Były szef izraelskiego wywiadu zagranicznego Mossad, Tamir Pardo, wywołał burzę swoimi słowami na temat sytuacji na Zachodnim Brzegu. Podczas wizyty w palestyńskich miejscowościach, które w ostatnich miesiącach były celem ataków żydowskich osadników, stwierdził, że to, co zobaczył, „przypomina wydarzenia, które spotkały Żydów w ubiegłym wieku”. Dodał również, że „wstyd mu być Żydem”.
Czy bycie Żydem to dzisiaj wstyd? Te słowa byłego szefa Mossadu odbiły się szerokim echem, ponieważ padły z ust człowieka należącego przez lata do samego centrum izraelskiego establishmentu bezpieczeństwa. Pardo nie jest aktywistą organizacji propalestyńskich ani zagranicznym komentatorem, lecz byłym szefem jednej z najbardziej znanych służb wywiadowczych świata. Tym bardziej mocno zabrzmiały jego oskarżenia wobec przemocy żydowskich osadników na terenach okupowanych.
Według relacji mediów, Pardo podczas wizyty na Zachodnim Brzegu mówił o spalonych domach, aktach wandalizmu i atakach na palestyńskich mieszkańców. Stwierdził, że izraelskie państwo oraz organy ścigania doskonale wiedzą o skali problemu, ale „wybrały ignorowanie go”. Ostrzegł również, że radykalni osadnicy posiadają dziś silne polityczne wsparcie w izraelskim rządzie, wskazując m.in. na ministra bezpieczeństwa narodowego Itamar Ben-Gvir oraz ministra finansów Bezalel Smotrich.
Były szef Mossadu nazwał obecną sytuację „egzystencjalnym zagrożeniem dla państwa Izrael”. W jego ocenie dalsze tolerowanie przemocy może doprowadzić nawet do konfliktu wewnętrznego w samym Izraelu.
Od października 2023 roku sytuacja na Zachodnim Brzegu stale się zaostrza. Organizacje międzynarodowe i ONZ regularnie alarmują o rosnącej liczbie starć, wysiedleń i aktów przemocy. Według danych przytoczonych przez Middle East Monitor, w wyniku działań izraelskiej armii oraz osadników zginęło co najmniej 1154 Palestyńczyków, a tysiące kolejnych zostały ranne lub aresztowane.
Wypowiedzi Pardo pokazują, że nawet w izraelskich elitach bezpieczeństwa narasta przekonanie, iż sytuacja wymyka się spod kontroli. Szczególnie symboliczne jest porównanie przemocy osadników do wydarzeń z czasów Holocaustu — analogia niezwykle kontrowersyjna w izraelskiej debacie publicznej, gdzie takie zestawienia zwykle uznawane są za polityczne tabu.
NASZ KOMENTARZ: Warto być precyzyjnym: samo bycie Żydem nie jest i nie powinno być powodem do wstydu, bo nikt nie wybiera tego, w jakiej rodzinie i nacji się urodzi, natomiast bycie Żydem świadomie wyznającym rasistowski talmudyzm, a w dodatku popierającym zbrodniczego syjonizmu, powinno być uważane za hańbę i wytykane palcami.
Polecamy również: Na Ukrainie „zaginęło” 800 tys. sztuk broni
Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!




