Felietony

Gdzie są granice “gościnności”?

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

Kilka tygodni temu minister Gowin stwierdził, że chce ściągać do Polski kolejne tysiące Ukraińców, którzy mają tworzyć polskie elity1. Jak te elity będą wyglądać najlepiej widać na przykładzie Igora Isajewa, który nazwał marsz żołnierzy wyklętych marszem faszystów, Polaków porównał do zwierząt, wzywał do usunięcia słowa „honor” w polskich paszportach, oskarżał Polskę i naród polski o zbrodnie niemieckie, a co ciekawe, otrzymał on dofinansowanie do swojego portalu2.

Jednak sposób, w jaki samorządy i różnego rodzaju organizacje otwierają się na napływ obcokrajowców stawia Polskę na pierwszym miejscu gościnności na świecie. Pomijając skandaliczne próby nawiązania relacji partnerskich przez Jelenią Górę z miastami Równe i Tarnopol, gdzie gloryfikowany jest banderyzm3 trzeba zwrócić uwagę na akcję mającą nakłaniać mieszkańców Polski do uczenia się języka ukraińskiego, ponieważ przyjechali obcokrajowcy.

Mam wielu znajomych, którzy za chlebem wyjechali za granicę. Mieszkają we Francji, w Wielkiej Brytanii, w Niemczech, jednak na moje pytanie, czy w związku z ich przyjazdem tamtejsi mieszkańcy zaczęli się uczyć polskiego usłyszałem: „Nie”.

Natomiast w Polsce, najpierw w Lublinie4, ostatnio w Żorach (woj. śląskie) rozpoczęto akcję, mająca na celu nakłaniać mieszkańców tych miast do uczenia się języka ukraińskiego5. Nie słyszałem niestety, aby np. we Lwowie jak i na terenie całej Małopolski Wschodniej, gdzie przyjeżdżają tysiące Polaków powstawałyby bilbordy zachęcające do nauki języka polskiego. Dlaczego więc to Polacy muszą uczyć się języka przyjezdnych?

Dodatkowy problem w tej akcji to dyskryminacja i skrajny antysemityzm. Tylko w latach 2015-2017 ambasada RP w Izraelu wydała prawie 11 tysięcy paszportów. Biorąc pod uwagę, że zaledwie jedna na dwadzieścia osób ubiegająca się o polski paszport mówi po polsku dziwi brak akcji promującej naukę jidisz wśród Polaków6. Biorąc pod uwagę, że w 2017 roku Polska przegoniła nawet Niemcy w wydanych zezwoleniach na pobyt osób spoza UE w skali całej wspólnoty (22% Polacy, Niemcy 17%)7, prawdopodobnie w 2020 roku szykuje się ostra nauka języka obcego dla polskiego społeczeństwa. Jak informują strony rządowe, w 2019 roku do Polski przybyli, oprócz wspomnianych Ukraińców w największej liczbie, również Białorusini, Niemcy, Rosjanie, Wietnamczycy8. Tylko czekać na bilbordy zachęcające do nauki języka rosyjskiego. Czy aby inicjatorzy nie zostaną nazwani ruskimi onucami?

Jak informował w październiku portal Kresy.pl, trzynastu ukraińskich deputowanych założyło zespół parlamentarny w sprawie „kulturowego” i „społecznego” powrotu tzw. ukraińskich ziem do macierzy. W pierwotnej wersji informacyjny wpis mówił także o „politycznym” aspekcie odzyskiwania ziem. Na Ukrainie w powszechnym mniemaniu „ukraińskimi etnicznymi ziemiami” są również tereny południowo-wschodniej Polski, w ukraińskiej nomenklaturze tzw. Zakerzonie. (Wspominał o tym lider nacjonalistycznej Swobody Ołeh Tiahnybok, wspominało o tym państwowe ukraińskie radio i służba prasowa Rady Miasta Lwowa)9. Podejmowane akcje, mające zachęcać do napływu nowych przybyszów z Ukrainy, powinny wzbudzać zaniepokojenie wypływające z obowiązku obywatela polskiego, który jako przedstawiciel narodu polskiego (art. 4) tworzy Rzeczpospolitą Polską, która według artykułu 5 strzeże niepodległości i nienaruszalności swojego terytorium10.

Krzysztof Żabierek

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!