Gospodarka Polska Wiadomości

Kumpel Tuska zgarnął miliardy dotacji z pożyczki SAFE na firmę-krzak

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

Program SAFE to ogromny mechanizm finansowania europejskiej zbrojeniówki. Jego budżet wynosi aż 150 mld euro, a Polska ma być największym beneficjentem – około 43,7 mld euro w formie preferencyjnych pożyczek na rozwój przemysłu obronnego i zakupy uzbrojenia. Dla rządu to sukces polityczny, ale jednocześnie otwarcie gigantycznego strumienia pieniędzy zawsze rodzi pytania o to, kto i na jakich zasadach będzie nimi zarządzał. Pojawiły się już pierwsze doniesienia, że w grę wchodzi podobny przekręt, jak w przypadku KPO – beneficjentami są głównie „znajomi królika”.

Kumpel Tuska zgarnął miliardy dotacji z pożyczki SAFE na firmę-krzak. Sprawa miliardów euro z unijnego programu SAFE dla spółki związanej z Pawłem Poncyliuszem wywołała w Polsce polityczną burzę. W przestrzeni publicznej pojawiły się oskarżenia o „firmy-słupy” i gigantyczne transfery pieniędzy. Problem polega na tym, że cała sytuacja pokazuje coś znacznie głębszego niż pojedynczy spór – chaos, brak przejrzystości i rosnące ryzyko politycznych powiązań w systemie dotacyjnym.

Kontrowersje wybuchły, gdy w mediach zaczęły pojawiać się informacje, że prywatna spółka „Polska Amunicja”, kierowana przez byłego polityka, może być jednym z największych beneficjentów projektów związanych z amunicją. Według doniesień opozycji mowa nawet o 2,3 mld euro na produkcję 300 tys. pocisków artyleryjskich, choć Poncyliusz nie ma nawet hali produkcyjnej. Rząd odpowiada, że decyzje inwestycyjne mają wynikać z wcześniejszego programu Narodowej Rezerwy Amunicyjnej i że ostateczny wybór projektów należy do Agencji Uzbrojenia, a nie do polityków.

Niezależnie od tego, kto ma rację, sama konstrukcja systemu SAFE sprzyja napięciom. To państwa składają listy projektów, a później negocjują szczegóły z Brukselą. Już wcześniej Komisja Europejska odrzucała część polskich wniosków, co pokazuje, jak skomplikowany i podatny na polityczne tarcia jest cały proces. W praktyce oznacza to, że opinia publiczna często dowiaduje się o potencjalnych beneficjentach dopiero z przecieków lub sporów politycznych, a nie z transparentnych procedur.

Spór wokół spółki związanej z Poncyliuszem obnaża też szerszy problem – państwo coraz częściej uzależnia strategiczne inwestycje od skomplikowanych mechanizmów dotacyjnych zamiast od klarownej polityki przemysłowej. W teorii SAFE ma wzmacniać europejskie zdolności obronne, w praktyce jednak otwiera pole do rywalizacji politycznej, lobbingu i oskarżeń o układy personalne. Krytycy wskazują, że rząd Donalda Tuska chwali się miliardami z Brukseli, ale nie przedstawia pełnej listy projektów ani jasnych kryteriów wyboru. Co więcej, zapowiedział już, że część tych pieniędzy trafi do Ukraińców.

Zwolennicy programu podkreślają, że Polska musi szybko zwiększyć produkcję amunicji i budować nowe fabryki, bo Europa ściga się z Rosją w tempie zbrojeń. Już wcześniej zapowiadano powstanie nowych zakładów i rozwój krajowych zdolności produkcyjnych, które mają osiągnąć pełną skalę dopiero pod koniec dekady. Jednak nawet jeśli cele strategiczne są słuszne, sposób dystrybucji pieniędzy publicznych powinien być maksymalnie przejrzysty.

Dzisiejsza afera pokazuje, jak łatwo wielkie projekty obronne stają się zarzewiem korupcji i walki politycznej. Zamiast jasnych zasad, widzimy wzajemne oskarżenia, przecieki i medialne wojny. W takiej atmosferze trudno uwierzyć, że system dotacyjny działa wyłącznie w interesie bezpieczeństwa państwa. A im większe kwoty wchodzą w grę, tym większe ryzyko, że zamiast realnego wzmocnienia przemysłu zbrojeniowego dostaniemy kolejną odsłonę kradzieży i budowy oligarchicznego imperium, w typowo turańskim stylu, znanym z Rosji i Ukrainy.

Polecamy również: Brytyjska agencja fałszowała dane meteo, by zadowolić lobby klimatyczne

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!