Zełenski nie zamierza się wycofać z kultu UPA
Decyzja najbardziej wpływowego Żyda 2022 roku Wołodymyra Zełenskiego, który nadał jednej z jednostek wojskowych nazwę “bohaterów UPA” – formacji odpowiedzialnej za bestialskie mordy na Polakach i jego żydowskich pobratymcach nadal wzbudza emocje wśród polskojęzycznych polityków.
Wizyta w ostatnich dniach w Warszawie Kyryło Budanowa, który obecnie pełni funkcję szefa Kancelarii Prezydenta Ukrainy, a w przeszłości był szefem ukraińskiego wywiadu wojskowego mocno ochłodziła antybanderowskie hasła rzucane przez dotychczasowe “sługi narodu ukraińskiego”. Zauważalne stało się natomiast podjęcie prób przyrównania band UPA do AK.
O ile nie dziwi to w zachowaniu osób, które bawiąc się w politykę uważają otwarcie Ukrainę za sojusznicy kraj wychowujący młode pokolenie w hołdzie ludobójców mających polską krew na rękach, o tyle braki wiedzy historycznej i wpisywanie się w ukraińską narrację polityczną przez przedstawicieli Ruchu Narodowego zdumiewa.
Chodzi dokładnie o wypowiedź poseł do Europarlamentu Anny Bryłki pełniącej również funkcję wiceprezesa Ruchu Narodowego[1]. W czasie ostatniego wywiadu u redaktora Jana Pośpieszalskiego stwierdziła m.in.:
(…) UPA dokonywała ludobójstwa na Wołyniu czy też dokonywała takich samych zbrodni jakich dziś dokonują Rosjanie przeciwko Ukraińcom czy wobec Ukraińców. To jest analogia, to jest totalna analogia[2].
Stwierdzenie to, wypowiedziane publicznie przez przedstawicielkę polskiej sceny politycznej, jest kontrowersyjne i wpisuje się w narrację banderowską. Jeśli obecni Rosjanie dopuściliby się mordów na Ukraińcach stosując bestialskie metody tortur stosowane wobec ludności cywilnej przez bandy UPA, zdjęcia, filmy ukazujące wbite na sztachety niemowlęta, wbijanie gwoździ w główkę dziecka lub obcięte piersi kobiet obiegłyby świat z prędkością światła. Nic takiego nie dzieje się Ukraińcom.
Dodatkowo porównywanie ludobójstwa wobec ludności cywilnej do regularnej wojny, jaka trwa obecnie w Donbasie wpisuje się w narrację banderowską twierdzącą, że w latach 40 XX wieku na Wołyniu rozgrywała się regularna wojna pomiędzy Polską a Ukrainą. Nie można porównywać sytuacji z obecnego Donbasu, gdzie działa armia ukraińska wspierana przez NATO i Unię Europejską do lokalnych aktów baz samoobronny tworzonej przez autochtoniczną polską ludność chroniącą się przed bestialstwem band upowskich.
Niestety wypowiedź Europoseł powoduje, że korki od szampana wystrzeliły w Kijowie, gdyż przedstawicielka partii, która uważa się za reprezentanta narodowych interesów Polaków realizuje kijowską narrację polityczną. Można uznać, że absolwentka wydziału historycznego popełniła błąd. Ludzka rzecz błądzić, jednak od osób zajmujących prestiżowe pozycje w społeczeństwie wymaga się refleksji. Jeśli słowa te nie zostaną odwołane i nie dojdzie do sprostowania obnaży to prawdziwe intencje Ruchu Narodowego.
Doświadczenia z lat poprzednich, kiedy to obecny wicemarszałek Krzysztof Bosak prezes Ruchu Narodowego w lutym 2013 roku twierdził:
(…) Natomiast mieliśmy kontakty z narodowcami ukraińskimi, którzy mimo bardzo głębokich dzielących nas tradycji, bo oni się odwołują do tradycji Bandery, zresztą żadnej innej tradycji nie mają i to powinno ich dyskwalifikować, wydawałoby się. Jednak okazuje się, że odnajdują gdzieś swoje korzenie chrześcijańskie, rewidują swój sposób patrzenia na tradycje narodowe ukraińskie, nacjonalizmu ukraińskiego i jest z nimi o czym gadać[3] sprawiają, że nadzieja na otrzeźwienie w strukturach obecnego RN jest mizerna.
Dla porównania obecnych gwiazd ze struktur RN do prawdziwych bohaterów, osób wyznających narodowe poglądy warto przypomnieć słowa ś.p. generała Jana Podhorskiego – uczestnika Powstania Warszawskiego, więźnia systemu komunistycznego, który pomimo wrogiego nastawienia do wprowadzonego po wojnie systemu politycznego nad Wisłą na wiadomość o bestialstwie banderowskim wobec ludności polskiej na terenach powojennej Polski postanowił:
(…) latem 1946 (…) w ramach Koła uczestników Walki Zbrojnej o Niepodległość i Demokrację chciałem zorganizować Legię Akademicką, w skład której wchodziłoby około 100 żołnierzy i której celem miał być udział w obronie ludności wschodniej Polski przed bandami UPA[4].
Niech ten przykład będzie natchnieniem do refleksji nad drogą, jaką wybierają obecnie elity politycznego Ruchu Narodowego i ich roli w zachowaniu pamięci historycznej Polski.
Źródła:
[1] https://pl.wikipedia.org/wiki/Anna_Bry%C5%82ka
[2] https://www.youtube.com/shorts/I2G9UDnXAo8
[3] https://niezalezna.pl/polska/52895-bosak-o-banderowcach-mozna-sie-z-nimi-dogadac/52895
[4] J. Podhorski, Wspomnienia Żołnierza Wyklętego, Poznań 2016, s. 100.
Polecamy również: Czyje interesy reprezentuje rząd warszawski?
Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!





