Dania zmusza seniorów do diety oświęcimskiej

II Powojenna Konferencja Żydoznawcza GŁÓWNE WYDARZENIE MAGNA POLONIA II Powojenna Konferencja Żydoznawcza Program i szczegóły →

Trudno o bardziej wymowny przykład tego, jak ideologia klimatyczna potrafi wypaczyć elementarne zasady przyzwoitości. W Kopenhadze urzędnicy postanowili ograniczać ilość mięsa serwowanego mieszkańcom domów opieki, kierując się „walką z emisją CO₂”. W tej historii szokujące jest nie tylko wciskanie ludziom na siłę diety roślinnej, lecz fakt, że rachunek za klimatyczne ambicje polityków mają płacić ludzie starsi, którzy resztę życia powinni spędzać w spokoju, z godnością i możliwością decydowania o własnych przyzwyczajeniach.

Dania zmusza seniorów do diety oświęcimskiej. Opanowana przez skrajną lewicę rada miasta Kopenhagi (Københavns Kommune) przyjęła strategię żywieniową Mad- i Måltidsstrategi, zakładającą zmniejszenie „śladu klimatycznego” posiłków finansowanych ze środków publicznych o 25%. W zaleceniach dotyczących domów opieki wskazano maksymalnie około 500 gramów ugotowanego mięsa tygodniowo na mieszkańca, w tym zaledwie około 80 gramów wołowiny, cielęciny i jagnięciny.

W praktyce oznacza to, że produkty, które przez pokolenia stanowiły istotny element tradycyjnej diety wielu ludzi, mają ustępować miejsca rozwiązaniom podporządkowanym ideologii klimatycznej. Wołowina może pojawiać się na stołach przeciętnie zaledwie raz lub dwa razy w ciągu czterech tygodni. Według relacji dotyczących kopenhaskich placówek zdarzały się nawet przypadki odmawiania seniorom wołowiny na urodziny, ponieważ nie zgadzała się z bilansem emisji CO₂. Wobec tych praktyk trudno nie zapytać, w którym momencie troska o planetę stała się ważniejsza od szacunku dla człowieka.

Lewaccy obrońcy kopenhaskiej polityki mają gotową odpowiedź. To co robi Dania to przecież tylko „wytyczne”, a nie bezwzględnie obowiązujące prawo. Tyle że dla mieszkańca domu opieki różnica między formalnym zakazem a codzienną praktyką zakładowej kuchni jest czysto teoretyczna. Jeśli placówka układa jadłospis według klimatycznych fanaberii, a prośba o ulubione danie zostaje odrzucona z powodu emisji dwutlenku węgla, senior nie odczuwa tego jako niewinnej sugestii urzędnika. Odczuwa to jako ograniczenie własnej wolności, faktyczne zmuszenie do spożywania posiłków, których nie chce.

Doniesienia z kopenhaskich domów opieki wskazują również na plany wprowadzania kilku więcej posiłków wegetariańskich tygodniowo oraz wybierania określonych owoców, na przykład jabłek zamiast bananów, z uwagi na większy „ślad węglowy” tych ostatnich. Można oczywiście dyskutować o ekologii produkcji żywności, transporcie i racjonalnym gospodarowaniu publicznymi pieniędzmi. Nie ma jednak żadnego powodu, by z takich rozważań czynić nadrzędne kryterium układania jadłospisu dla ludzi w podeszłym wieku.

Seniorzy nie powinni być narzędziem realizacji wariackich eksperymentów lewicy. W domach opieki trzeba uwzględniać stan zdrowia, potrzeby żywieniowe, apetyt oraz indywidualne preferencje mieszkańców. U części starszych osób odpowiednia podaż białka i energii ma szczególne znaczenie dla zachowania masy mięśniowej i ograniczenia ryzyka niedożywienia. Jadłospis powinien więc powstawać przede wszystkim z myślą o człowieku, a nie o wskaźnikach klimatycznych.

Szczególnie odrażające są przy tym, opisywane przez media przypadki przypisywania starszym pokoleniom odpowiedzialności za kryzys klimatyczny. Człowiek, który przez dekady pracował, wychowywał dzieci i płacił podatki, nie powinien na starość słyszeć, że jego pokolenie nadmiernie zanieczyszczało planetę, a więc teraz musi zacisnąć zęby dla dobra klimatu i jeść dania bezmięsne. Jest to totalitarna logika zbiorowej odpowiedzialności, w której jednostka przestaje być człowiekiem, a staje się pozycją w rachunku emisji. Zupełnie jak w Auschwitz.

Tak właśnie wygląda prawdziwa twarz klimatycznego fanatyzmu: szlachetnie brzmiący cel staje się usprawiedliwieniem dla coraz dalej idącego zamordyzmu. Najpierw chodzi o dobrowolne zalecenia, później o normy instytucjonalne, a ostatecznie o sytuację, w której nawet zawartość talerza seniora ma być oceniana przez pryzmat ideologii. Lewicowa wiara w możliwość administracyjnego zaprojektowania społeczeństwa ujawnia w tym swój najbardziej odrażający, bezduszny wymiar.

Sprawa Kopenhagi powinna być ostrzeżeniem dla całej Europy. Państwo i samorząd mają służyć obywatelom, a nie wychowywać ich pod wymagania ideologów za pomocą sztucznie narzucanych, absurdalnych limitów. Jeżeli w imię abstrakcyjnych celów urzędnik zaczyna decydować, co wolno podać starszemu człowiekowi na urodziny, problemem nie jest już wyłącznie polityka żywieniowa. Problemem jest hierarchia wartości, w której fanatyzm wygrywa z przyzwoitością.

Dania, która potrafi wyliczyć ślad węglowy kotleta, lecz jednocześnie zapomina o godności człowieka siedzącego przy stole, powinna poważnie zastanowić się nad własnym moralnym kompasem. Niebezpiecznie zmierza bowiem w kierunku świata orwellowskiego.

Polecamy również: Kolejny Polak zabity przez Ukraińca. Sprawca chciał zwiać za granicę

MAGNA POLONIA NA E-MAIL Nie przegap najważniejszych tekstów.

Najważniejsze publikacje, nowe wydania i informacje o naszych działaniach bezpośrednio na Twoją skrzynkę.

FUNDACJA MAGNA POLONIA

Magna Polonia istnieje dzięki Czytelnikom.

Jeśli ten tekst był dla Ciebie wartościowy, pomóż nam finansować portal, wydawanie książek, działalność kulturalną i kolejne projekty Fundacji.

8 003 zł44%
Cel: 18 200 zł · brakuje 10 197 zł
Zobacz darczyńców tego miesiąca →
POLECAMY Kancelaria Litwin Potrzebujesz wsparcia prawnego? Sprawdź ofertę kancelarii, którą polecamy naszym Czytelnikom. Przejdź do strony →