Dr Karol Skorek: Dlaczego progresywne opodatkowanie ma sens?
Zjawisko konkurencji może być uznane za część świata przyrody. W końcu drapieżniki pożerają roślinożerców, a roślinożercy spożywają rośliny. My też, jako ludzie, jesteśmy częścią tych odwiecznych mechanizmów. System gospodarki rynkowej, nasz własny twór, również działa w oparciu o prawa wynikające z natury. Wilk pożerający owce stanowi analogię wobec dużej sieci supermarketów, która wyniszcza małe, rodzinne sklepy osiedlowe.
W kapitalizmie dostrzegamy ekspansje, fuzje, przejęcia, bankructwa, przejmowanie rzadkich zasobów, wzloty oraz upadki. Wspomniany ustrój ekonomiczny właśnie dlatego tak długo przetrwał, gdyż wpisuje się w naturę i procesy rzeczywistości – pomimo iż tak wielu wróżyło mu upadek.
Współczesne gospodarki rynkowe mają jednak charakter globalny, podczas gdy w naturze zwierzęta nie mają aż takich technicznych możliwości swojej ekspansji. Innymi słowy, ryby słonowodne nie mogą zająć miejsca ryb słodkowodnych z przyczyn ograniczeń biologicznych. Natomiast światowa dominacja człowieka powoduje to, iż globalny kapitalizm ma większe możliwości proliferacji niż niejedna grupa zwierzęca.
Zdrowe układy gospodarcze i przyrodnicze działają w oparciu o równowagę sił. Źle się dzieje, gdy gatunki inwazyjne zaburzają sieć troficzną. Podobnie w życiu ekonomicznym dominacja wszechwładnego państwa to tak samo złe rozwiązanie jak dominacja wszechwładnych korporacji. Wyliczając rozliczne zalety bioróżnorodności równocześnie możemy wyliczać rozliczne zalety silnej konkurencji na rynku – są tutaj pewne analogie. Stąd też korzystne rozwiązania prawne polegają na budowie silnej klasy średniej, polegają na wspieraniu małych podmiotów w ich rozwoju.
Natomiast za utrzymania systemu powinny odpowiadać większe organizacje, które są odpowiednio obciążone fiskalnie. Tak samo jak w życiu codziennym od dorosłych wymagamy więcej odpowiedzialności niż od dzieci, tak samo nie można narzucać te same standardy na firmy o różnej wielkości. Ogromną wadą polskiego prawodawstwa jest to, że przepisy wrzucają wszystkie przedsiębiorstwa „do jednego wora”, tym samym krzywdząc sektor MŚP, którego nie stać na zatrudnianie rzesz pracowników administracyjnych do realizowania nierozsądnych wymagań o charakterze prawnym.
Poprzez narzucanie nadmiernych restrykcji prawno-skarbowych na małe podmioty ekonomiczne przyczyniamy się do zjawiska śmierci polski powiatowej. Prowincja naszego kraju popada w błędne koło związane z brakiem ludzi i starzeniem się społeczeństwa. Mechanizm polega na tym, iż skoro nie ma ludzi, to nie ma popytu, a skoro nie ma popytu, to nie ma pracy, gdyż są to rejony nieatrakcyjne dla przedsiębiorców. W takiej sytuacji większość młodych dokonuje exodusu za granicę lub do większego miasta, tym samym jeszcze bardziej pogłębiając problemy małego ośrodka miejskiego lub wiejskiego.
Raczej złym kierunkiem ewolucji zachodnich systemów podatkowych było opodatkowywanie dochodu, a nie obrotu. Za rezultat obecnych rozwiązań możemy uznać system tworzenia sztucznych kosztów, który w swej istocie stanowi zaprzeczenie klasycznie pojmowanego kapitalizmu, gdzie kluczem była redukcja kosztów i maksymalizacja zysków. Medialnym przykładem tego zjawiska mogą być szeroko komentowane dane dotyczące wpłat za CIT dla grupy InPost – w praktyce okazało się, iż spółka ta w danym roku zapłaciła cztery razy większy podatek niż jej cała konkurencja razem wzięta.
Innymi słowy, utworzyliśmy rozstrzygnięcia, które dociskają fiskalną śrubą drobnicę, podczas gdy rekiny biznesu zatrudniają dobre kancelarie, służące im do przeprowadzania optymalizacji podatkowej. Cóż złego stałoby się, gdyby było dokładnie odwrotnie, tj. młodzi, niewielcy przedsiębiorcy płaciliby relatywnie mało, podczas gdy większe podmioty ekonomiczne zostałyby proporcjonalnie silniej opodatkowane?
Istotnym argumentem uzasadniającym koncept progresywnego opodatkowania jest teoria użyteczności krańcowej pieniądza. Człowiek do przeżycia, do podstawowego funkcjonowania potrzebuje niewiele: trochę wody, żywności i odzienia. Dlatego tak ważne są dla każdego z nas pierwsze pieniądze jakie zarobimy – od nich zależy nasze biologiczne przetrwanie. Jednak im więcej mamony zdobędziemy w okresie dojrzałości, tym szybciej zaczynamy dostrzegać, iż pieniądze to marność, która nie zawsze tożsama jest ze szczęściem.
Kupno dziesiątego samochodu nie cieszy nas tak samo jak kupno pierwszego samochodu, który umożliwia nam dojazd do pracy i podstawowe funkcjonowanie we współczesnym społeczeństwie. Innymi słowy, gdy przychody danej jednostki mocno wzrastają, spada użyteczność krańcowa pieniądza, stąd transfer tych środków w kierunku państwa wydaje się być zasadny. Gdy posiadamy wielkie możliwości w zakresie budżetu osobistego, wtedy ciąży na nas tym większa pokusa dokonywania wydatków zbytkownych.
Konsumpcjonizm funkcjonujący w naszych czasach nierzadko wykazuje również swoje ponure oblicze. Przykładem niech będzie problem otyłości i chorób cywilizacyjnych. Nadmierne spożywanie żywności ma negatywne skutki związane ze zdrowiem publicznym. Do tego borykamy się również z ogromną ilością śmieci, celowym postarzaniem produktu, wiecznymi chemikaliami. Gdy czytamy o tonach plastiku trafiających co roku do oceanu, wzbiera w empatycznym człowieku zwyczajny żal.
Stare teorie dotyczące pierwotnej akumulacji kapitału okazały się prawdą. Zresztą obecny system finansowy, związany nieodzownie z rezerwą cząstkową i pieniądzem fiducjarnym tylko wzmacnia te mechanizmy. Dość wiernie wspomniane zagadnienia opisują raporty Oxfam dotyczące nierówności ekonomicznych. Coraz więcej głosów przestrzega przed rosnącymi w siłę miliarderami, którzy w niedalekiej przyszłości względem zwykłych ludzi będą niczym władcy-faraonowie.
Nawet w praktyce życia ekonomicznego widzimy jak często powstają potężne oligopole (AMD konta Intel, Allegro kontra Temu). I właśnie dzięki odpowiedniej stratyfikacji podatkowej podejmujemy próby zapobiegania zjawisku nadmiernej koncentracji kapitału.
Przez długi czas postulat opodatkowania bogaczy uznawano za bezzasadny, co uzasadniano tzw. teorią skapywania, która zresztą nie jest częścią czystej teorii ekonomii, lecz pewnym hasłem publicystycznym. Według jej założeń zasoby finansowe osób zamożnych są redystrybuowane w stronę biedniejszych warstw, chociażby za pomocą za zakupów, kiedy to np. krezus kupuje wyrób od rzemieślnika.
Koncepcja ta nie działa głównie z tej przyczyny, że bogaci trzon swych środków inwestują w pieniądz, który robi pieniądz, a nie w dobra materialne od niewielkich producentów. Milionerzy kupują kryptowaluty, obligacje, fundusze, akcje – to są sektory kapitałochłonne, zapewniające skromną liczbę nowych miejsc pracy.
Wdrożenie rozsądnej progresji to jedno. Drugi temat dotyczy oczywistej obserwacji, iż nie można podatków podnosić w nieskończoność. Jednym z wniosków dotyczących krzywej Laffera jest to, iż zbyt restrykcyjny system fiskalny osiąga skutki przeciwstawne do zamierzonego, gdyż dochody budżetowe zaczynają spadać. Niejeden rząd socjalistyczny wycofał się ze swoich rozwiązań, kiedy najbogatsi zwyczajnie zaczęli rozliczać się podatkowo w innych państwach, czego przykładem może być Francja, która jakiś czas temu zrezygnowała z 75% stawki podatku dochodowego.
Bezzasadnym wydaje się doprowadzenie do sytuacji, w której to zamożniejsi stwierdzają, że emigracja stanowi rozsądniejszą alternatywę niż pozostanie w kraju ucisku fiskalnego. Innymi słowy, architektura progresywnego opodatkowania może prawidłowo funkcjonować o ile nie zostanie doprowadzona do absurdu.
Konkluzja
System finansowy działający w oparciu o pieniądz fiducjarny przyczyna się do dostrzegalnej pauperyzacji klasy średniej w różnych miejscach świata. W coraz większym stopniu rozjeżdża się proporcja pomiędzy naszymi zarobkami a cenami nieruchomości, co ma szczególnie negatywny wpływ na młodych ludzi, którzy zmuszeni są nierzadko mieszkać z rodzicami. Zdaniem autora położenie większego nacisku na opodatkowanie bogaczy stanowi częściowe remedium na wyżej wspomniane powyższe problemy.
Równie istotnym tematem związanym z stosowaniem w praktyce życia ekonomicznego różnych stawek fiskalnych jest dylemat dotyczący tego, na ile rozwiązania te zgodne są z koncepcją sprawiedliwości – te dywagacje wymagają jednak, ze względu na swoje skomplikowanie, osobnych rozważań.
Gdy dane państwo z sukcesem stworzy system opodatkowania o charakterze progresywnym, należy również odpowiedzieć sobie na pytanie dotyczące tego, co z tymi zebranymi środkami finansowymi zrobić. Według piszącego kluczem są inwestycje infrastrukturalne, rozwój edukacji, łożenie na badania i rozwój. Pieniądze wydatkowane we wspomniany sposób kiedyś zaprocentują i wrócą z naddatkiem. W szczególności ważne są działania promujące deglomeracje, tj. dbanie o wzmocnienie prowincji kraju, a nie tylko kilku wielkich miast.
Wiele problemów mieszkaniowych młodych wynika właśnie z tego parcia na mieszkanie w „Megalopolis”. Ponadto za zasadniczy błąd można natomiast uznać rozbudowywanie wydatków socjalnych. Państwo opiekuńcze ostatecznie prowadzi do: moralnej deprawacji ogółu ludności, odrzucenia zdrowego etosu pracy, pogrążenia coraz to szerszych grupy społecznych w bierności i patologii.
Polecamy również: Kryzys na budowie S19. Tymczasem rząd Tuska chce przedłużenia A4 do Lwowa
Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!





