Świat Wiadomości Żydzi

Izrael już wskazuje kolejnych wrogów po Iranie

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

Agresywny, żydowski reżim nie zamierza zatrzymać się na wojowaniu z Iranem. Wśród jego elit coraz częściej pojawiają się wypowiedzi sugerujące, że po zakończeniu obecnych konfliktów państwo żydowskie może stanąć w przyszłości przed kolejnymi poważnymi wyzwaniami militarnymi. Najnowszym przykładem są słowa izraelskiego publicysty i działacza Amiada Cohena, który podczas konferencji Jewish News Syndicate (JNS) w Jerozolimie stwierdził, że w perspektywie około 15 lat Izrael może znaleźć się w stanie wojny z Egiptem.

Izrael już wskazuje kolejnych wrogów po Iranie. Cohen argumentował, że jego zdaniem w przyszłości w Egipcie może ponownie wzrosnąć znaczenie Bractwa Muzułmańskiego, które postrzega jako zagrożenie dla Izraela i całego regionu. Według niego taki scenariusz mógłby doprowadzić do załamania obecnego porządku bezpieczeństwa między oboma państwami. Warto jednak podkreślić, że są to osobiste prognozy publicysty, a nie oficjalne stanowisko władz izraelskich.

Choć Egipt i Izrael utrzymują formalny pokój od czasu podpisania porozumień z Camp David w 1979 roku, wzajemna nieufność nigdy całkowicie nie zniknęła. W izraelskich mediach i środowiskach eksperckich okresowo pojawiają się głosy ostrzegające przed możliwością przyszłej konfrontacji. Przykładowo w 2025 roku komentator Ehud Yaari sugerował konieczność przejścia od „zimnego pokoju” do „zimnej wojny” z Egiptem, a inni komentatorzy otwarcie rozważali możliwość konfliktu między oboma państwami.

Równolegle w ostatnich miesiącach nasiliła się również antyturecka retoryka części izraelskiej klasy politycznej. Były premier Izraela Naftali Bennett ostrzegał, że Izrael nie powinien ignorować rosnącej pozycji Turcji i porównywał zagrożenie ze strony Ankary do zagrożenia stwarzanego przez Iran. Według doniesień medialnych podobne wypowiedzi wpisują się w szerszą zmianę tonu części izraelskich polityków i komentatorów.

Rosnące napięcia izraelsko-tureckie są związane przede wszystkim z brutalną pacyfikacją getta w Gazie, sytuacją w Syrii oraz coraz ostrzejszą wymianą oskarżeń pomiędzy rządami premiera Benjamin Netanyahu i prezydenta Recepem Tayyipem Erdoğanem. Turecki minister spraw zagranicznych Hakan Fidan oskarżał nawet Izrael o poszukiwanie „nowego wroga” po Iranie i wskazywał, że część izraelskich elit politycznych zaczyna przedstawiać Turcję jako kolejne strategiczne zagrożenie.

Kolejne wojny prowadzone przez Izrael – od Gazy po Liban i konfrontację z Iranem – świadczą o coraz bardziej konfrontacyjnym podejściu do problemów bezpieczeństwa. Żydzi twierdzą jednak, że ich państwo nie jest agresywne, ale znajduje się w wyjątkowo trudnym środowisku strategicznym i reaguje na zagrożenia ze strony organizacji oraz państw deklarujących wobec niego wrogie zamiary. Dziwnym trafem to jednak Izrael co rusz inicjuje kolejne wojny w regionie i destabilizuje sytuację u swoich sąsiadów.

Coraz częstsze publiczne rozważania o potencjalnych konfliktach z Egiptem czy Turcją pokazują, że Izrael, niczym III Rzesza potrzebuje wrogów na zewnątrz i licznych wojen. Bez nich wkroczy na drogę chaosu wewnętrznego.

Polecamy również: Kreml broni mitu o „radzieckim” Wołyniu

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!