Decyzje Ministerstwa Klimatu i Środowiska rządu Tuska dotyczące rozszerzenia ochrony lasów wywołały gwałtowny sprzeciw przedstawicieli przemysłu drzewnego, organizacji branżowych oraz polityków opozycji. Przeciwnicy zmian twierdzą, że ograniczenie możliwości pozyskiwania drewna może doprowadzić do poważnych problemów gospodarczych, szczególnie w regionach silnie uzależnionych od leśnictwa i przetwórstwa drewna.
Tusk chce wykończyć Lasy Państwowe. Według danych rządowych, około 787 tys. hektarów lasów ma zostać całkowicie wyłączonych z użytkowania gospodarczego, natomiast na kolejnych około 1,43 mln hektarów mają obowiązywać istotne ograniczenia. Zdaniem przeciwników tych zmian oznacza to znaczące zmniejszenie podaży drewna na krajowym rynku oraz wzrost kosztów funkcjonowania przedsiębiorstw. Same liczby i ich interpretacja pozostają jednak elementem toczącego się sporu publicznego.
Największe obawy dotyczą Polski Wschodniej, a zwłaszcza Podlasia. Region ten należy do najważniejszych ośrodków przemysłu drzewnego w kraju. Funkcjonują tam liczne tartaki, zakłady stolarskie, firmy transportowe oraz przedsiębiorstwa produkujące meble i wyroby z drewna. Dla wielu lokalnych społeczności branża ta pozostaje jednym z głównych źródeł zatrudnienia.
Przedstawiciele przedsiębiorców ostrzegają, że ograniczenie dostępności surowca może doprowadzić do spadku produkcji, utraty konkurencyjności wobec zagranicznych producentów oraz konieczności redukcji zatrudnienia. Ich zdaniem najbardziej zagrożone są małe i średnie rodzinne firmy, które nie dysponują kapitałem pozwalającym na długotrwałe funkcjonowanie przy rosnących cenach drewna.
Dodatkowe kontrowersje budzi sposób procedowania zmian. Organizacje reprezentujące przemysł drzewny zarzucają resortowi klimatu, że konsultacje społeczne miały ograniczony charakter, a kluczowe decyzje zapadły bez uwzględnienia uwag przedsiębiorców. Ministerstwo oraz Lasy Państwowe wskazywały wcześniej, że proces zwiększania ochrony najcenniejszych lasów ma być stopniowy i prowadzony z uwzględnieniem aspektów gospodarczych oraz przyrodniczych.
Dla przedsiębiorców priorytetem pozostaje zapewnienie stabilnych dostaw surowca i przewidywalności prowadzenia działalności. Tymczasem rząd Tuska argumentuje, że rozszerzenie ochrony lasów jest elementem realizacji polityki ochrony najcenniejszych przyrodniczo obszarów oraz „długofalowego dostosowania gospodarki leśnej do wyzwań związanych ze zmianami klimatu”. W skrócie: Polska ma na nowo stać się jedną, wielką puszczą i rezerwatem przyrody z tysiącami bezrobotnych na zasiłkach. Poważny przemysł ma być za to w Niemczech.
W najbliższych miesiącach można spodziewać się dalszej debaty nad ostatecznym zakresem ochrony lasów oraz jej wpływem na jedną z najważniejszych gałęzi polskiego przemysłu. W regionach takich jak Podlasie wynik tego sporu może mieć istotne znaczenie zarówno dla lokalnego rynku pracy, jak i dla przyszłości wielu przedsiębiorstw związanych z gospodarką leśną.
Co ciekawe, Lasy Państwowe po raz pierwszy od ponad stu lat działalności odnotowały stratę finansową, co należy wiązać z działaniami rządu, wymuszającego ograniczenie pozyskania drewna oraz wprowadzającego zmiany w polityce zarządzania lasami.
Jednocześnie warto przypomnieć spór z lat 2014–2015 dotyczący zmian konstytucyjnych odnoszących się do Lasów Państwowych. Polscy patrioci interpretowali ówczesne postulaty Bronisława Komorowskiego jako potencjalnie otwierające drogę do prywatyzacji lasów. Przychody ze sprzedaży polskich lasów miały pokryć żydowskie uroszczenia finansowe względem Polski za tzw. mienie bezdziedziczne. Czyżby dziś temat ten powrócił na tapetę?
Polecamy również: Glovo tonie w karach i stratach. Mimo to wciąż legalizuje w Polsce „trzeci świat”
Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!




