciw nadużyciu systemu.
Zamordyści najbardziej nie lubią jak się ich ośmiesza, gdyż to właśnie ośmieszenie (satyra, kpina) uderza w fundamenty władzy totalitarnej, którą jest poczucie nieomylności, posiadania racji i propaganda sprawnego zarządzania krajem.
Polecamy również: Katastrofa polityki unijnej: skuteczna jest tylko 1/4 deportacji nachodźców
Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!




