Kilka dni temu amerykańskie media obiegła sprawa szkoły w stanie Nowy Meksyk. Chodzi o kolejną sytuację, w której instytucje publiczne nie reagują na przemoc seksualną, w sytuacji, gdy sprawca należy do środowisk objętych parawanem ideologicznym LGBT/gender. Według doniesień, władze szkolne zignorowały liczne skargi uczennic na zachowanie biologicznego chłopca „identyfikującego się” jako dziewczyna, który dopuszczał się molestowania w ubikacji i na korytarzach.
Ideologia gender chroni sprawców molestowania. Zgodnie z informacjami przekazanymi przez media, szkoła miała otrzymywać skargi od uczennic, które czuły się nękane i zastraszane, jednak reakcja administracji była niewystarczająca lub spóźniona. To szczególnie niepokojące, ponieważ obowiązujące przepisy – zarówno lokalne, jak i federalne – jasno nakładają na szkoły obowiązek reagowania na wszelkie przypadki molestowania czy przemocy. Przykładowo regulacje oparte na Title IX wymagają zapewnienia środowiska wolnego od nękania i dyskryminacji dla wszystkich uczniów.
W praktyce jednak pojawia się napięcie: instytucje, obawiając się oskarżeń o dyskryminację ze względu na „tożsamość płciową”, mogą unikać zdecydowanych działań wobec sprawców, jeśli należą oni do grup chronionych. W wielu amerykańskich szkołach wdrożono polityki umożliwiające uczniom korzystanie z przestrzeni (np. toalet czy szatni) zgodnie z ich deklarowaną tożsamością płciową.
Założeniem tych regulacji jest ochrona osób transpłciowych przed dyskryminacją. Jednak nawet dokumenty wspierające takie rozwiązania podkreślają, że szkoły nadal mają obowiązek reagować na wszelkie nadużycia i niewłaściwe zachowania. Problem pojawia się wtedy, gdy ideologiczne założenia zaczynają dominować nad zdrowym rozsądkiem i podstawową funkcją instytucji – ochroną uczniów. Jeśli zgłoszenia dziewcząt są ignorowane lub bagatelizowane, system przestaje działać.
Najbardziej kontrowersyjny aspekt tej sprawy to wrażenie istnienia podwójnych standardów. W sytuacji, gdy sprawcą molestowania jest osoba identyfikująca się jako transpłciowa, reakcja instytucji bywa – według krytyków – bardziej ostrożna niż w analogicznych przypadkach. Taki stan rzeczy prowadzi do erozji zaufania społecznego. Rodzice i uczniowie zaczynają postrzegać szkołę nie jako przestrzeń bezpieczeństwa, lecz jako miejsce, w którym ideologia może przeważać nad faktami.
W dłuższej perspektywie grozi to delegitymizacją całego systemu ochrony praw człowieka. Jeśli bowiem ochrona jednej grupy odbywa się kosztem innej – w tym przypadku dziewcząt – trudno mówić o realnej równości. Nie ulega wątpliwości, że dewianci neołysenkizmu mogą doświadczać dyskryminacji i przemocy, ale to ich wina. Nie może być tak, że dewiacje i choroby psychiczne przedstawiane są jako coś normalnego, a potem tego typu osoby obmacują w łazienkach młode dziewczyny.
Ochrona przed dyskryminacją nie może oznaczać bezkarności. System prawny i instytucjonalny powinien działać w sposób neutralny: każdy przypadek molestowania czy przemocy musi być traktowany poważnie – niezależnie od tożsamości sprawcy. Brak takiej równowagi prowadzi do wypaczenia idei sprawiedliwości. Zamiast równości wobec prawa pojawia się uprzywilejowanie jednych kosztem drugich.
Sprawa z Nowego Meksyku pokazuje absurd i zbrodniczość skrajnie lewicowej polityki „inkluzywności”, która prowadzi do zmniejszenia bezpieczeństwa normalnych ludzi. Problemem nie jest sama idea ochrony mniejszości czy osób chorych psychicznie, lecz nagminne sytuacje, w których instytucje przestają reagować na nadużycia z obawy przed konsekwencjami ideologicznymi i ostracyzmem ze strony zindoktrynowanych przełożonych.
NASZ KOMENTARZ: Zdarzenie z Nowego Meksyku nie jest jedynie lokalnym incydentem. Wpisuje się w szerszy spór o granice ochrony praw mniejszości i obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa wszystkim uczniom. Szkoła powinna być miejscem apolitycznym, gdzie obowiązują dwie zasady: nauka zamiast ideologii oraz zero tolerancji dla przemocy. Każde odejście od tych reguł prowadzi do chaosu normatywnego i podważa fundamenty zaufania społecznego. Jeżeli system zaczyna chronić sprawców zamiast ofiar, przestaje spełniać swoją podstawową funkcję. I chyba o to chodzi lewackim ideologom – ich celem jest chaos.
Polecamy również: Netanjahu otwarcie zaatakował Jezusa i chrześcijaństwo
Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!




