Felietony

Obrzydliwe zachowanie prezydenta Adamowicza

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

To, co wyczyniał dziś prezydent Gdańska podczas uroczystości upamiętniających wybuch II wojny światowej, przechodzi ludzkie pojęcie. Z premedytacją postanowił zepsuć tak ważną dla Polaków uroczystość. Jego zachowanie trudno nawet nazwać prowokacją – to była profanacja. Prezydent Gdańska dopuścił się profanacji tak ważnej uroczystości.

Pomijając już jego skandaliczne przemówienie, które brzmiało tak, jakby pisał mu je minister propagandy III Rzeszy, o czym zresztą pisaliśmy wcześniej, przekraczając swoje kompetencje, zaprosił przedstawiciela ZHP do odczytania apelu poległych. Zrobił to chyba tylko po to, by zrobić przy okazji tak ważnej uroczystości rozróbę. Wszak kwestie związane z przebiegiem apelu poległych na tego rodzaju uroczystościach są ściśle uregulowane przepisami prawa i są to przepisy obowiązujące od lat:

„Jeżeli w uroczystości bierze udział wojskowa asysta honorowa tekst apelu powinien być odczytywany przez oficera z jednostki wojskowej wystawiającej asystę. Podczas uroczystości organizowanych przez komendantów szkół podoficerskich tekst apelu może być odczytany przez podoficera”

Tak więc jedyną osobą, która mogła w czasie obchodów rocznicowych na Westerplatte przeczytać apel poległych był oficer Wojska Polskiego z jednostki, która wystawiała asystę honorową. Powierzenie tego komukolwiek innemu byłoby niczym innym, jak złamaniem obowiązujących procedur.

Każdy, kto kiedykolwiek pracował w jakiejkolwiek instytucji samorządowej i miał cokolwiek do czynienia z organizowaniem uroczystości z udziałem wojska, doskonale o tym wie. Trudno podejrzewać, że nie wiedzieli o tym urzędnicy w Gdańsku, dużym mieście wojewódzkim, gdzie tego rodzaju uroczystości organizowane były nie raz. Nie ma możliwości, by nie wiedział o tym prezydent Adamowicz.

Po co więc zwrócono się do harcerzy, by odczytali apel poległych, wiedząc, że jest to wbrew obowiązującym przepisom? Ano chodziło wyłącznie po to, by zrobić zadymę, na którą zresztą prezydent Adamowicz najwyraźniej czekał.

Moment, w którym harcerz nie zostaje dopuszczony do odczytania apelu poległych uwiecznił na filmie, który następnie umieścił w internecie z kłamliwym komentarzem. Niekompetentni dziennikarze, nie znający przepisów, albo po prostu kierujący się złą wolą, od razu to podchwycili.

Mieliśmy więc do czynienia z ordynarną prowokacją, przy czym prezydent Adamowicz dopuścił się profanacji uroczystości upamiętniającej poległych w II wojnie światowej polskich żołnierzy. Zachowanie to należy określić jako haniebne i wstrętne. Jako szczególnie ohydne należy uznać wciągnięcie w tę intrygę, zapewne nieświadomych niczego, harcerzy.

Wojciech Kempa

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!