Felietony

Tymczasem w Syrii…

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

Pisałem już wielokrotnie na łamach naszego portalu, że dopiero w Syrii zobaczyłem, czym są prawdziwe kontrasty. Czasami wystarczy przejść kilkaset metrów, by znaleźć się w zupełnie innym świecie.

Pamiętam, jak po przyjeździe do Damaszku, a było to w kwietniu ubiegłego roku, zobaczyłem tętniące życiem miasto, pełne ludzi i samochodów, jak w wąskim uliczkach dzielnicy Bab-Tuma mogłem się poczuć niczym we włoskim kurorcie, pełnym restauracji, kawiarenek, pubów, w których ludzie beztrosko przy muzyce spędzali czas – było to dla mnie prawdziwym szokiem…

Co prawda w oddali słychać było artylerię, przypominającą, iż we Wschodniej Gucie, a więc w odległości zaledwie kilku kilometrów, trwają walki, ale tak naprawdę tej wojny wcale się nie czuło. Pomyślałem sobie w pierwszej chwili, że obraz zniszczeń, pokazywanych przez media, jest zdecydowanie przesadzony.

Ale wystarczyło udać kilka kilometrów dalej, by znaleźć się w zupełnie innym świecie, wśród morza ruin. We Wschodniej Gucie, o którą walki zakończyły się dopiero teraz niedawno, nie miałem możności być, ale w drodze do Aleppo widziałem dosłownie starte z powierzchni ziemi wioski. Ale szczególne wrażenie zrobiło na mnie Homs, przed wojną liczące pół miliona mieszkańców:

Wojciech Kempa

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!