Świat Wiadomości

Odmówiła udziału w „tranzycji”. Wygrała ze szpitalem

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

Dział opieki zdrowotnej University of Michigan Health-West zgodził się wypłacić 410 tys. dolarów odszkodowania chrześcijańskiej asystentce lekarza, którą zwolniono za odmowę uczestniczenia w procedurach związanych z tzw. tranzycją płci. Kobieta nie poddała się lewicowej tyranii i wniosła sprawę do sądu.

Valerie Kloosterman została zwolniona z pracy w 2021 roku po tym, jak odmówiła udziału w „tranzycji”. Sprzeciwiła się zmuszaniu jej do partycypacji w procedurach związanych z podawaniem preparatów hormonalnych zdrowej osobie oraz odmówiła zwracania się do pacjentów cierpiących na dysforię płciową przy użyciu zaimków niezgodnych z ich biologiczną płcią. Została za to zwolniona z pracy przez skrajnie lewicowe kierownictwo działu medycznego.

Kloosterman, reprezentowana przez organizację First Liberty Institute, wniosła pozew przeciwko placówce. Zarzuciła szpitalowi uniwersyteckiemu, że próbował zmusić ją – wbrew jej głęboko zakorzenionym przekonaniom religijnym oraz sumieniu – do używania zaimków zaciemniających biologiczną rzeczywistość oraz kierowania pacjentów na procedury, które są wątpliwe pod kątem medycznym. Twierdziła również, że z powodu swojej wiary była obrażana przez współpracowników, którzy nazywali ją „złą” i „kłamczynią”, a nawet obarczali ją odpowiedzialnością za samobójstwa osób „identyfikujących się jako transpłciowe”.

W ubiegłym roku administracja prezydenta Donalda Trumpa wszczęła dochodzenie dotyczące sposobu, w jaki University of Michigan Health-West potraktował Kloosterman. Wówczas szpital zmiękł. 29 lipca First Liberty Institute poinformował o zawarciu ugody z placówką. Na jej mocy zgodzono się wypłacić Kloosterman oraz jej pełnomocnikom 410 tys. dolarów tytułem odszkodowania i zwrotu kosztów postępowania.

Jednocześnie przyjęto nową politykę wewnętrzną, zgodnie z którą pracownicy nie będą zobowiązani do wykonywania ani wspierania procedur związanych ze „zmianą płci”, w tym operacji, terapii hormonalnych czy kierowania pacjentów na takie świadczenia, jeżeli byłoby to sprzeczne z ich szczerze wyznawanymi przekonaniami religijnymi. Nowe przepisy gwarantują również, że personel nie będzie zmuszany do używania zaimków naruszających sumienie lub przekonania religijne.

– Chciałam jedynie zapewniać swoim pacjentom najlepszą możliwą opiekę, nie będąc jednocześnie zmuszaną do łamania moich chrześcijańskich przekonań – powiedziała Valerie Kloosterman. – Ta nowa polityka gwarantuje osobom wierzącym oraz pracownikom University of Michigan Health-West możliwość korzystania z ochrony wolności religijnej, dzięki czemu będą mogli świadczyć wysokiej jakości opiekę medyczną zgodnie ze swoim osądem zawodowym. Wierzę, że każdy człowiek został stworzony na obraz Boga.

Warto przypomnieć, że istnieje obszerny zbiór badań wskazujących na poważne zagrożenia psychiczne związane z tzw. afirmacją płci, zwłaszcza w przypadku dzieci i młodzieży. Osoby niepełnoletnie często nie dysponują jeszcze odpowiednim poziomem dojrzałości psychicznej, emocjonalnej ani życiowego doświadczenia, by właściwie ocenić długofalowe konsekwencje decyzji dotyczących nieodwracalnych zmian w organizmie, wywoływanych przez zabiegi chirurgiczne oraz eksperymenty hormonalne.

W 2024 roku opublikowano przełomowy raport Cass Review, przygotowany na zlecenie brytyjskiej Narodowej Służby Zdrowia (NHS England). W dokumencie stwierdzono, że współczesna medycyna dotycząca tzw. zmiany płci opiera się na „kruchych podstawach naukowych”. Autorzy raportu podkreślili, że choć tego rodzaju interwencje wymagają wyjątkowej ostrożności, w praktyce postępowano odwrotnie, szczególnie w odniesieniu do dzieci i młodzieży.

Zwrócono również uwagę, że mimo dużej liczby publikacji naukowych jakość dostępnych badań jest niska, przez co nie istnieje wiarygodna baza dowodowa pozwalająca lekarzom podejmować pewne decyzje kliniczne ani umożliwiająca rodzinom podejmowanie w pełni świadomych decyzji.

W kwietniu br. opublikowano także fińskie badanie obejmujące wszystkich pacjentów poniżej 23. roku życia skierowanych do ośrodków zajmujących się problematyką transpłciowości w latach 1996–2019. Analiza objęła 2083 osoby i wykazała, że zarówno przed rozpoczęciem procesu „tranzycji”, jak i po jego przeprowadzeniu, osoby te wykazywały znacznie wyższy poziom problemów psychicznych niż grupa kontrolna. Co więcej, potrzeba leczenia psychiatrycznego często utrzymywała się, a niekiedy nawet nasilała po zastosowaniu interwencji medycznych.

Coraz częściej głos zabierają tzw. detransitionerzy, czyli osoby, które po przejściu procesu tranzycji zdecydowały się powrócić do identyfikacji zgodnej ze swoją biologiczną płcią. Wielu z nich opisuje poważne konsekwencje zdrowotne i psychiczne, a także zarzuca środowisku medycznemu oraz aktywistom lewicowym stronniczość i zaniedbania. Według ich relacji spora część lekarzy podchodzi do tego zagadnienia w sposób ideologiczny, zakładając z góry, że najlepszym rozwiązaniem jest rozpoczęcie procesu tranzycji.

Warto też zwrócić uwagę na ekonomiczny aspekt tego rodzaju procedur. W głośnym materiale śledczym z 2022 roku dotyczącym Kliniki Zdrowia Osób Transpłciowych przy Vanderbilt University Medical Center dr Shayne Sebold Taylor otwarcie przyznał, że „te operacje przynoszą bardzo duże pieniądze”. Jak widać, lewica nie tylko niszczy propagandą gender ludzkie życie, ale jeszcze sporo na tym zarabia.

Co ciekawe, strona internetowa organizacji First Liberty Institute (amerykański odpowiednik Ordo Iuris) nie jest dostępna dla użytkowników z Unii Europejskiej. To efekt działania unijnej, lewicowej cenzury.

Polecamy również: Depopulacja – szalona ideologia pseudoelit

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!