Europa Wiadomości

Francuska liga rezygnuje z tęczowych opasek. WOKE w odwrocie?

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

Francuska Ligue 1 wycofała się z kampanii promujących środowisk dewiacyjne w piłce nożnej. Decyzja o rezygnacji z tęczowych symboli na koszulkach i opaskach kapitańskich kończy kilkuletni spór, który wielokrotnie wywoływał napięcia między władzami ligi a zawodnikami. Zmiany są efektem powtarzających się protestów części piłkarzy oraz rosnących kontrowersji wokół ideologicznego przekazu w sporcie.

Francuska liga rezygnuje z tęczowych opasek. Od kilku lat w maju Ligue 1 organizowała specjalną akcję z okazji tzw. „Międzynarodowego Dnia Walki z Homofobią”. W jej ramach zawodnicy mieli grać w koszulkach z tęczowymi numerami, opaskami kapitańskimi lub specjalnymi symbolami na rękawach. Akcja od początku budziła sprzeciw części piłkarzy. Niektórzy z nich – z powodów religijnych lub światopoglądowych – nie chcieli brać udziału w akcji. Inni byli zdegustowani tym, że zmuszano ich do noszenia dewiacyjnych symboli, z którymi się nie utożsamiali. Twierdzili, że wymuszana tolerancja nie jest prawdziwą tolerancją.

Już w 2022 roku głośno było o sytuacji, gdy pomocnik Paris Saint-Germain Idrissa Gueye nie zagrał w meczu ligowym, aby uniknąć występu w koszulce z tęczowym symbolem. Według doniesień medialnych jego decyzja była związana z przekonaniami religijnymi. Podobne przypadki powtarzały się w kolejnych sezonach.

Najgłośniejszy konflikt wybuchł w sezonie 2024/2025. Podczas jednej z kolejek zawodnicy mieli nosić na koszulkach symbole kampanii przeciw homofobii. Część piłkarzy odmówiła udziału w akcji lub próbowała ukryć symbole. Wśród nich znalazł się m.in. Nemanja Matić, który zakleił znak na koszulce taśmą. W efekcie został ukarany zawieszeniem przez władze ligi.

Nie był to odosobniony przypadek. Egipski napastnik Nantes Mostafa Mohamed wolał nawet nie zagrać w meczu ligowym, niż wystąpić w koszulce z tęczowymi elementami. Podobne bojkoty zdarzały się także w poprzednich latach. Sytuacja doprowadziła do poważnych napięć. Z jednej strony organizacje aktywistyczne domagały się surowych sankcji, z drugiej wielu komentatorów podkreślało, że sportowcy nie powinni być zmuszani do manifestowania określonych poglądów.

W ostatnich sezonach władze ligi zaczęły wycofywać się z najbardziej widocznych elementów kampanii. Najpierw zrezygnowano z tęczowych numerów na koszulkach, które wcześniej pojawiały się podczas specjalnej kolejki ligowej. Decyzja zapadła po tym, jak kilku piłkarzy odmówiło ich noszenia w poprzednich sezonach.

Obecnie liga pracuje nad nową strategią komunikacyjną, która ma łączyć różne kampanie przeciw dyskryminacji w jedną inicjatywę, bez dominującego symbolu tęczy. W praktyce oznacza to wyraźne ograniczenie ideologicznej symboliki na boiskach.

Spór wokół tęczowych symboli w Ligue 1 pokazał szerszy problem współczesnego sportu – coraz częściej wykorzystywanego jako narzędzie ideologicznych kampanii. Dla wielu kibiców i zawodników piłka nożna powinna pozostać przestrzenią rywalizacji sportowej, a nie polem politycznych czy światopoglądowych manifestów. Gdy liga zaczęła wymagać od wszystkich graczy publicznego poparcia dla określonej agendy, pojawił się opór i kolejne konflikty.

Wycofanie się z najbardziej kontrowersyjnych elementów kampanii można więc odczytywać jako próbę uspokojenia sytuacji i powrotu do podstawowej roli sportu. Niestety, choć decyzja władz ligi jest słuszna, nie oznacza całkowitego zakończenia wsparcia dla ideologii dewiacyjnej.  Jednak jedno jest pewne: kilkuletni eksperyment z intensywną promocją symboliki zboczeńców w Ligue 1 doprowadził do poważnych napięć w środowisku piłkarskim. Niesmak po odgórnym łączeniu sportu ze skrajnie lewicowymi ideologiami pozostanie jeszcze na długo.

Są także dobre wiadomości. Już nawet w bastionie lewactwa, jakim jest Zachodnia Europa, coraz częściej pojawia się pytanie, czy sport i inne apolityczne aktywności społeczne powinny być narzędziem ideologicznych kampanii – czy raczej przestrzenią wolną od takich sporów. Kto wie, może to dopiero początek generalnego odwrotu od systemowego wspierania sodomii i neołysenkizmu?

Polecamy również: Kanada utajniła wyniki śledztwa w sprawie rzekomych mordów w szkołach rezydencjalnych

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!