Polska Wiadomości

Nowacka znów próbuje oszukać rodziców w sprawie „edukacji zdrowotnej”

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

Kilka dni temu, skrajnie lewicowa minister edukacji Barbara Nowacka zapowiedziała chęć uczynienia z Edukacji Zdrowotnej przedmiotu obowiązkowego. MEN dyskutuje jednocześnie o rzekomej możliwości wyłączenia z zakresu obowiązkowego, treści dotyczących tzw. wychowania seksualnego. To tylko pozorne ustępstwo – przekonują w swojej analizie eksperci Instytutu Ordo Iuris. W praktyce chodzi o narzucenie polskim dzieciom treści genderowych i sodomickich, ale małymi krokami.

Nowacka znów próbuje oszukać rodziców w sprawie „edukacji zdrowotnej”. Dla części opinii publicznej i mediów, zapowiedź wyłączenie z obowiązkowego nauczania, elementów edukacji seksualnej, jest interpretowany jako kompromis wobec obaw i żądań rodziców.Tymczasem w opublikowanej 29 stycznia 2026 r. analizie prawnej Marek Puzio (analizujący projekt z ramienia Ordo Iuris) argumentuje, że takie wyłączenie treści dotyczących wychowania seksualnego jest pozorne, i to z kilku powodów.

Po pierwsze w proponowanym programie MEN brakuje jednoznacznej definicji „wychowania seksualnego”.  Ministerstwo i rodzice mogą rozumieć ten termin zupełnie inaczej, co sprawia, że większość treści kontrowersyjnych pozostaje w programie, niezależnie od deklarowanych wyłączeń.

Po drugie, obowiązkowe treści mają być realizowane niezależnie od zgody rodziców – to nauczyciel decydowałby, czy i w jakim zakresie omawia treści „fakultatywne”, co – zdaniem autorów analizy – przeczy prawu rodziców do wychowania zgodnie z ich przekonaniami.

Po trzecie, program „edukacji zdrowotnej” zawiera także szereg kwestii ideologicznych, w tym zagadnienia związane z gender/neołysenkizmem, tzw. „orientacją seksualną”, „różnorodnością”, „zmianami klimatu” czy „mową nienawiści” – które wykraczają poza czysto zdrowotny zakres przedmiotu i stanowią czysto ideologiczne przesłanie, w duchu skrajnie lewicowym.

Autorzy analizy z Ordo Iuris wskazują, że program edukacji zdrowotnej prezentuje pewne kwestie w sposób, który ich zdaniem ma wyraźny charakter światopoglądowy, a nie wyłącznie informacyjny czy profilaktyczny. Ich zdaniem takie treści mają za zadanie skrzywiać system wartości dziecka w kierunku lewicowym, co narusza konstytucyjne prawo rodziców do wychowywania dzieci według własnych przekonań oraz ingeruje w tę sferę wychowawczą, która formalnie należy do rodziny.

Choć MEN deklarowało możliwość fakultatywnej realizacji treści o seksualności, Ordo Iuris podkreśla, że fakultatywność zależeć miałaby od decyzji nauczyciela, a nie woli rodziców – co ich zdaniem minimalizuje realny wpływ rodziców na to, czego uczą się dzieci.

Kontrowersja wokół wprowadzania obowiązkowej edukacji zdrowotnej w Polsce nie sprowadza się jedynie do debaty o seksualności uczniów. Dla jej krytyków problem ma szersze implikacje światopoglądowe i prawne. W ich ocenie propozycja MEN stanowi boczne wprowadzenie treści ideologicznych do systemu szkolnego a deklarowany kompromis dotyczący fakultatywności treści ma charakter czysto pozorowany.

Z kolei zwolennicy zmiany argumentują, że program odpowiada na „realne potrzeby” edukacji zdrowotnej młodzieży, łącząc profilaktykę ze znajomością zagadnień dotyczących relacji, ciała i zdrowia psychicznego – w sposób zgodny z „aktualnymi standardami międzynarodowymi” tj. rekomendacjami opanowanej przez skrajną lewicę, Światowej Organizacji Zdrowia (WHO).

Polecamy również: Francuski sąd przyznał, że wiatraki mają zły wpływ na zdrowie ludzi

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!