Polska Wiadomości

Szpitalom brakuje 8 mld zł. Dokładnie tyle wydano na Ukraińców

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

Narastające problemy finansowe polskich szpitali ponownie zwróciły uwagę opinii publicznej na kondycję systemu ochrony zdrowia. Według informacji przedstawionych przez przedstawicieli środowiska medycznego, Narodowy Fundusz Zdrowia nie uregulował około 8 mld zł należności za świadczenia wykonane w ubiegłym roku. Skala zaległości wskazuje na poważny kryzys płynności, który może bezpośrednio przełożyć się na ograniczenie dostępności leczenia oraz dalsze zadłużanie placówek medycznych.

Szpitalom brakuje 8 mld zł. Nieopłacone zobowiązania obejmują zarówno świadczenia nielimitowane, programy lekowe, jak i inne usługi medyczne. W praktyce oznacza to, że wiele szpitali musiało finansować bieżącą działalność z kredytów lub własnych środków, odkładając inwestycje i ograniczając część procedur. Eksperci ostrzegają, że w dłuższej perspektywie taka sytuacja może prowadzić do wydłużenia kolejek, zmniejszenia liczby przyjęć planowych, a nawet restrukturyzacji niektórych placówek.

W debacie publicznej coraz częściej pojawia się zestawienie tej kwoty z wydatkami państwa przeznaczonymi na pomoc obywatelom Ukrainy. Z danych przedstawionych w odpowiedzi na interpelację poselską wynika, że tylko w 2025 roku na różne formy wsparcia – od świadczeń socjalnych, przez edukację, po ochronę zdrowia – przeznaczono… 8 mld zł. Środki te zostały rozdysponowane przez wiele resortów, a największe transfery dotyczyły systemu świadczeń społecznych oraz wypłat realizowanych przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych.

Zestawienie obu wartości – zaległości wobec szpitali oraz wydatków na Fundusz Pomocy – stało się dla części komentatorów symbolem politycznych priorytetów państwa. Krytycy wskazują, że skoro system ochrony zdrowia zmaga się z wielomiliardową luką finansową, to brak szybkiego uregulowania zobowiązań może być postrzegany jako sygnał, że stabilność krajowych instytucji publicznych, podobnie jak troska o obywateli Polski, nie zawsze znajduje się na pierwszym miejscu. Pojawiają się głosy mówiące, że Polacy tkwią w coraz dłuższych kolejkach a ich zabiegi są odwoływane dlatego, żeby pomagać obywatelom obcego państwa.

Zwolennicy obecnej polityki (klika POPiS) podkreślają, że wydatki na „pomoc humanitarną” wynikają z decyzji geopolitycznych i zobowiązań międzynarodowych, a ich finansowanie odbywa się w ramach odrębnych mechanizmów budżetowych. Nie zmienia to jednak faktu, że te pieniądze są potrzebne do ratowania życia i zdrowia Polaków. Tymczasem służą obcej nacji, która w dodatku jest wyjątkowo niewdzięczna, a przywództwo polityczne ich państwa, wrogie wobec Polski np. w kwestiach gospodarczych oraz historycznych.

Najbardziej widoczne są konsekwencje w postaci wydłużających się terminów wizyt oraz trudności w dostępie do specjalistów, którzy obsługują dwa narody. Jeżeli zaległości wobec szpitali utrzymają się na obecnym poziomie, presja na ograniczanie świadczeń może narastać, co uderzy przede wszystkim w polskich mieszkańców mniejszych miast i powiatów.

Równoległe funkcjonowanie dwóch narracji – o konieczności wspierania tzw. „uchodźców wojennych” oraz o kryzysie finansowym ochrony zdrowia – pokazuje, jak trudne jest pogodzenie polityki solidarności międzynarodowej z oczekiwaniami społecznymi dotyczącymi jakości usług publicznych. W praktyce kluczowe pozostaje pytanie o długofalową strategię finansowania systemu zdrowia. Bez stabilnych i przewidywalnych źródeł środków nawet jednorazowe zastrzyki budżetowe nie rozwiążą problemów systemowych. Tym bardziej, gdy kolejne miliardy będą szły na pomoc Ukraińcom i ich skorumpowanemu państwu.

Polecamy również: SG rozbiła grupę handlarzy ludźmi. Członkami Ukraińcy i Uzbecy

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!