Polska Wiadomości

Kosiniak wprowadza genderyzm w wojsku?

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

W mediach pojawiły się ostatnio informacje o planowanych szkoleniach dla żołnierzy, które – według opublikowanych materiałów – mają obejmować m.in. temat „praw człowieka i perspektywy gender w operacjach wojskowych”. Sprawa wywołała dyskusję dotyczącą zakresu edukacji prowadzonej w siłach zbrojnych oraz roli zagadnień społecznych w szkoleniu wojskowym.

Kosiniak wprowadza genderyzm w wojsku? Jak wynika z opublikowanych dokumentów, szkolenia mają być częścią przedmiotów takich jak „kształcenie obywatelskie” czy „profilaktyka i dyscyplina wojskowa”. W harmonogramie znajdują się również bardziej tradycyjne zagadnienia, m.in. historia polskiego munduru czy wsparcie psychologiczne po traumatycznych wydarzeniach.

Największe emocje wzbudził jednak punkt dotyczący uwzględniania „perspektywy gender” podczas działań wojskowych. Według relacji przytoczonych w artykule, część żołnierzy uważa, że tematy te nie są bezpośrednio związane z praktycznym przygotowaniem do służby i mogą odciągać uwagę od szkolenia stricte operacyjnego. Przede wszystkim jednak, mają bulwersować ze względu na swoją sprzeczność z nauką. Neołysenkizm jest zgodny wyłącznie z samym sobą.

Anonimowi rozmówcy cytowani w publikacji wskazują na sceptyczne reakcje w niektórych jednostkach. Ich zdaniem armia powinna koncentrować się głównie na procedurach, dyscyplinie i reagowaniu na sytuacje kryzysowe, a kwestie postrzegane jako światopoglądowe mogą budzić podziały w środowisku żołnierskim. Jednocześnie warto zaznaczyć, że przedstawione opinie pochodzą z relacji pojedynczych osób i nie stanowią oficjalnego stanowiska całych sił zbrojnych.

Autorzy artykułu skontaktowali się z rzecznikiem MON, który poinformował, że potrzebuje więcej informacji, aby odnieść się do sprawy. Z jego wypowiedzi wynikało, że resort musi sprawdzić m.in. zakres szkolenia, jego charakter oraz grupę docelową żołnierzy. Do momentu publikacji tekstu ministerstwo nie przedstawiło ostatecznego komentarza.

Wprowadzanie elementów związanych z prawami człowieka czy aspektami społecznymi do szkolenia wojskowego nie jest zjawiskiem całkowicie nowym – podobne tematy pojawiają się w armiach państw NATO, zwykle w kontekście prawa konfliktów zbrojnych, ochrony ludności cywilnej czy współpracy z organizacjami międzynarodowymi. Ciężko jednak podpiąć genderyzm pod prawa człowieka, skoro chodzi tu wyłącznie o sprzeczną z nauką ideologię. W Polsce dodatkowo, temat ten jest częścią bieżącej debaty politycznej, co podnosi i tak już wysoką temperaturę dyskusji.

W efekcie, liczba ochotników do armii może znów zmaleć. Nikt normalny nie da sobie przecież wciskać takich „kitów”.

Polecamy również: Koncern samochodowy odpuszcza. Wraca do diesli

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!