29 lipca 2025 roku Wołodymyr Zełenski podpisał ustawę nadającą szczególny status Ukraińcom przesiedlonym z terenów należących do Polski w latach 1944–1951. Przepisy weszły w życie 30 stycznia 2026 roku. Dokument nie jest wyłącznie ustawą socjalną. Wprowadza do ukraińskiego porządku prawnego kategorię osób deportowanych z powojennej Polski, a jednocześnie odwołuje się do utraty przez nie domów i majątku. To wstęp do roszczeń majątkowych wobec III RP. Tymczasem Warszawa śpi, zarówno wobec roszczeń ukraińskich jak i własnych obywateli co do majątków utraconych na Kresach.
Ukraina szykuje roszczenia do polskiej ziemi. Ustawa z 2025 roku definiuje jako deportację przesiedlenia ludności ukraińskiej z terenów dawnej Polski do Ukraińskiej SRR, a także późniejszą akcję „Wisła”. Ustawa wskazuje przy tym na „wywłaszczenie mienia” oraz inne ograniczenia praw osób przesiedlonych. W marcu 2026 roku ukraińskie władze przyjęły kolejny akt prawny z tym związany – rozporządzenie -procedurę przyznawania jednorazowej pomocy finansowej osobom objętym ustawą. Na to jak widać pieniądze są, mimo wojny.
Nie oznacza to, że Ukraina uzyskała w ten sposób podstawę prawną do przejmowania polskich nieruchomości. Ustawa nie przyznaje Ukraińcom prawa własności do konkretnych działek czy domów znajdujących się obecnie w Polsce i nie nakłada na Warszawę obowiązku wypłaty odszkodowań. Znaczenie ustawy może być jednak szersze. Państwo ukraińskie tworzy bowiem formalny system potwierdzania statusu osób wysiedlonych, ich pochodzenia oraz utraconego majątku. Tego rodzaju dokumentacja ma znaczenie, jeśli w przyszłości pojawią się polityczne próby wysuwania wobec Polski roszczeń dotyczących mienia.
Szczególne znaczenie ma język stosowany przez ukraińskie władze. W dokumentach i wystąpieniach parlamentarzystów mowa jest nie tylko o przesiedleniach, ale o „deportacji”, „wywłaszczeniu”, „zbrodni reżimu komunistycznego” oraz „zbrodni państwa polskiego”. W ukraińskiej narracji pojawia się również pojęcie prawa do powrotu na tereny określane jako „Zakerzonia”.
Istotna jest także kwestia liczb. Na podstawie umowy między polskojęzycznymi komunistami oraz Stalinem, około 482 tys. osób przesiedlono w latach 1944–1946 z Polski do Ukraińskiej SRR. Około 140–150 tys. Ukraińców wysiedlono natomiast w 1947 r. podczas akcji „Wisła”. W ukraińskiej debacie publicznej pojawiają się jednak liczby sięgające 700–750 tys. deportowanych. Różnica wynika częściowo z uwzględniania różnych operacji i okresów, jednak większa liczba osób objętych państwową narracją oznacza również większy potencjalny krąg osób mogących powoływać się na status deportowanych.
W zakresie sztucznego zawyżania przesiedlonych, Ukriańcy uczą się od najlepszych – liczba Żydów „ocalałych z holokaustu” również rosła wraz z czasem.
W każdym razie, w związku z działania ukraińskich władz rodzi sie pytanie, czy tworzenie państwowego systemu dokumentowania deportacji i utraconego mienia nie będzie w przyszłości wykorzystywane jako argument w sporach majątkowych. Co więcej, kwestia ta nie jest wyłącznie jednostronna.
Polacy wypędzeni z Kresów Wschodnich również pozostawili tam domy, gospodarstwa, ziemię i inne nieruchomości. Państwo polskie stworzyło wprawdzie system rekompensat za mienie pozostawione poza obecnymi granicami RP, ale problem historycznej własności kresowej nigdy nie został rozwiązany w sposób odpowiadający oczekiwaniom wszystkich środowisk kresowych.
Dodatkowo, polskie majątki były znacznie bogatsze od ukraińskich i łemkowskich. Z ziemi i nieruchomości wypędzeni zostali nie tylko polscy chłopi ale także fabrykanci oraz szlachta, posiadajaca zamki i pałace. Same zagrabione i znacjonalizowane polskie zamki i inne dobra kultury na Kresach są warte miliardy, podczas gdy Ukriańcy na obecnym terytorium RP mieli jedynie drewniane chaty kryte strzechą, wozy drabiniaste na drewnianych kołach i kupę biedy.
Wobec działań Kijowa niezbędna jest zdecydowana i symetryczna reakcja polskiego rządu. Jeżeli Ukraina tworzy państwowy system rejestracji osób wysiedlonych, dokumentowania utraconego mienia i prawnego potwierdzania krzywd doznanych przez Ukraińców po 1944 r., Polska powinna stworzyć analogiczny mechanizm dokumentowania polskich majątków pozostawionych na Kresach Wschodnich.
Nie powinno się przy tym ograniczać sprawy do symbolicznych uchwał czy obchodów rocznicowych. Konieczne jest rozpoczęcie systematycznego procesu zmierzającego do restytucji polskiego mienia na Kresach. Tam, gdzie zwrot nieruchomości jest niemożliwy, należy dążyć do uzyskania realnych rekompensat. Państwo polskie powinno zgromadzić i zabezpieczyć dokumentację dotyczącą domów, gospodarstw, gruntów, przedsiębiorstw i innych nieruchomości pozostawionych przez Polaków w wyniku przymusowych wysiedleń.
Jeżeli państwo ukraińskie uznaje prawa swoich obywateli i ich potomków do pamięci o utraconym majątku, dokumentuje ich straty i nadaje wysiedlonym określony status prawny, państwo polskie powinno z taką samą determinacją występować w obronie praw Polaków wypędzonych z Kresów. zybko okazałoby się, że polskiego majątku zagrabionego przez Ukraińców i Rosjan jest znacznie więcej, niż ukraińskiego w Polsce.
NASZ KOMENTARZ: Bądżmy szczerzy – Ukraina skrzętnie gromadzi dokumentację swoich strat (prawdziwych i urojonych) i przygotowuje podstawę do przyszłych roszczeń. Niestety, strona polska pozostaje wyłącznie przy deklaracjach i wspomnieniach. Taka asymetria jest dla Polski politycznie i historycznie niekorzystna, a wręcz groźna. Jedynie słuszną reakcją na ukraińskie roszczenia, są nasze własne, dzięki czemu będziemy szachować antypolski, banderowski reżim.
Polecamy również: Zabiła troje dzieci. Feministki wpłaciły jej 900 tys. dolarów
Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!




