Europa Polska Wiadomości

Odmówiono brytyjskiego paszportu Polakowi, który przez 6 lat służył w armii UK

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

Przez sześć lat Tadeusz Polański służył w brytyjskiej armii, a przez kolejne 33 lata żył i pracował na Wyspie, prowadząc sklep. Jednak według urzędników Home Office nie zasługuje on na brytyjskie obywatelstwo. Oto historia kolejnej ofiary “afery Windrush”.

76-letni pochodzący z Polski emeryt może zostać uznany za idealny przykład “Pokolenia Windrush”. Tadeusza Polański przybył na Wyspę w wieku siedmiu lat, wraz ze swoimi rodzicami, którzy z Krakowa uciekali przed nazistami. Wielka Brytania stała się jego ojczyzną, a on nie zapominając o swoich polskich korzeniach czuł się brytyjskim obywatelem. Był gotów za nią przelewać krew, o czym świadczy służba w armii Jej Królewskiej Mości.

Polański w mundurze odsłużył sześć lat stacjonując między innymi na Cyprze i w Niemczech. W 1986 roku udało mu się uzyskać paszport Rodezji Południowej, która w tym czasie była brytyjską kolonią. Od 1996 roku stara się o paszport UK. Bezskutecznie.

“Zupełnie tego nie rozumiem” – wypowiada się Polański na łamach “The Birmingham Mail”. “Mój ojciec i moja matka byli brytyjskimi obywatelami, podobnie jak mój brat i siostra. Mnie powiedziano, że nim nie jestem. Wielka Brytania to moja ojczyzna. Służyłem w jej wojsku, płacę podatki i ubezpieczenie.” Mężczyzna, który od 33 lat prowadzi sklep w Holybank Road, Kings Heath nie ukrywa, że jest bardzo rozczarowany tą sytuacją.

Pan Tadeusz urodził się w 1944 roku w Rodezji Południowej. Jego rodzinie dano później możliwości przeniesienia się do UK, Australii albo Nowej Zelandii. Zdecydowali się na Wielką Brytanię i osiedlili się w Reading i Slough. Bohater tego tekstu po skończeniu szkoły w 1961 roku postanowił zaciągnąć się do wojska. W Grenadier Guards odsłużył sześć lat. W 1968 ożenił się z Patricią i osiadł w Birmingham, gdzie pracuje i żyje do dziś.

Naszego rodaka można zaliczyć do tzw. “Pokolenia Windrush”. Nazwa ta pochodzi od statku Empire Windrush, którym przybyli pierwsi imigranci z byłych brytyjskich kolonii. W sumie to około pół miliona osób, którzy dysponują prawem pobytu w UK nawet bez paszportu. Na Wyspy przybywali między 1948 a 1971 rokiem.

Obecnie Home Office zanegowało ich status, a na łamach “The Guardian” mogliśmy przeczytać nie tylko o odmówieniu dostępu do dostępu do publicznej służby zdrowia lub rynku pracy, ale wręcz o deportacjach! Nie wiadomo ile osób zostało wyrzucony z kraju przez pomyłkę lub niedopatrzenie, ale wiceminister spraw wewnętrznych odpowiedzialna za imigrację Caroline Nokes przyznała, że takie sytuacje miały miejsce, choć nie zna konkretnej liczby przypadków.

Źródło: polishexpress.pl

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!