Od stycznia czekają nas znaczne podwyżki cen prądu

II Powojenna Konferencja Żydoznawcza GŁÓWNE WYDARZENIE MAGNA POLONIA II Powojenna Konferencja Żydoznawcza Program i szczegóły →

„Świetna” wiadomość dla milionów Polaków. Ceny energii elektrycznej dla gospodarstw domowych mogą w przyszłym roku wyraźnie wzrosnąć. Analitycy Biura Maklerskiego Pekao szacują, że cena energii w taryfie G może sięgnąć około 590 zł za MWh, wobec około 500 zł obecnie. Oznaczałoby to wzrost o około 19%.

Od stycznia czekają nas znaczne podwyżki cen prądu. W praktyce przeciętne gospodarstwo domowe rozliczające się w taryfie G11 mogłoby zapłacić za samą energię około 276 zł więcej rocznie. To oczywiście prognoza, a nie przesądzona wysokość przyszłych rachunków. Ostateczna kwota będzie zależała m.in. od taryf zatwierdzonych przez regulatora oraz pozostałych składników rachunku.

Informacja jest tym bardziej interesująca, że pojawia się w mediach, które trudno podejrzewać o szczególną niechęć do obecnego obozu władzy. O możliwych podwyżkach pisze bowiem m.in. żydoliberalna „Gazeta Wyborcza”.

I tutaj dochodzimy do słów Donalda Tuska z 24 stycznia 2023 roku. Ówczesny lider opozycji, krytykując rząd Mateusza Morawieckiego za wysokie ceny, mówił: „Gdybym był premierem, rachunki za prąd i za gaz mogłyby wynosić połowę tego, co wynoszą teraz”. Słowa te padły podczas spotkania z mieszkańcami Siedlec i były częścią ówczesnego przekazu Tuska dotyczącego walki z drożyzną. Od tamtego czasu minęły ponad trzy lata. Donald Tusk został premierem, a Polacy nie doczekali się rachunków za prąd i gaz obniżonych o połowę. Teraz dodatkowo pojawiają się prognozy kolejnych, bardzo poważnych podwyżek.

Oczywiście można tłumaczyć, że ceny energii zależą od sytuacji na rynkach surowców, cen gazu, kosztów emisji CO₂, miksu energetycznego czy sytuacji geopolitycznej. I byłoby nierzetelne przypisywać premierowi bezpośrednią odpowiedzialność za każdą zmianę ceny energii na rynku hurtowym. Ale dokładnie dlatego warto przypomnieć, co sam Tusk mówił w 2023 roku. Nie przedstawiał wówczas obniżenia rachunków jako nierealnego marzenia. Przeciwnie — mówił o tym z dużą pewnością siebie, deklarując, że gdyby to on był premierem, rachunki mogłyby wynosić połowę tego, co wynosiły wtedy.

Dziś rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej i można się spodziewać, że dla części opinii publicznej nie będzie to szczególnie wygodny temat. Zamiast rozmowy o cenach energii zawsze można przecież znaleźć coś bardziej emocjonującego: kolejny konflikt polityczny, awanturę wokół prezydenta, spór z opozycją, ostrzeżenia dotyczące wojny czy aborcję na życzenie, która przecież -jak powszechnie wiadomo- jest niezbędna do życia polskich kobiet.

Tyle że rachunku za prąd nie da się wyłączyć jednym paskiem informacyjnym. Polacy zapłacą go niezależnie od tego, kto akurat będzie na pierwszej stronie gazet. Niestety, jeśli prognozy analityków Pekao się sprawdzą, zamiast rachunków niższych o 50% możemy mieć do czynienia z kolejnym znaczącym wzrostem kosztów energii. A miało być tak dobrze – ceny prądu miał spadać dzięki OZE.

Zamiast tego cały czas rosną, co świetnie pokazuje nie tylko rzeczywistą przydatność wiatraków i fotowoltaiki, ale też spadające korzyści wynikające z członkostwa w zielonokomunistycnej Unii Europejskiej, która odpowiada za większość narzutów na cenę kWh.

Polecamy również: Nocne alarmy RCB. Państwo straszy Polaków wojną

MAGNA POLONIA NA E-MAIL Nie przegap najważniejszych tekstów.

Najważniejsze publikacje, nowe wydania i informacje o naszych działaniach bezpośrednio na Twoją skrzynkę.

FUNDACJA MAGNA POLONIA

Magna Polonia istnieje dzięki Czytelnikom.

Jeśli ten tekst był dla Ciebie wartościowy, pomóż nam finansować portal, wydawanie książek, działalność kulturalną i kolejne projekty Fundacji.

8 003 zł44%
Cel: 18 200 zł · brakuje 10 197 zł
Zobacz darczyńców tego miesiąca →
POLECAMY Kancelaria Litwin Potrzebujesz wsparcia prawnego? Sprawdź ofertę kancelarii, którą polecamy naszym Czytelnikom. Przejdź do strony →