Ukraina znalazła się dziś w jednym z najpoważniejszych kryzysów demograficznych w swojej historii. Skutki wojny z Rosją nie ograniczają się już wyłącznie do strat militarnych czy zniszczeń infrastruktury – coraz wyraźniej widać je także w strukturze społeczeństwa i przyszłych perspektywach gospodarczych kraju. Spadek liczby urodzeń, masowa emigracja oraz niepewność jutra tworzą mieszankę, która może na dekady zmienić potencjał Ukrainy.
Ukrainę dotknęła zapaść demograficzna. Według danych przytaczanych przez ekspertów wskaźnik dzietności spadł z około 1,22 dziecka na kobietę przed wojną do poziomu bliskiego 1,0 w ostatnich latach, a niektóre szacunki mówią nawet o jeszcze niższych wartościach. To poziom znacznie poniżej progu zastępowalności pokoleń, wynoszącego około 2,1. Eksperci wskazują, że za gwałtownym spadkiem stoją przede wszystkim wojna, migracja milionów obywateli oraz poczucie długotrwałego zagrożenia, które sprawia, że wiele rodzin odkłada decyzje o posiadaniu dzieci.
Konsekwencje tego procesu są już widoczne. Ukraińskie szkoły i uczelnie notują spadek liczby uczniów i studentów, a w perspektywie kilkunastu lat może zabraknąć osób zdolnych zastąpić odchodzących na emeryturę pracowników. Oznacza to nie tylko problemy społeczne, lecz także poważne ryzyko gospodarcze – mniejsza liczba pracujących to niższe wpływy podatkowe, wolniejszy wzrost oraz rosnące obciążenie systemów emerytalnych i zdrowotnych.
Jednym z kluczowych czynników pogłębiających kryzys jest emigracja. W pierwszych miesiącach wojny Ukrainę opuściły głównie osoby młode i w wieku produkcyjnym, często kobiety z dziećmi, które potencjalnie mogłyby zwiększyć liczbę urodzeń w kraju. Wielu ekspertów ostrzega, że nawet po zakończeniu działań zbrojnych część migrantów może nie wrócić, szczególnie jeśli nie będą mieli poczucia stabilności i bezpieczeństwa.
Na tym tle coraz częściej pojawia się dyskusja o polityce państw przyjmujących uchodźców. Z jednej strony Polska i inne kraje regionu zapewniły tzw. „uchodźcom wojennym” z Ukrainy wsparcie humanitarne, zasiłki, możliwość pracy i normalnego funkcjonowania. Z drugiej jednak strony próby trwałego zatrzymywania obywateli Ukrainy w Polsce i UE mogą w długiej perspektywie pogłębiać problemy demograficzne Ukrainy. Każda kolejna osoba, która zdecyduje się związać swoją przyszłość za granicą, oznacza mniejszy potencjał odbudowy państwa po wojnie – zarówno w sensie ekonomicznym, jak i społecznym.
W ten sposób, chwalona w propagandzie głównego nurtu imigracja Ukraińców do Polski, która rzekomo ratuje nasz rynek pracy i pomaga stabilizować system emerytalny, powiększa tragedię ich ojczyzny. Kto bowiem będzie pracował na emerytury Ukraińców? Kto ma odbudowywać kraj po wojnie?
Długofalowe skutki mogą być szczególnie dotkliwe. Jeśli znacząca część młodego pokolenia pozostanie poza granicami kraju, Ukraina stanie przed ryzykiem trwałego niedoboru pracowników, spowolnienia modernizacji oraz pogłębiających się nierówności regionalnych. Powrót emigrantów może okazać się równie trudny jak odbudowa infrastruktury, ponieważ decyzje o miejscu życia są często związane z edukacją dzieci, stabilnością zatrudnienia i systemem socjalnym.
Przyszłość Ukrainy zależy dziś nie tylko od sytuacji na froncie, lecz także od tego, czy kraj będzie w stanie zatrzymać lub odzyskać swój kapitał ludzki. Bez niego nawet największa pomoc finansowa i militarna może okazać się niewystarczająca, aby odbudować stabilne państwo i zapewnić mu długoterminowy rozwój.
W takich warunkach, próby zachęcania Ukraińców do pozostawania w Polsce, są działalnością antyukraińską.
Polecamy również: Kolejna biała kobieta poćwiartowana przez murzyna
Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!




