Felietony Świat Wiadomości Wiara

Kryzys Kościoła: winny Rzym czy Bractwo Piusa X?

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

Bractwo Kapłańskie Świętego Piusa X (FSSPX) odrzuciło watykańską deklarację o ekskomunikach nałożonych po konsekracji czterech nowych biskupów bez zgody papieża. W liście skierowanym do papieża Leona XIV przełożony generalny Bractwa, ks. Davide Pagliarani, nazwał zastosowane sankcje „obiektywnie niesprawiedliwymi i nieważnymi”, podkreślając, że decyzja o konsekracjach została podjęta wyłącznie z troski o zachowanie Tradycji i ratowanie dusz w obliczu – jak określił – doktrynalnego i moralnego zamętu panującego w Kościele.

Czy Kryzys Kościoła dotyczy FSSPX czy papiestwa i biskupów? Według Bractwa, w niedawnych święceniach biskupich nie chodzi o tworzenie równoległego Kościoła ani zastępowanie hierarchii, lecz o kontynuowanie katolickiej Tradycji w sytuacji nadzwyczajnego kryzysu. Ks. Pagliarani zapewnił o wierności Kościołowi i Stolicy Apostolskiej, jednocześnie odrzucając ocenę, że działania Bractwa stanowią formalną schizmę.

Watykan zajął stanowisko całkowicie odmienne. Dykasteria Nauki Wiary uznała konsekracje za akt schizmatycki, ogłosiła ekskomuniki wobec biskupów oraz podjęła dalsze kroki wobec Bractwa, uznając jego duchowieństwo za pozostające poza pełną komunią z Kościołem. Spór ten nie ogranicza się jednak do kwestii prawa kanonicznego. Dotyka znacznie głębszego pytania: gdzie dziś znajduje się rzeczywisty kryzys Kościoła?

Z perspektywy zwolenników Tradycji trudno nie zauważyć wyraźnego kontrastu. W ostatnich latach wielu biskupów oraz konferencji episkopatów wykazywało daleko idącą tolerancję wobec środowisk otwarcie kwestionujących katolicką naukę dotyczącą m.in. moralności seksualnej.

W części krajów dochodziło do błogosławienia par jednopłciowych, organizowania celebracji związanych z ideologią sodomitów i gender (neołysenkizmu), czy publicznego podważania wielowiekowego nauczania Kościoła na temat kapłaństwa. Zjawiska te spotykały się często z ograniczoną reakcją ze strony Stolicy Apostolskiej lub były przedmiotem wielomiesięcznych dyskusji zamiast zdecydowanych działań dyscyplinarnych.

Jednocześnie wobec środowiska, które deklaruje przywiązanie do tradycyjnej liturgii, klasycznej doktryny i moralności katolickiej, zastosowano najdalej idące sankcje kanoniczne. Dla wielu wiernych rodzi to pytanie o konsekwencję w sprawowaniu władzy kościelnej.

Nie oznacza to oczywiście, że papież nie posiada prawa do troski o jedność Kościoła ani że każda decyzja Bractwa była pozbawiona kontrowersji. Jednak równie zasadne wydaje się pytanie, czy źródłem obecnego kryzysu rzeczywiście jest Bractwo Św. Piusa X, czy raczej wieloletnie, systemowe osłabianie dyscypliny doktrynalnej i moralnej w Kościele.

Coraz liczniejsze przykłady pobłażliwości wobec odstępstw od katolickiej nauki dotyczącej seksualności, małżeństwa czy kapłaństwa sprawiają, że wielu katolików postrzega obecny kryzys przede wszystkim jako kryzys przywództwa.

Jeżeli papież i biskupi nie reagują stanowczo na publiczne podważanie depozytu wiary (sami wręcz często prowadzą takie działania jak np. judaizant abp. Grzegorz Ryś), biorą udział w modlitwach z poganami i heretykami, a jednocześnie z całą surowością występują przeciwko środowiskom broniącym Tradycji, trudno oczekiwać, by takie decyzje były powszechnie odbierane jako przejaw sprawiedliwości.

Z tego punktu widzenia spór z Bractwem Św. Piusa X można postrzegać nie jako dowód kryzysu wywołanego przez Bractwo, ale jako symptom głębokich problemów współczesnego Kościoła. Dla wielu wiernych zasadnicze pytanie brzmi dziś nie: „Dlaczego Bractwo postąpiło w ten sposób?”, lecz: „Co doprowadziło do sytuacji, w której tak liczna grupa katolików uznała podobny krok za konieczny?”.

Historia Kościoła pokazuje, że nie zawsze osoby potępiane przez współczesnych sobie hierarchów okazywały się rzeczywistymi buntownikami przeciwko wierze. Niejednokrotnie zdarzało się, że święci byli oskarżani o herezję, pozbawiani urzędów, skazywani przez sądy kościelne lub zmuszani do życia na wygnaniu. Dopiero kolejne pokolenia dostrzegały, że to oni zachowali wierność Tradycji i przyczynili się do odnowy Kościoła.

Święty Atanazy Wielki przez wiele lat był usuwany ze swojej stolicy biskupiej i wielokrotnie skazywany na wygnanie za sprzeciw wobec arianizmu, który zdobył ogromne wpływy także wśród biskupów i cesarzy. Choć formalnie potępiały go niektóre synody zdominowane przez zwolenników błędnej nauki, historia przyznała mu rację. Dziś jest uznawany za jednego z najwybitniejszych obrońców katolickiej doktryny o bóstwie Chrystusa.

Podobnie św. Joanna d’Arc została skazana przez sąd kościelny jako heretyczka i spalona na stosie. Zaledwie kilkadziesiąt lat później ten sam Kościół unieważnił wyrok, uznając proces za niesprawiedliwy, a kilka stuleci później wyniósł Joannę na ołtarze jako świętą. To wymowne przypomnienie, że decyzje podejmowane przez ludzi Kościoła nie zawsze są wolne od błędów, nacisków politycznych czy błędnej oceny sytuacji.

Także św. Maksym Wyznawca poniósł ciężkie konsekwencje za obronę ortodoksji. Był sądzony, skazany na wygnanie, okaleczony i traktowany jak przeciwnik jedności Kościoła, ponieważ nie zgadzał się na kompromis z herezją monoteletyzmu. Ostatecznie jednak jego stanowisko zostało potwierdzone przez Kościół, a on sam jest dziś czczony jako jeden z największych świadków wiary.

Nie oznacza to oczywiście, że każda osoba pozostająca w konflikcie z władzami kościelnymi ma rację. Historia uczy jednak pokory. Pokazuje, że kryterium prawdy nie jest wyłącznie aktualna przewaga instytucjonalna w Kościele, lecz niezmienna zgodność z depozytem wiary przekazanym przez Apostołów. Dlatego w sporach dotyczących Tradycji warto zachować świadomość, że również w przeszłości zdarzało się, iż osoby początkowo uznawane za nieposłuszne lub podejrzane o herezję/schizmę, z czasem okazywały się wiernymi obrońcami katolickiej doktryny i przyczyniały się do autentycznej odnowy Kościoła.

Kto wie, może za kilka lat okaże się, że Bractwo przyniesie odnowę Kościoła, jak niegdyś zapoczątkował ją klasztor w Cluny, a arcybiskup Lefebvre zostanie wyniesiony na ołtarze jako niezłomny głosiciel prawdy. Kluczem jest zachowanie niezłomności i pokory, takiej jaką wykazał się choćby wskazany wyżej Maksym Wyznawca.

Autor: Radosław Patlewicz

Polecamy również: Niemieccy policjanci mają już dość imigrantów

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!