Felietony

Stanisław Michalkiewicz: Waldemar Żurek w zorganizowanej grupie przestępczej?

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

Stanisław Michalkiewicz: Waldemar Żurek w zorganizowanej grupie przestępczej?

   14 maja Judenrat “Gazety Wyborczej”, a za nim inne postępowe media z radością poinformowały o zarejestrowaniu przez stołeczny Urząd Stanu Cywilnego pierwszego “małżeństwa” jednopłciowego.  Chodzi o panów Jakuba i Mateusza Trojanów, którzy najpierw zawarli w Niemczech umowę o wzajemne świadczenie sobie usług seksualnych, a następnie uzyskali w Naczelnym Sądzie Administracyjnym wyrok, nakazujący polskim urzędom stanu cywilnego zarejestrowanie tej umowy, jako “małżeństwa”.

W ten oto sposób, za sprawą nienawistnych sądów i ich politycznych protektorów, dokonany został milowy krok na drodze rewolucji komunistycznej, której nasz nieszczęśliwy kraj dość długo się opierał. Jednak – co zauważyli już starożytni Rzymianie – “nie ma takiej bramy, jakiej nie przeszedłby osioł obładowany złotem” – więc jeśli Reichsfuhrerin Urszula Wodęleje oraz jej brukselscy i luksemburscy kolaboranci mogli uzależnić od rejestrowania takich umów o wzajemne świadczenie sobie usług seksualnych jako “małżeństw.

Chodzi na przykład o przekazywanie Polsce kolejnych transz podpisanej niedawno przez Władysława Kosiniaka-Kamysza z PSL oraz pana ministra Domańskiego, który w vaginecie obywatela Tuska Donalda ma fuchę ministra finansów, pożyczki SAFE, na podstawie której polska będzie kupowała broń i amunicję, a potem – na podstawie nadal obowiązującej umowy z 2 grudnia 2016 roku –  nieodpłatnie przekazywała ją Ukrainie.

W takim przypadku nic dziwnego, że nie tylko środowiska postępackie, ale również – nienawistne sądy – powinność swojej służby zrozumiały, podobnie jak stołeczny Urząd Stanu Cywilnego, który przeszedł do porządku dziennnego nad art. 18 konstytucji, który definiuje małżeństwo, jako “związek kobiety i mężczyzny”. Najwyraźniej nienawistne sądy i urzędnicy, którzy dla miłego grosza podpiszą wszystko, co tam będzie trzeba, doszły do wniosku, że nie ma co wierzgać przeciwko ościeniowi i lepiej płynąć na fali komunistycznej  rewolucji, niż być odrzuconym przez ten prąd.

   Kiedy bowiem tradycyjny proletariat, to znaczy – pracownicy najemni – odwrócili się od promotorów komunistycznej rewolucji, by drążyć sobie nisze ekologiczne w systemie kapitalistycznym, promotorzy rewolucji obrócili swoje argusowe oczy na proletariat zastępczy – a to w postaci “kobiet”, czy też – sodomczyków i gomorytek – który mogliby “wyzwalać”. Rewolucjonista bez proletariatu, który mógłby “wyzwalać” jest bowiem figurą śmieszną, a “socjały nudne i ponure” niczego się tak nie boją, jak właśnie śmieszności. Inna sprawa, że takie np. “kobiety” nawet lepiej nadają się na proletariuszki, niż proletariusze tradycyjni.

Taki jeden z drugim tradycyjny proletariusz pragnął jak najszybciej przestać być proletariuszem, to znaczy – dorobić się – a kiedy już mu się to udało, to – jako “drobnomieszczanin” –  stawał się nieprzejednanym wrogiem rewolucjonistów, nie bez powodu obawiając się, że zechcą mu oni odebrać wszystko, czego z takim trudem się dorobił.

Tymczasem “kobieta” – wszystko  jedno – biedna, czy bogata – kobietą być nie przestanie, więc wystarczy tylko jej wmówić, że jest oprymowana przez “męskie szowinistyczne świnie” a z tej opresji wyzwolić ją mogą tylko rewolucjoniści – co prawda razem z majtkami – ale – jak powiadają Francuzi – a la guerre comme a la guerre; straty muszą być, więc i bez majtek jakoś trzeba będzie się obejść.

Podobnie sodomczykowie i gomorytki, którym rewolucjoniści schlebiają, jakoby stanowili oni awangardę postępu i w ogóle – sól ziemi czarnej. Oczywiście do czasu, bo kiedy już rewolucja komunistyczna zwycięży, to żaden proletariat do “wyzwalania” nie będzie już potrzebny. Toteż zostanie on przepuszczony przez maszynkę do mięsa, jak tzw. “starzy bolszewicy” w Rosji za Stalina. Na tym etapie jednak dominują umizgi, więc  nic dziwnego, że postępactwo, co to nie widzi dalej od własnego nosa –  się raduje.

   Tymczasem jest zasadnicza różnica między umowami o wzajemne świadczenie sobie usług seksualnych przez osoby tej samej płci, a małżeństwem. Chodzi o to, że z bzykania się osób należących do tej samej płci nie będzie żadnego potomstwa, podczas gdy z małżeństwa, a nawet konkubinatu – może się ono pojawić. I właśnie z tego względu władza publiczna traktuje małżństwo inaczej niż umowę o wzajemne świadczenie sobie usług seksualnych.

Wobec tego potomstwa bowiem rodzice mają wiele poważnych obowiązków, które są egzekwowane przez prawo, podczas gdy z bzykania się osób tej samej płci nie musi wynikać nic, co by władzę publiczną w ogóle interesowało. Mówiąc nawiasem, nigdy nie mogłem się nadziwić, po co właściwie sodomczykom, czy gomorytkom potrzebny jest taki urzędowy cetryfikat. Bzykać przecież mogą się i bez tego. Wprawdzie podają oni pozory uzasadnienia, ale o ich bezwartościowości przekonałem się już dawno, kiedy jeszcze byłem działaczem UPR.

Przed jakimiś wyborami zadzwonił do mnie przedstawiciel sodomczykowskiego stowarzyszenia “Lambda”, pytając o nasz stosunek do “małżeństw” jednopłciowych, Wyjaśniłem mu powody, dla których jesteśmy przeciwni instytucjonalizacji takich par. – Ale skoro już pan zadzwonił, to proszę, nich mi pan wyjaśni, dlaczego wam na tym tak zależy? Na to on, że to konieczne, żeby mogli po sobie dziedziczyć. Ja na to, że wcale nie – bo przecież mogą sporządzić sobie nawzajem  testamenty – podobnie, jak mogą wystawić sobie wzajemnie pełnomocnictwa na przykład dla otrzymyania informacji medycznych.

Nie wymaga to żadnej zmiany prawa. On na to, że owszem – ale wtedy musieliby płacić wyższy podatek spadkowy. Ja na to: to tak mi pan mów! UPR jest za zniesieniem podatku od spadków i darowizn, więc możecie śmiało na nas głosować.

   I jeszcze jedna sprawa. Oto Urząd Stanu Cywilnego w Warszawie, wystawiając panom Trojanom dokument, jakoby zawarli oni “małżeństwo”, ostentacyjnie dopuścił się przestępstwa poświadczenia nieprawdy w świetle prawa polskiego – z uwagi na  art. 18 konstytucji. Co innego, gdyby zgodnie z prawdą stwierdził, że obydwaj panowie zawarli w Niemczech umowę o wzajemne świadczenie sobie usług seksualnych.

Tak się jednak nie stało, więc mamy tu do czynienia z oczywistym przestępstwem  urzędniczym, w którym – jak się wydaje – w charakterze podżegacza, a być może i pomocnika – uczestniczył również prezydent Warszawy, pan Rafał Trzaskowski, podobnie, jak członkowie Naczelnego Sądu Administracyjnego, którzy podpisali się pod wyrokiem nakazującym zerejestrowanie tej umowy, jako “małżeństwa”.

Na dobry porządek obywatel Żurek Waldemar powinien nakazać wszczęcie postępowania karnego nie tylko przeciwko urzędnikowi, który nieprawdę poświadczył, ale wszystkich podżegaczy i pomocników, wśród których są oczywiście również panowie będący stronami wspomnianej umowy. Jeśli tego nie zrobi, to opinia publiczna będzie miała oczywisty dowód, że obywatel Żurek Waldemar wcale nie stoi na nieubłaganym gruncie praworządności, tylko uczestniczy w zorganizowanej grupie przestępczej.

Polecamy również: Miliony dla OMZRiK. Gdzie są pieniądze?

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!