Europa Polska Wiadomości

Burza po ruchu Nawrockiego. Kijów reaguje ostro

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

Decyzja prezydenta Karola Nawrockiego o odebraniu Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego wywołała gwałtowną reakcję zarówno na Ukrainie, jak i w obozie rządzącym w Warszawie. Dla jednych jest to długo oczekiwany sygnał, że Polska zaczyna prowadzić bardziej podmiotową politykę wobec Kijowa. Dla innych – niebezpieczny gest, który może osłabić relacje polsko-ukraińskie w czasie trwającej wojny.

Po ruchu Nawrockiego z orderem, rozpoczęła się prawdziwa burza. Przypomnijmy: Order Orła Białego został przyznany Zełenskiemu przez Andrzeja Dudę jako wyraz uznania dla jego postawy po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji Rosji. Jednak zdaniem środowisk skupionych wokół Nawrockiego późniejsze działania władz Ukrainy, w szczególności konsekwentna obrona dziedzictwa OUN-UPA oraz brak rzeczywistego przełomu w kwestii ekshumacji ofiar ludobójstwa wołyńskiego, sprawiły, że dalsze honorowanie ukraińskiego prezydenta najwyższym polskim odznaczeniem państwowym stało się niemożliwe.

Natychmiastowa reakcja przyszła oczywiście z Kijowa. Ukraińskie media i komentatorzy określili decyzję jako „strategiczny błąd”, „prezent dla Kremla” oraz działanie wymierzone w jedność państw wspierających Ukrainę. W licznych komentarzach podkreślano, że Zełenski pozostaje symbolem ukraińskiego oporu przeciwko rosyjskiej agresji, a cofnięcie odznaczenia ma charakter polityczny i jest próbą wykorzystania historycznych sporów do bieżącej walki politycznej. Jednocześnie za błąd nie uznano tam kult ukronazistowskich zbrodniarzy.

Jeszcze dalej poszli przedstawiciele środowisk akademickich i opiniotwórczych na Ukrainie. Szczególne emocje wywołało stanowisko Ukraińskiego Uniwersytetu Katolickiego we Lwowie. W opublikowanych komentarzach podkreślano, że Ukraińcy mają wyłączne prawo decydować o własnych bohaterach narodowych. Krytykę polskich polityków domagających się jednoznacznego potępienia Stepana Bandery czy Romana Szuchewycza określano jako przejaw „kolonialnego resentymentu”. Pojawiły się również oskarżenia, że część sporów historycznych jest wykorzystywana przez rosyjskie służby do skłócania obu narodów.

W Polsce równie ostro zareagowali przedstawiciele koalicji rządzącej. Proniemiecki premier Donald Tusk stwierdził, że ruch Nawrockiego „cieszy Putina i szokuje sojuszników”. Według szefa rządu obecnie najważniejszym interesem Polski pozostaje utrzymanie ścisłej współpracy z Ukrainą i wspólnego frontu przeciwko Rosji. Politycy obozu rządowego argumentowali, że symboliczne gesty tego rodzaju mogą zostać odebrane przez partnerów zachodnich jako osłabienie wsparcia dla Kijowa.

Podobne stanowisko prezentowali przedstawiciele Platformy Obywatelskiej oraz część komentatorów głównego nurtu. W mediach społecznościowych pojawiały się wpisy sugerujące, że Moskwa jest jedynym beneficjentem całej sytuacji. Krytycy decyzji Nawrockiego podkreślali, że kwestie historyczne powinny być rozwiązywane w dialogu, bez podejmowania działań mogących pogłębiać napięcia pomiędzy oboma państwami. W ten sposób wszyscy oni wpisali się w kijowską narrację broniącą państwowego kultu zbrodniarzy.

Zupełnie inaczej sprawę widzą środowiska konserwatywne i kresowe. Ich przedstawiciele wskazują, że przez lata kolejne polskie rządy ignorowały problem kultu OUN-UPA na Ukrainie, a polskie elity polityczne często rezygnowały z obrony własnej pamięci historycznej w imię doraźnych celów geopolitycznych. Według tej argumentacji cofnięcie odznaczenia nie jest wymierzone w naród ukraiński, lecz stanowi sygnał, że partnerstwo między państwami nie może oznaczać milczenia wobec kwestii Wołynia.

NASZ KOMENTARZ: Szkoda, że Ukraina, która tak stanowczo broni hitlerowskich kolaborantów i zbrodniarzy wojennych, nie jest równie zdeterminowana w walce o prawdę historyczną. Szybko okazałoby się, że tych dwóch aktywności nie dałoby się połączyć, gdyż stoją wobec siebie w radykalnej sprzeczności. Bardzo źle rokuje na przyszłość fakt, że Kijów wybiera kłamstwo i na kłamstwie buduje swój kraj. Niestety, wszystko wskazuje, że lada chwila mogą zacząć się kolejne podpalenia polskich domów i sklepów, jak to zapowiadała Natalia Panczenko.

Polecamy również: Polska na celowniku ukraińskiego wywiadu

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!