Europa Polska Wiadomości

Mer Tarnopola uważa, że fakty z życia Romana Szuchewycza to “komunistyczne mity”

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

Jak zawiadamia portal kresy.pl mer Tarnopola odpowiedział na list władz Elbląga ws. gloryfikowania dowódcy UPA odpowiedzialnego za ludobójstwo Polaków. Uważa zbrodniczą działalność Romana Szuchewycza za „komunistyczne mity”, które należy „obalić”. Ostrzegł też, by nie zrywać partnerskiej współpracy i wyraził nadzieję, że prezydent Elbląga „nie pozwoli politykom zniszczyć tego, co zostało zbudowane”.

Jak pisano na portalu kresy.pl, w połowie marca br. władze Elbląga poinformowały, że prezydent miasta, Witold Wróblewski oraz przewodniczący Rady Miasta, Antoni Czyżyk, wysłali do władz miasta partnerskiego Tarnopol list, w którym wyrazili zaniepokojenie z powodu nazwania w tym mieście stadionu imieniem Romana Szuchewycza – głównodowodzącego tzw. Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) odpowiedzialnego za ludobójstwo Polaków. Przedstawiciele władz Elbląga zaznaczyli m.in, że decyzja władz Tarnopola o nazwaniu tamtejszego stadionu imieniem Romana Szuchewycza „staje się uciążliwa dla mających ukraińskie pochodzenie mieszkańców” miasta i może wpłynąć na dotychczasowe relacje między oboma miastami.

Elbląski serwis portel.pl podał w czwartek, że niedawno mer Tarnopola Serhij, Nadał, odpowiedział na list władz Elbląga. Portal cytuje jego fragmenty, za tłumaczeniem dokonanym przez elbląskich urzędników.

Mer Tarnopola napisał, że za pośrednictwem mediów dowiedział się o próbach „wykorzystania przez niektóre siły polityczne i polityków Polski oraz wywarcia presji na partnerskie miasta Tarnopola w Polsce, aby zakończyły współpracę”, z powodu honorowania Szuchewycza.

„Naszym zdaniem takie nieprzemyślane działania nie przyniosą korzyści przyjaznym relacjom między naszymi krajami i miastami” – twierdzi Nadał. Dalej pisze o „niejednoznacznej i trudnej historii” i propozycji zwołania konferencji historyków z Polski i Ukrainy. Spotkanie miałoby służyć „obaleniu komunistycznych mitów”, przy czym mer najwyraźniej nazywa w ten sposób krytykę zbrodniczej działalności Szuchewycza i OUN-UPA.

„Niejednoznaczna i trudna historia i historyczne postacie – uważam, że powinny być przedmiotem szczególnej uwagi każdego narodu. Dlatego chciałbym zaproponować stronie polskiej – Ambasadorowi RP na Ukrainie Panu Bartoszowi Cichockiemu – zwołanie konferencji historyków obu krajów i obalić komunistyczne mity, które są używane w nieprzyjaznej perspektywie” – pisze Nadał.

Mer Tarnopola wyraził poparcie dla opinii prezydenta Elbląga w sprawie wzajemnego zrozumienia i budowania dobrych relacji między młodym pokoleniem mieszkańców obu miast, a także pozytywnych relacji i dialogu międzykulturowego. Pisze też, że jego spotkanie „z przewodniczącym społeczności Polonii p. Piotrem Frycem [tak w oryg. – Kresy.pl] potwierdziło konstruktywne podejście i wzajemne zrozumienie”.

„Mam nadzieję, że Pana mądrość nie pozwoli politykom zniszczyć to, co zostało zbudowane, i pozwoli nam dalej wzmacniać nasze relacje” – podsumował Nadał, zwracając się do prezydenta Wróblewskiego.

Zaznaczmy, że forma, w jakiej pierwotnie zareagowali prezydent Wróblewski i przewodniczący Czyżyk, została krytycznie odebrana przez część działaczy kresowych i patriotycznych. Elbląski działacz Jacek Boki, zasłużony na rzecz upamiętnienia obrońców Birczy uważa, że taka reakcja Wroblewskiego i Czyżyka „to czyste szyderstwo i naplucie na setki tysięcy Polaków wymordowanych przez banderowców”. Dodajmy, że również teraz środowiska te podejrzewają, że list z Tarnopola wpłynie na decyzję o negatywnym rozpatrzeniu petycji i że władze Elbląga nie podejmą żadnych zdecydowanych działań.

Elbląg jest miastem partnerskim Tarnopola od 29 lat. W mieście znajduje się też Rondo Tarnopol, oficjalnie otwarte w październiku 2017 roku. W wydarzeniu uczestniczyli m.in. mer Nadał, wicemarszałek Województwa Warmińsko-Mazurskiego Miron Sycz, działacz mniejszości ukraińskiej i negacjonista wołyński, a także mieszkańcy Elbląga pochodzenia ukraińskiego.

Jak pisano na portalu kresy.pl, w ubiegłym tygodniu władzom Elbląga przedstawiono petycję z podpisami ponad 200 osób w sprawie zmiany nazwy miejscowego Ronda Tarnopol na Rondo Ofiar Wołynia, z uwagi na szereg przykładów gloryfikowania w Tarnopolu OUN-UPA czy Waffen-SS Galizien. Obecnie petycja czeka na rozpatrzenie.

Przypomnijmy, że 5 marca br. Rada Miejska Tarnopola postanowiła nazwać Stadion Miejski w tym mieście imieniem Romana Szuchewycza. Decyzję podjęto w 71. rocznicę śmierci Szuchewycza, który zginął w walce z NKWD. W czasie II wojny światowej Szuchewycz kolaborował z III Rzeszą – w 1941 roku był oficerem podporządkowanego Abwehrze batalionu Nachtigall (który dokonał co najmniej jednego pogromu Żydów), a w 1942 roku w szeregach podległej SS policji pacyfikował wioski na Białorusi. Od 1943 roku był głównodowodzącym tzw. Ukraińskiej Powstańczej Armii, która dokonała ludobójstwa Polaków na Kresach Południowo-Wschodnich.

W sprawie nazwania stadionu w Tarnopolu na Ukrainie imieniem Romana Szuchewycza interwencję poselską wystosował poseł Krystian Kamiński (Konfederacja/Ruch Narodowy). Ambasador Izraela na Ukrainie Joel Lion zdecydowanie potępił decyzję tarnopolskich radnych. a ambasador RP w Kijowie Bartosz Cichocki odwołał wizytę w tym mieście. Wystosował także list do miast partnerskich Tarnopola w Polsce. Reakcję polskiego dyplomaty nagłośniono dopiero po wystąpieniu ambasadora Izraela. Protest przeciwko nazwaniu stadionu w Tarnopolu imieniem Romana Szuchewycza wystosował także polski IPN. Mer Tarnopola Serhij Nadał stwierdził jednak, że władze miasta nie cofną swojej decyzji. W reakcji na to szereg polskich miast partnerskich Tarnopola zawiesiła, jak Zamość, lub zerwała, jak Nysa, stosunki z tym ukraińskim miastem.

Roman Szuchewycz był głównodowodzącym Ukraińskiej Powstańczej Armii, odpowiedzialnym za ludobójstwo Polaków w Małopolsce Wschodniej. Historycy spierają się o zakres jego odpowiedzialności za ludobójstwo na Wołyniu – wiadomo, że Szuchewycz co najmniej zaakceptował mordy na wołyńskich Polakach. Zarzuca mu się także kolaborację z Niemcami (był oficerem batalionu Nachtigall, a w szeregach niemieckiej policji pacyfikował wioski na Białorusi). Zginął w 1950 roku pod Lwowem zastrzelony przez żołnierzy sowieckich.

Źródło: kresy.pl

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!