Świat Wiadomości

Pęka bańka „niebinarności”. Dane z Kalifornii ośmieszają genderystów

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

Jeszcze kilka lat temu opinia publiczna na całym Zachodzie była przekonywana, że rosnąca liczba młodych osób deklarujących się jako „niebinarne” to trwała i nieodwracalna zmiana społeczna. Na uczelniach otwierano genderowe studia, a dewiację ukazywano w mediach jako normalność. Każdy kolejny wzrost liczby osób z problemami psychicznymi związanymi z własną płcią, przedstawiano jako dowód głębokiej transformacji kulturowej. Tymczasem najnowsze dane z Kalifornii pokazują coś znacznie mniej spektakularnego, a zarazem bardziej niewygodnego dla tej narracji: wyraźne załamanie trendu wśród nastolatków.

Pęka bańka „niebinarności”. Liczby mówią same za siebie – w 2023 roku liczba 16-latków deklarujących się przy wyrabianiu prawa jazdy jako „niebinarni” osiągnęła szczyt na poziomie około 160 osób, by spaść do 50 w 2025 roku. Podobny schemat widać wśród 17-latków – po rekordowym poziomie przekraczającym 400 przypadków w 2024 roku nastąpił wyraźny spadek do około 200 rok później. Tego typu dynamika nie przypomina stabilnej zmiany tożsamościowej, lecz raczej typowe zjawisko podatne na wahania — charakterystyczne dla sztucznych trendów społecznych, które pojawiają się gwałtownie i równie szybko tracą impet.

Trudno analizować te dane w oderwaniu od kontekstu kulturowego ostatnich lat. W przestrzeni publicznej — od szkół po media społecznościowe — pojawił się silny nacisk na redefiniowanie pojęć związanych z płcią i tożsamością. Młodzi ludzie, znajdujący się w naturalnym procesie poszukiwania własnego miejsca, zostali wciągnięci w ten język i te kategorie. Formalne ułatwienia, takie jak możliwość zmiany oznaczenia płci na podstawie samej deklaracji, tylko przyspieszyły skalę zjawiska.

Dzisiejsze dane mogą sugerować, że ten impuls zaczyna wygasać i że jest dokładnie tak, jak twierdziła prawica – chodzi o modę na „niebinarność”, na deklarowanie się odmieńcem, by zostać zauważonym albo zyskać określone przywileje. Gdy po zwycięstwie wyborczym Trumpa w USA zmienił się klimat debaty publicznej, a entuzjazm instytucjonalny wyraźnie osłabł, część młodych ludzi przestała przenosić absurdalne deklaracje do sfery formalnej.

Może być zdjęciem przedstawiającym tekst „Number of California nonbinary licenses among 16- and 17-year- olds 400 350 300 250 200 150 150 100 17 year- olds 50 0 2019 2020 2021 2022 16 year- olds 2023 2024 2025”

Warto przy tym zauważyć, że to właśnie młodzież była najbardziej czułym wskaźnikiem zmian i to tam widać dziś wyraźne ochłodzenie. Skupienie zjawiska genderyzmu wśród nastolatków i młodych dorosłych może wskazywać na większą podatność tej grupy na trendy społeczne i manipulacje medialno-ideologiczne.

Obecne dane to sygnał, że może mieć miejsce koniec mody na genderyzm. Szybkie wzrosty i równie szybkie spadki każą jednak podchodzić do tej kwestii z ostrożnością i nie wysnuwać jednoznacznych wniosków, gdyż równie dobrze neołysenkizm może się odrodzić ze zdwojoną siłą w przypadku kolejnej zmiany układu sił w USA. Wówczas lewica odtrąbi sukces, a dzisiejsze spadki liczby genderystów przypisze „strachowi przed  ujawnieniem się” za czasów „reżimu Trumpa”.

Dzisiejszy obraz jest więc mniej jednoznaczny, niż sugerowałyby dane. Zjawisko nie znika, ale jego dynamika wyraźnie się zmienia. Jedno jest dziś pewne: narracja o nieustannym i jednokierunkowym wzroście liczby zdeklarowanych dewiantów przestała odpowiadać rzeczywistości. Utrudni to realizację ich kolejnych postulatów. I bardzo dobrze.

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!