W Wierzchach w gminie Wołczyn od ponad roku dochodzi do powtarzających się aktów dewastacji pomnika powstańców śląskich. Nieznani sprawcy umieszczają na pomniku i w jego otoczeniu naklejki z napisem „Oberschlesien”, a w ostatnim czasie zerwali również polskie flagi i wrzucili je do rowu. Uszkodzony został także znajdujący się w pobliżu grób powstańczy. Sprawa została zgłoszona policji.
Ślązakowcy znów zaatakowali krzyż powstańczy. Pomnik jest miejscem pamięci związanym z uczestnikami powstań śląskich. Jak wynika z relacji lokalnych społeczników, przez lata dbali oni o jego wygląd i utrzymanie. Kolejne akty dewastacji sprawiły jednak, że zdecydowali się zawiadomić organy ścigania. Charakterystyczne jest to, że działania sprawców nie ograniczają się do przypadkowego wandalizmu. Powtarzające się naklejanie symboliki „Oberschlesien” oraz usuwanie polskich flag wskazuje na działanie o wyraźnym podłożu antypolskim.
Napis „Oberschlesien” to niemiecka nazwa Górnego Śląska i może występować w różnych kontekstach historycznych. W tym konkretnym przypadku znaczenie nadaje mu jednak kontekst: pojawia się na polskim miejscu pamięci, towarzyszy zrywaniu polskich flag i powtarza się mimo wcześniejszego usuwania naklejek. To właśnie zestawienie tych elementów powinno być przedmiotem zainteresowania policji i opinii publicznej, gdyż świadczy o chęci oderwania regionu od Polski.
Incydent z Wierzchów wpisuje się w szerszy problem funkcjonowania ruchu ślązaków. Trzeba jednak odróżnić zwykłe przywiązanie do regionalnej kultury, gwary, historii i tradycji od nurtów politycznych, które kwestionują polską tożsamość mieszkańców regionu, postulują autonomię polityczną lub wprost przyłączenie go do Niemiec. Ruch Autonomii Śląska oficjalnie przedstawia się jako ruch autonomistyczny, a nie separatystyczny. W 2024 roku ponownie próbował zdobyć reprezentację w Sejmiku Województwa Śląskiego, jednak nie uzyskał mandatu. Lider RAŚ Jerzy Gorzelik określł wynik wyborczy jako porażkę.
Problem zaczyna się tam, gdzie regionalna odrębność zostaje przeciwstawiona polskości. W przypadku Jerzego Gorzelika, który swego czasu występował publicznie w czapce Wehrmachtu, nie chodzi wyłącznie o politycznych przeciwników interpretujących jego poglądy. W wywiadzie przytoczonym przez „Rzeczpospolitą” Gorzelik deklarował: „Jestem Ślązakiem, nie Polakiem” oraz że nie czuje się zobowiązany do lojalności wobec państwa polskiego. W tym samym kontekście przywoływana była jego wypowiedź o przyłączeniu Górnego Śląska do Polski, porównująca ten fakt do „dania małpie zegarka”.
To właśnie tutaj pojawia się zasadniczy problem z częścią współczesnego śląskiego regionalizmu. Regionalizm sam w sobie nie jest niczym antypolskim. Kaszubi, Górale, Ślązacy czy mieszkańcy innych regionów mogą pielęgnować własne tradycje, język i pamięć historyczną, pozostając jednocześnie Polakami. Nie ma żadnej sprzeczności pomiędzy silną tożsamością regionalną a polską tożsamością narodową. Niebezpieczna staje się natomiast ideologia, która tę sprzeczność sztucznie tworzy: „Ślązak” przeciwstawiony „Polakowi”, Śląsk przeciwstawiony Polsce, a polska historia regionu przedstawiana jako obce panowanie.
W ostatnich latach można było obserwować kolejne przykłady budowania takiej odrębności symbolicznej. Podczas Marszu Autonomii w Katowicach w lipcu 2025 roku pojawiały się obok śląskich symboli również flagi niemieckie oraz symbole „Oberschlesien”. Sam marsz był manifestacją autonomistyczną i nie jest dowodem na to, że jego uczestnicy są zwolennikami przyłączenia Śląska do Niemiec. Obecność niemieckiej symboliki w takim kontekście pokazuje jednak, że część środowisk związanych ze śląskim ruchem regionalnym świadomie eksponuje także niemieckie incydenty z historii regionu.
Jeżeli ktoś zrywa polską flagę z pomnika powstańców śląskich, a następnie zastępuje ją lub uzupełnia symbolem „Oberschlesien”, to nie jest już niewinna manifestacja regionalnej dumy. Jest to demonstracyjne ingerowanie w polską przestrzeń pamięci. Szczególnie wymowny jest fakt, że chodzi o pomnik ludzi, którzy walczyli o przynależność części Górnego Śląska do Polski. Powstańcy śląscy stają się więc w tym przypadku nie tylko obiektem dewastacji, ale również symbolem historii, którą sprawcy najwyraźniej próbują symbolicznie wymazać.
Dlatego też sprawa Wierzchów powinna być traktowana poważnie. Jeżeli policja ustali, że sprawcami są przypadkowi wandale, próba przypisywania ich czynów całemu ruchowi śląskiemu będzie zwyczajnie nieuczciwa. Na razie nic jednak na to nie wskazuje.
Polska toleruje regionalizmy, śląską kulturę i debatę o autonomii. Nie oznacza to jednak obowiązku akceptowania narracji, w której polskość przedstawiana jest jako coś obcego, złego, narzuconego lub historycznie szkodliwego. Jeszcze mniej powodów jest do tolerowania niszczenia polskich miejsc pamięci.
NASZ KOMENTARZ: Można być dumnym ze Śląska, można mówić po śląsku, pielęgnować śląskie tradycje i domagać się większej decentralizacji państwa. Nie trzeba jednak w tym celu negować Polski ani polskiej historii Śląska. A jeżeli ktoś zrywa biało-czerwoną flagę z grobu lub pomnika powstańców śląskich, powinien odpowiadać karnie i to niezależnie od tego, pod jakim sztandarem politycznym czy regionalnym się identyfikuje. Antypolonizm powinien być ścigany i surowo karany.
Polecamy również: Szef POLIN zrównał NSZ z UPA
Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!




