Świat Wiadomości

Łysenkizm XXI wieku, czyli wojna lewicy z nauką i kobietami trwa w najlepsze

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

W amerykańskiej i europejskiej debacie publicznej coraz częściej pojawiają się sytuacje, które jeszcze dekadę temu uznano by za absurdalną inżynierię społeczną. Chodzi o ideologię gender, której macki coraz częściej wślizgują się nie tylko do medycyny, ale też szkół i przedszkoli oraz sportu. Nowa afera dotyczy szkoły średniej w Karolinie Północnej, gdzie uczennice miały zgłaszać dyskomfort związany z obecnością chłopca-dewianta, podającego się za dziewczynę, w żeńskiej szatni.

Łysenkizm XXI wieku, czyli genderyzm jest szczególnie dotkliwy dla kobiet i dziewcząt. Według skargi złożonej przez organizację America First Legal, administracja Cox Mill High School miała ignorować skargi dziewcząt w związku z notorycznie podglądającym ich dewiantem, a ówczesny dyrektor miał stwierdzić, że sprawa jest „zbyt polityczna”, by się nią zajmować.

Cała sytuacja pokazuje fundamentalny problem współczesnego lewactwa: podporządkowanie rzeczywistości naukowej ideologii. Dziewczęta, które jeszcze niedawno mogły oczekiwać elementarnej prywatności w szkolnej szatni, dziś słyszą, że to one powinny „zmienić miejsce”, jeśli odczuwają dyskomfort. Granice prywatności zostają odwrócone — problemem nie jest obecność biologicznego mężczyzny w damskiej przestrzeni, lecz sam fakt, że ktoś ośmiela się to zauważyć.

Mechanizm ten przypomina inny historyczny przykład podporządkowania nauki politycznej doktrynie — łysenkizm w Związku Sowieckim. Pseudonaukowiec Trofim Łysenko odrzucał genetykę, ponieważ nie pasowała do marksistowskiej wizji „kształtowania natury przez człowieka”. Twierdził, że cechy nabyte można wykształcić w odpowiednich warunkach uprawy i hodowli, a biologiczne ograniczenia są jedynie „burżuazyjnym przesądem”. W efekcie ZSRS przez lata zwalczał genetykę jako „reakcyjną pseudonaukę”, a naukowców sprzeciwiających się oficjalnej linii represjonowano i wsadzano do łagrów.

Dzisiaj analogiczny schemat można dostrzec w skrajnie lewicowej ideologii gender. Płeć biologiczna — zakorzeniona w chromosomach, anatomii i fizjologii człowieka — przedstawiana jest jako „konstrukt społeczny”, który można dowolnie redefiniować deklaracją tożsamości, a zatem kształtować siła woli, podobnie jak w oryginalnym łysenkizmie. Kto przypomina o biologii, otrzymuje łatkę „transfoba”, podobnie jak genetycy w czasach Łysenki byli oskarżani o „wrogość wobec postępu”.

Najbardziej niepokojące jest jednak to, że konsekwencje lewackich wariactw ponoszą zwykli ludzie, w tym przypadku nastoletnie dziewczęta. W relacjach cytowanych przez media, amerykańskie uczennice miały unikać przebierania się w oficjalnej, szkolnej szatni, szukać alternatywnych miejsc do zmiany ubrań i czuć się obserwowane. Zamiast wysłuchać ich obaw, szkoła miała skoncentrować się na politycznej poprawności i unikaniu łatek siewców „dyskryminacji”.

To właśnie jest najbardziej charakterystyczna cecha ideologii: rzeczywistość ma dostosować się do teorii, nigdy odwrotnie. W łysenkizmie plony miały rosnąć zgodnie z politycznymi założeniami partii. W genderyzmie biologia ma ustąpić miejsca subiektywnemu „odczuciu płci” przez daną, zwichrowaną psychicznie jednostkę. W skrócie: jeśli fakty przeczą doktrynie, tym gorzej dla faktów. Genderyzm coraz częściej funkcjonuje nie jako teoria społeczna, lecz jako świecka doktryna wymagająca bezwarunkowej wiary — wbrew nauce, zdrowemu rozsądkowi i doświadczeniu zwykłych ludzi.

NASZ KOMENTARZ: Wbrew marzeniom lewicy psychiatrycznej, historia pokazuje, że wojna z rzeczywistością zawsze kończy się tak samo. Genetyki nie udało się unieważnić dekretami Stalina i tak samo nie da się wymazać biologicznych różnic między kobietą a mężczyzną przy pomocy regulaminów, kodeksów karnych oraz ideologicznych haseł finansowanych z kiesy Sorosa i innych żydowskich macherów.

Polecamy również: Portugalscy weterynarze nie chcą leczyć „ludzi-psów”

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!