Do groźnego incydentu doszło w powiecie choszczeńskim (woj. zachodniopomorskie). Jak poinformowała policja, 35-letni Kubańczyk groził dwóm przypadkowym osobom pozbawieniem życia, trzymając w rękach dwa noże kuchenne. Mężczyzna został zatrzymany przez funkcjonariuszy, usłyszał zarzut kierowania gróźb karalnych, a sąd zastosował wobec niego dwumiesięczny areszt tymczasowy.
Imigrant z nożami groził Polakom. To kolejne zdarzenie z udziałem nachodźcy, które wywołuje pytania o kierunek polityki migracyjnej prowadzonej przez rządy POPiS. Choć pojedynczy przypadek nie powinien być podstawą do oceniania całych narodowości, trudno nie zauważyć, że doniesień o brutalnych przestępstwach popełnianych przez obcokrajowców pojawia się ostatnio coraz więcej.
W ostatnich latach Polacy regularnie słyszą o pobiciach, rozbojach, napaściach z użyciem niebezpiecznych narzędzi czy agresywnych zachowaniach, których sprawcami są cudzoziemcy przebywający na terenie kraju. Coraz częściej są to czyny budzące szczególne obawy ze względu na ich brutalny charakter. W efekcie rośnie społeczne poczucie, że bezpieczeństwo publiczne przestaje być oczywistością, do której przywykliśmy przez dekady.
Przez lata zwolennicy liberalnej polityki migracyjnej przekonywali, że obawy związane z napływem migrantów są przesadzone. Tymczasem doświadczenia państw Europy Zachodniej pokazują, że niekontrolowana lub niewłaściwie zarządzana migracja może prowadzić do poważnych problemów społecznych i wzrostu przestępczości w niektórych środowiskach. We Francji, Niemczech, Belgii czy Szwecji kwestie bezpieczeństwa, integracji oraz działalności grup przestępczych złożonych z cudzoziemców od lat pozostają przedmiotem gorących debat politycznych.
Polska przez długi czas była krajem wyróżniającym się wysokim poziomem bezpieczeństwa. Dziś jednak coraz częściej pojawiają się sygnały świadczące o tym, że zaczynamy powielać błędy popełnione wcześniej przez zachodnich sąsiadów. Kolejne incydenty budzą obawy, że ostrzeżenia płynące z Europy Zachodniej nie zostały potraktowane z należytą powagą. Właściwie całkowicie je zbagatelizowano, gdyż podobnie jak na Zachodzie, polskojęzyczne elity święcie wierzą, że problemy są przejściowe i wystarczy je bagatelizować, wyzywać krytyków masowej migracji od „rasistów” i „ksenofobów” oraz utajniać policyjne statystyki.
Polska polityka powinna być oparta o realizm i wyciąganie wniosków z doświadczeń innych państw. Bezpieczeństwo obywateli powinno pozostawać nadrzędnym kryterium przy kształtowaniu polityki migracyjnej. Każdy kolejny przypadek agresji ze strony cudzoziemca zwiększa społeczne oczekiwanie, że państwo będzie skuteczniej kontrolować, kto trafia do Polski i czy osoby łamiące prawo mogą nadal przebywać na jej terytorium. A skoro nie potrafi kontrolować tych ludzi, najprościej zamknąć przed nimi granice.
Incydent z powiatu choszczeńskiego jest dowodem na systemowy kryzys, który przerabiano już we Francji, Niemczech, Szwecji i Wielkiej Brytanii. Historia tych państw Zachodu pokazuje, że problemy bagatelizowane na początku z czasem stają się znacznie trudniejsze, a może nawet niemożliwe do rozwiązania, przynajmniej w ramach ustroju dyzmokratycznego.
Polecamy również: Kreml broni mitu o „radzieckim” Wołyniu
Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!





