Felietony Kibice

Wizerunkowa klapa – Argentyna przegrała potrójnie

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

Wizerunkowa klapa – Argentyna przegrała potrójnie

Nie milkną głosy oburzenia po zakończonym mundialu. Dwudziesta trzecia odsłona piłkarskich mistrzostw świata przejdzie do historii jako festiwal naznaczony brutalnością, pogardą i niesportowym zachowaniem. Sam turniej był jednym z najbrzydszych tego typu wydarzeń w XXI w. To wszystko głównie za sprawą jednej reprezentacji.

Podczas mundialu doszło do wielu kontrowersji związanych z La Albiceleste. Zarówno kibice, trenerzy, jak i piłkarze drużyn Republiki Zielonego Przylądka, Egiptu, Szwajcarii czy Anglii zgłaszali poważne zastrzeżenia wobec postawy sędziów, którzy mieli swoimi decyzjami faworyzować Argentyńczyków. Krytyka spadła również na samą FIFA, a szczególnie na prezesa Infantino, za rzekome specjalne traktowanie (protekcję) reprezentacji biało-błękitnych, a zwłaszcza jej kapitana Lionela Messiego, który w mediach społecznościowych określany był mianem „księżniczki FIFA”.

Być może jest coś na rzeczy, ponieważ jednym z bardziej liczących się nazwisk w świecie piłki nożnej dopominających się rezygnacji Infantino z urzędu po niechlubnym przebiegu turnieju jest prezes La Liga – Javier Tebas. Podnosi on zarzut „niszczenia przemysłu piłkarskiego”.

Wracając jednak do samego finału mundialu, nie da się nie zauważyć, że piłkarze Argentyny pokazali, że wychodzą na boisko raczej po to, by szukać krwi swoich rywali niż sportowej rywalizacji. Podczas całej imprezy dopuścili się bowiem największej liczby fauli – przewinienia odgwizdano im aż 113 razy (!). Z tego zaledwie w 15 przypadkach doszło do pokazania żółtego kartonika i jedynie raz zawodnik musiał opuścić murawę. Enzo Fernández ciężko zapracował sobie jednak na tak surową karę i w opinii wielu osób został wyrzucony z boiska o kilka meczów za późno.

Po tym, co można było zobaczyć na ekranach, trudno się nie zgodzić z taką oceną tej drużyny. Same statystyki nie oddadzą jednak tego, co działo się na boisku. Nie wszystkie faule, które na to zasługiwały, doczekały się bowiem sprawiedliwej kary. Wystarczy wspomnieć groźnie wyglądające nadepnięcie korkami na łydkę przeciwnika, jakiego dopuścił się Messi na graczu Algierii – Aïssie Mandim. Polski sędzia, Szymon Marciniak, puścił mu to płazem. Tą decyzję podważał były sędzia piłkarski – Rafał Rostkowski – obecnie dziennikarza w TVP Sport.

Jego zdaniem lider argentyńskiego zespołu powinien otrzymać co najmniej żółtą kartkę. Podobnie było w półfinale, gdzie Messi dotkliwie sfaulował Djeda Spence’a, ale arbiter nawet nie odgwizdał wówczas przewinienia. W tym samym meczu, już w 8. minucie spotkania, wspomniany Enzo Fernández uderzył łokciem w tył głowy Elliota Andersona, i to w momencie, gdy ten był już bez piłki. I tym razem sprawiedliwość została pogwałcona. Jednym po prostu wolno więcej niż innym.

Podobnie sytuacja wyglądała na poprzednim mundialu, kiedy to Argentyna wprawdzie wygrała w finale, rywalizując o zwycięstwo z Francją, ale popełniła przy tym aż 26 fauli. Tym razem było ich „zaledwie” 25. Jak widać, La Albiceleste chcą być zapamiętani jako ci, którzy wolą skopać swoich rywali lub połamać im nogi, zamiast po prostu grać w piłkę. Jeśli komuś takie widowisko się podoba, to chyba pomylił dyscypliny i powinien przerzucić się na MMA. Gdyby chcieć sporządzić katalog wszystkich wybryków Argentyńczyków, zamiast artykułu powstałaby książka.

Niestety, w meczu finałowym przeciwko Hiszpanii Argentyna nie zaprezentowała swoich piłkarskich umiejętności, ponieważ przez całe spotkanie jej zawodnicy nie oddali nawet jednego celnego strzału na bramkę rywali. Hitem jest to, że Argentyna zostanie zapamiętana jako jedyna drużyna, która trzykrotnie w historii mundialu nie oddała celnego uderzenia na bramkę rywali w finałowej rozgrywce.

Na ten wstydliwy hat-trick składają się finały przeciwko RFN z 1990 r., przeciwko reprezentacji Niemiec z 2014 r. oraz przeciwko Hiszpanii na mundialu w 2026 r. Portal dazn.com stawia tezę, że „Argentyna jest najgorszym finalistą w historii mundialu”. Wydaje się, że teza ta, na tle powyższych informacji, nie jest przesadzona.

Ponadto Lionel Messi był kapitanem nie tylko obecnie, ale także w 2014 r., czyli dwie z tych trzech porażek zapisują się również na jego konto jako kapitana La Albiceleste. Chyba, że kapitanem się jest tylko wtedy, kiedy otrzymuje się puchar na podium, a za całą resztę odpowiedzialność niech bierze ktoś inny. Wydaje się, że umknęło uwadze niemal wszystkich to, że jest to już piąty międzynarodowy finał Messiego na dużej imprezie piłkarskiej, który zakończył się dla niego brakiem oddania choćby jednego celnego strzału.

Działo się tak zarówno podczas Copa América 2007 i Copa América 2021 przeciwko Brazylii, Copa América 2015 przeciwko Chile, jak i w przypadku mundialu 2014 przeciwko Niemcom, no i wreszcie na tegorocznych mistrzostwach świata w piłce nożnej. To świadczy samo za siebie.

Tymczasem Hiszpanie oddali 20 strzałów, z czego aż 12 celnych (!). Unai Simón musiał czekać aż do 115. minuty, aby choć raz poczuć, że gra w finale mistrzostw świata. Na miejscu czuwał jednak Pau Cubarsí i zapobiegł długo wyczekiwanym przez Argentyńczyków rzutom karnym. Gol Ferrana Torresa ze 106. minuty (po asyście Nico Williamsa) okazał się tym zwycięskim. Tym samym La Furia Roja mogła oficjalnie umieścić drugą gwiazdkę na herbie Hiszpanii znajdującej się na koszulkach reprezentacji.

Powróćmy jeszcze do liczb, bo te są niezwykle ciekawe i zarazem bardzo wymowne. Hiszpanie nie przegrali ani jednego z 8 meczów na tym mundialu i ustanowili nowy rekord mistrzostw świata, odnotowując 38. zwycięstwo z rzędu. To jest tak imponujący wynik, że aż trudno w niego uwierzyć. Z kolei Lionel Messi podczas całego turnieju strzelił po jednym golu Republice Zielonego Przylądka, Jordanii i Egiptowi. Austrii strzelił dwa, Algierii trzy, a Szwajcarii, Anglii i Hiszpani – z e r o. Łącznie 8 razy umieścił piłkę w bramce, a do tego odnotował 4 asysty.

Dlaczego warto o tym wspomnieć? Otóż drużyny, na których budował swoje statystyki, nie są liczącymi się zespołami w rankingu FIFA. Wszystkie znajdowały się poza TOP 20. Przed mundialem Austria miała 24. miejsce, Algieria 28., Egipt 29., Jordania 63., a Republika Zielonego Przylądka daleką, 67. pozycję. Jest to zatem przeciętne osiągnięcie, a nie legendarny wyczyn. Jeśli to nie jest korzystna drabinka turniejowa, to co musiałoby nią być? San Marino zamiast Austrii? Ponadto Kylian Mbappé zdeklasował Messiego, zdobywając na tym turnieju 10 goli, zaś Michael Olise przeskoczył go w liczbie asyst z wynikiem 7 kluczowych podań.

Co więcej, Messi zanotował największy odsetek utraty posiadania piłki w każdym meczu – tracił ją średnio 19,4 razy na spotkanie, co jest naprawdę fatalnym rezultatem. Messi bez sprezentowanego karnego okazał się praktycznie bezradny. Argentyńczyków zweryfikowała perfekcyjnie naoliwiona hiszpańska maszyna – kontrolowali blisko 70% posiadania piłki i wymienili rekordowe 730 celnych podań.

Pomimo tego Międzynarodowe Stowarzyszenie Prasy Sportowej (AIPS) w swoim plebiscycie wybrało Lionela Messiego najlepszym zawodnikiem tegorocznego mundialu. Jest to decyzja kontrowersyjna i wynika raczej z jego popularności oraz wpływów niż z tego, co pokazał na tych mistrzostwach. Chyba, że ktoś lubi podziwiać nieuzasadnioną przemoc, chamstwo, brudną grę czy skrajną niedojrzałość, jak chociażby wtedy, gdy próbował wymusić pokazanie czerwonej kartki Cucurelli za rzekome zasłonięcie ust.

Nawet gdyby przez cały turniej nie dochodziło do tego typu sytuacji, które zostały tutaj opisane, to i tak Argentyńczycy zaraz po zakończonym meczu finałowym wystawili sobie bardzo żenujące świadectwo. Samo to w zasadzie wystarczy, aby mieli powód do wstydu. Jak podaje portal dailymail.com „Brzydkie zachowanie drużyny z Ameryki Południowej nasiliło się po końcowym gwizdku, kiedy to Leandro Paredes – który miał niesamowite szczęście, że nie wyleciał z boiska w trakcie finału – wywołał masową bójkę podczas świętowania Hiszpanów.

Pomocnika po porażce ogarnęła wściekłość; widać było, jak łapie Erika Garcíę za gardło. Chwilę później, wymachując rękami, pchnął Gaviego na ziemię. Nahuel Molina również uderzył pięścią w tułów przebiegającego obok Rodriego, a w szamotaninę zaangażował się także Thiago Almada”.

Na tym jednak nie koniec. Roberto Ayala, członek argentyńskiego sztabu i asystent trenera Lionela Scaloniego, uderzył Daniela Olmo otwartą dłonią w szyję. Cios wyglądał na bardzo agresywny. Gdzie był wówczas Messi? Przyglądał się całemu zajściu i nie zamierzał interweniować. Jako kapitan swojej drużyny stał z boku i nie zareagował. To naprawdę szokujące momenty.

Z kolei podczas wręczania trofeum Hiszpanom wszyscy argentyńscy zawodnicy odwrócili się do nich plecami. Tym samym po raz kolejny okazali swoim rywalom brak szacunku oraz pokazali to, że nie potrafią znieść porażki z honorem. Jedynie José Manuel López – choć nie zagrał ani jednej minuty dla reprezentacji biało-błękitnych – zostanie zapamiętany jako chlubny wyjątek spośród wszystkich Argentyńczyków. On jeden potrafił zachować się przyzwoicie – był zwrócony przodem w kierunku radujących się na podium Hiszpanów i oklaskiwał ich zwycięstwo.

To jest właśnie prawdziwy szacunek i duch rywalizacji, jaki chcielibyśmy oglądać w sporcie. Tego samego nie można jednak powiedzieć o Messim, który ukarał Lópeza po finale w kuriozalny sposób, przestał bowiem obserwować jego konto na Instagramie. Podobnie zachował się zresztą wobec Infantino. Do tego jedyną osobą, która podeszła do czekających po meczu dziennikarzy, był trener Scaloni. Pozostali członkowie reprezentacji całkowicie ich zlekceważyli. Z pewnością gdyby wygrali, sytuacja byłaby zupełnie inna i udzielaliby wywiadu za wywiadem.

Pogarda i brutalność na każdym kroku – tak zostaną zapamiętani. Odchodzą z tego turnieju w niesławie, bo przecież nie o same gole tutaj chodzi. Wielu kibiców zobaczyło korupcję FIFA oraz dosłowne wyciąganie na siłę meczów Argentyny (np. z Republiką Zielonego Przylądka czy Egiptem). Świat ujrzał prawdziwą twarz Messiego, który symuluje faule lub próbuje wprowadzić w błąd sędziego co do rzekomego przewinienia na koledze z drużyny, gdy Tagliafico podczas meczu finałowego celowo położył się na ziemi, aby sędzia wycofał czerwoną kartkę dla Enzo Fernándeza.

Co więcej, Messi narzuca arbitrom swoją wolę, wygraża im palcem, przeklina, obraża innych, a sam pozostaje zupełnie bezkarny. To najbardziej bezczelny gracz, jakiego widziałem na tym turnieju – szkoda, że nie przeprowadza się takiego plebiscytu, bo z pewnością by go wygrał.

Nie dało się nie dostrzec tego, jak bardzo mu pobłażano i z jak wielkich przywilejów korzysta. Czy to dlatego, że swojego czasu kiwał się z kolegami z FC Barcelony pod Ścianą Płaczu? A może powodem było to, że Argentynie kibicował sam Netanjahu? W każdym razie przed mistrzostwami nie przyszłoby mi do głowy, aby napisać jakiekolwiek słowo krytyki wobec niego – wydawał mi się prawdziwą legendą i sam byłem w gronie jego fanów. Okazał się jednak produktem medialnym i przywódcą argentyńskich boiskowych rzezimieszków.

Jego własne zachowanie naznaczyło go właśnie w ten sposób, co zobaczył cały świat. Messi jest sfrustrowanym piratem piłki nożnej – kradnie to, co do niego nie należy i wścieka się, gdy ktoś ośmieli mu się postawić. On nie tylko przegrał ten finał. Bezpowrotnie przekreślił swój wizerunek i to, na co pracował przez całe życie. Nikt już teraz nie ma pewności, od jak dawna był faworyzowany i które trofeum zdobył uczciwie, a które dostał po znajomości.

Ja sam czuję się tak, jakby wylano mi kubeł zimnej wody na głowę. Argentyna przegrała potrójnie: finał, własny wizerunek oraz dotychczasowy dorobek. Do tego mecz kończący turniej był najbrzydszym finałem mistrzostw świata w piłce nożnej, jaki dane mi było oglądać. Argentyna na tym mundialu pokazała tylko jedno – jest ucieleśnioną definicją antyfutbolu. Takiej piłki po prostu nie chcemy!

Polecamy również: Francja legalizuje eutanazję

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!