Europa Wiadomości

Ukraina wrze. Protesty mogą pogrążyć klikę Zełenskiego

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

Na Ukrainie narasta najpoważniejszy od wielu miesięcy kryzys polityczny. Po dymisji ministra obrony Mychajła Fedorowa tysiące ludzi wyszły na ulice, domagając się cofnięcia decyzji prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Demonstracje odbywają się mimo trwającej wojny i regularnych rosyjskich ataków rakietowych, co samo w sobie pokazuje skalę społecznego niezadowolenia. Protesty nie wygasają – w Kijowie trwają już czwarty dzień z rzędu.

Ukraina wrze. Największe demonstracje odbyły się w Kijowie, gdzie tysiące osób gromadziły się pod biurem prezydenta i na placu Iwana Franki. Protesty zorganizowano również we Lwowie, a apele o manifestacje pojawiły się także w innych ukraińskich miastach. Organizatorzy podkreślają, że jest to jedna z największych fal ulicznych protestów od czasu ubiegłorocznych demonstracji w obronie instytucji antykorupcyjnych.

Na transparentach pojawiają się hasła „Nasz wybór to Fedorow”, „Korupcja zabija” czy „Syrski musi odejść”. To pokazuje, że gniew protestujących nie jest skierowany wyłącznie przeciwko decyzji o odwołaniu ministra obrony, lecz również przeciwko obecnemu dowódcy Sił Zbrojnych Ukrainy generałowi Ołeksandrowi Syrskiemu. Według samego Fedorowa konflikt z Syrskim był jedną z głównych przyczyn jego usunięcia z rządu.

Fedorow przez wielu Ukraińców był postrzegany jako symbol modernizacji armii, rozwoju technologii wojskowych oraz walki z korupcją. Jego zwolnienie wywołało sprzeciw nie tylko sporej części społeczeństwa, ale również wojskowych i środowisk związanych z reformami w armii, którzy chcieliby widzieć powojenną Ukrainę jako kraj normalny, nie tak skorumpowany jak dotychczas.

Coraz częściej pojawiają się pytania, czy obecny kryzys nie doprowadzi do dymisji Syrskiego. Protestujący otwarcie domagają się jego odejścia, a media opisują narastający konflikt pomiędzy zwolennikami reform reprezentowanych przez Fedorowa, a tradycyjnym dowództwem wojskowym. Jeżeli presja społeczna będzie rosła, Zełenski może stanąć przed wyborem: poświęcić naczelnego dowódcę albo ryzykować dalszą eskalację kryzysu politycznego, co ewidentnie mu nie służy.

Jednocześnie byłoby zbyt daleko idącym wnioskiem twierdzenie, że obecne protesty mogą doprowadzić do upadku obozu rządzącego. Wprawdzie wydarzenia te mogą okazać się kolejnym elementem w długim procesie osłabiania politycznego zaplecza Wołodymyra Zełenskiego, ale nic nie wskazuje na to, by doprowadziły do jego upadku. Jeżeli niezadowolenie będzie się rozszerzać, a do protestów dołączą kolejne środowiska wojskowe i społeczne, konsekwencje mogą wykraczać daleko poza samą dymisję ministra obrony, jednak raczej do końca wojny pozycja Zełenskiego będzie stabilna.

Dlaczego? Wojna przez lata skutecznie cementowała ukraińską scenę polityczną wokół prezydenta, który -mając sporo wad- mimo wszystko stał się symbolem oporu wobec Rosji. Obecnie po raz pierwszy od dawna widać oznaki poważnych pęknięć wewnątrz elity władzy. Rzadkie w czasie wojny masowe protesty w stolicy, utrzymujące się przez kolejne dni mimo zagrożenia rosyjskimi atakami, pokazują, że kryzys przestał być jedynie sporem personalnym na szczytach władzy i zaczął przenosić się na ulice ukraińskich miast. Narasta zmęczenie wojną, stratami i życiem w ciągłym strachu.

Polecamy również: Fala brutalnych ataków. Kolejne sprawy z udziałem Ukraińców

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!