Felietony

Przekonanie, że ma się kanarka na dachu – jako praprzyczyna nieładu w państwie prawa

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

Znowu na pierwszy plan rozważań obywatelskich wysunął się prezydent Duda, który jeszcze niedawno, jako doktor prawa, postanowił uzależnić wybór członków do Krajowej Rady Sądownictwa od większości sejmowej wynoszącej 3/5. Wiedząc, że demokracja parlamentarna rządzi się swoimi prawami, a czynnik obywatelski w tym systemie stanowienia prawa podporządkowany jest ścisłym regułom większościowych głosowań plenarnych. Z logicznego punktu widzenia ta decyzja prezydenta nie miała żadnych podstaw merytorycznych, ponieważ kandydaci na członków KRS nie potrzebują podwyższonego wskaźnika politycznego do uwiarygodnienia ich dorobku naukowego lub zawodowego. Pierwotnym zamysłem ustawodawcy nie jest z pewnością forsowanie za wszelką cenę osób niekompetentnych lub skoligaconych rodzinnie (lub nawet towarzysko) z politykami PiS zasiadającymi w parlamencie RP. Gdyby tak było, to już pierwszy skład KRS odsłoniłby hipokryzję Zjednoczonej Prawicy – a ta nie mogłaby racjonalnie wytłumaczyć się przed obywatelami z pokrętnego rozwiązania ustrojowego.

Kolejną niewiadomą okazała się wczorajsza decyzja prezydenta w przedmiocie odstąpienia od nominacji generalskich oraz admiralskich jakie przygotował minister obrony narodowej, Antoni Macierewicz, zwyczajowo w dzień Święta Wojska Polskiego 15 sierpnia br. dla nowego dowództwa w polskiej armii. Wojsko Polskie jest złożoną i ważną z punktu bezpieczeństwa państwa formacją do zarządzania – wymaga od dowódców optymalnej wiedzy i doświadczenia szczególnie na poziomie oficerskim. Minister Macierewicz jak na razie nie chce komentować zaistniałej sytuacji, wyjaśniając jedynie, że bez nowych kadr oficerskich nie nastąpią żadne poważne zmiany w kraju. Na razie z tego rozstrzygnięcia prezydenta zadowolony jest p. o. gen. dyw. Polko (były szef BBN od 8 sierpnia do 19 listopada 2007 roku), który stwierdził, że decyzja ta była trudna, ale dobra.

Łącząc ostatnią decyzję prezydenta Dudy w sprawie nominacji wojskowych z jego wcześniejszym stanowiskiem uzasadniającym weto do ustaw o SN i KRS, nie można nie odnieść wrażenia, że temu procesowi decyzyjnemu może towarzyszyć pewna nadwrażliwość emocjonalna. Mając na uwadze tzw. złoty środek w postaci „mądrego rozwiązania” – o jaki zaapelował prezydent do ustawodawcy i rządu premier Szydło – tak naprawdę nie istnieje w zbiorowym przekonaniu o praworządności. W przeszłości takim punktem odniesienia mogła być mądrość Salomona (1 Księga Królewska – Stary Testament), która ani przed ani po nim nie miała sobie równych wśród ludzi. Tylko że tę mądrość Salomon utracił w skutek niedbalstwa moralnego i pychy, która go zgubiła.

Cywilizacyjny aspekt postępu nakazuje w równym stopniu przewidywać zwycięstwo jak i niechybną porażkę wynikającą z nagminnie popełnianych błędów. Zmagania te są odwiecznym dylematem przywódców dobrych i tych złych (dyktatorów i despotów). Jak wiemy każda władza na ziemi pochodzi jednakowoż od Boga (List św. Pawła do Rzymian, 13:1). Skoro tak, to skutki złej władzy można zawsze minimalizować współudziałem ze Stwórcą, który jasno określił tryb postępowania dla każdego roztropnego człowieka i wymógł skutek dobra od okazania Mu posłuszeństwa we wszystkim.

Nie ma zatem powodów do złowrogiej kalkulacji, że zwykła większość parlamentarna (2/3) ma mniejszy współczynnik ilorazu inteligencji (IQ) niż większość 3/5, która – przez to, że kojarzona jest z ziemskim obszarnictwem (ZSL-PSL) i bylejakością kołchozową (PO, Nowoczesna) – nie ma zdolności konsensualnych (bezkonfliktowych). Zwróćmy uwagę, że między jedną a drugą większością dumnie przechadza się prezydent RP ze swoim wachlarzem decyzyjności (nominacje sędziowskie, generalskie, weto do ustaw itd.). Gdyby decydujące znaczenie w procesie stanowienia prawa miała podwyższona większość (3/5), to jednoosobowe weto prezydenta nie miałoby logicznego uzasadnienia w konfrontacji nawet ze zwykłą większością parlamentarną, ponieważ nieustannie wywoływałoby efekt impasu ustrojowego. Taka konkluzja wynika również z faktu, że prezydent nie ma konstytucyjnego uprawnienia do samodzielnego stanowienia obowiązującego powszechnie prawa; przysługuje mu tylko inicjatywa ustawodawcza jako głowie państwa. Ale ta inicjatywa może spełznąć na niczym o ile parlament nie wyrazi zgody na jej wdrożenie.

Naturalnym weryfikatorem niezawodności i przydatności wprowadzanych rozwiązań ustrojowych jest zawsze samo życie i czas, w myśl porzekadła „Czas pokarze”. Zbyt duża zwłoka z kolei pozwala na przeorganizowanie się środowisk przeciwnych wprowadzanym zmianom, które upatrują swoją szansę w destabilizowaniu państwa poprzez wywoływanie nieustannego rozgardiaszu, a nawet sprowokowanie poważniejszego przewrotu o charakterze rewolucyjnym; tylko że taki wariant byłby sromotną klęską dla tych co mogliby być jego sygnatariuszami. Minister Macierewicz (MON) czy minister sprawiedliwości i prokurator generalny Ziobro to przecież urzędnicy państwowi, którym podlegają szczególnie newralgiczne resorty (wojsko, prokuratura i sądownictwo) w centralnej administracji państwa, związane z bezpieczeństwem zewnętrznym kraju oraz jakością codziennego życia Polaków. Szczególnie w sądownictwie mamy stan permanentnego ciemiężenia narodu w jego prawach obywatelskich.

Niewykluczone, że zarysowujący się konflikt między Kancelarią Prezydenta a rządem Beaty Szydło ma głębsze dno i dotyczy perspektywy wyborczej w najbliższych wyborach prezydenckich za 3 lata. Może być też pewną abstrakcyjną asekuracją mającą na celu rozłożenie na raty ewentualnego przyszłego sukcesu Polski, co niespecjalnie byłoby na rękę tym, którzy nie uznają metod okrężnego działania. Ale czy ta perspektywa prezydenta uwzględnia preferencje wyborcze Polaków związanych z obozem Zjednoczonej Prawicy? Bo granie na jednej strunie z posłem (muzykiem) Kukizem, licząc że z tego duetu mógłby powstać zespół na miarę The Bealtes z lat 60, co z kolei mogłoby skłonić wątpiących do odważniejszych kalkulacji poparcia społecznego wśród młodego pokolenia Polaków, gustujących w romantycznej muzyce pop, nie współgra z Etiudą Rewolucyjną Chopina, odwołującą się do tradycji niepodległościowej Polski szlacheckiej. Także repertuar rozweselających przebojów musiałby dopiero powstać, bo ten co jest do dyspozycji rockmena sprowadza się jak na razie do dość prostego przesłania: „Bo tutaj jest, jak jest po prostu – i ty dobrze o tym wiesz…”

Antoni Ciszewski

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

Komentarze

ZAPISZ SIĘ DO NASZEGO NEWSLETTERA