Polska Wiadomości

Studia czy masowa migracja? Polska traci kontrolę

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

Polskie uczelnie coraz częściej przestają pełnić swoją podstawową funkcję — kształcenie polskich studentów i rozwój krajowej nauki — a stają się elementem masowego systemu utajonej migracji. Skala tego zjawiska zaczyna budzić poważne pytania o interes państwa, bezpieczeństwo społeczne oraz sens polityki prowadzonej przez kolejne rządy POPiS.

Studia w Polsce to coraz wyraźniej przykrywka dla masowej imigracji. Nasz kraj posiada dziś, według różnych szacunków, od około 350 do ponad 400 uczelni wyższych. To liczba wręcz absurdalna w stosunku do wielkości kraju. Dla porównania: Hiszpania ma jedynie 89 uczelni, Francja 156, Włochy 210, Wielka Brytania 246. Nawet Niemcy — państwo ponad dwa razy ludniejsze od Polski — posiadają około 400 uczelni. Oznacza to, że Polska ma wielokrotnie więcej uczelni na mieszkańca niż wiele największych państw Europy.

Trudno uwierzyć, że wynika to wyłącznie z troski o poziom edukacji. W praktyce ogromna liczba szkół wyższych (które są prywatne!) tworzy rozbudowaną sieć umożliwiającą sprowadzanie do Polski cudzoziemców z całego świata pod pretekstem wiz studenckich. Mechanizm jest prosty: zagraniczny student oznacza dla uczelni dodatkowe pieniądze z budżetu państwa (czytaj: z kieszeni Polaków) i możliwość dalszego funkcjonowania wielu słabych prywatnych szkół, które bez tego prawdopodobnie dawno upadłyby z powodu niżu demograficznego.

Agencje rekrutacyjne działające w Afryce i Azji traktują Polskę jako łatwo dostępny kierunek migracyjny. Rekrutują kandydatów masowo, promując polskie uczelnie jako prostą drogę do osiedlenia się w Unii Europejskiej. Coraz częściej nie chodzi nawet o realne studiowanie, lecz o uzyskanie prawa pobytu i rozpoczęcie życia w Polsce.

Dane są jednoznaczne. W roku akademickim 2024/2025 na polskich uczelniach studiowało już około 108 tysięcy cudzoziemców, co stanowiło 8,5 procent wszystkich studentów. To dwa i pół raza więcej niż dekadę wcześniej. Polska przekroczyła już średnią OECD i Unii Europejskiej pod względem udziału studentów zagranicznych.

Szczególnie dynamicznie rośnie liczba studentów z krajów afrykańskich, takich jak Kenia, Tanzania, Nigeria, Demokratyczna Republika Konga czy Republika Południowej Afryki. Jednocześnie gwałtownie spada udział studentów zagranicznych polskiego pochodzenia — z 13,5 procent w 2014 roku do zaledwie 5,1 procent obecnie. To pokazuje wyraźnie, że system przestaje służyć Polonii czy wymianie akademickiej, a zaczyna funkcjonować jako narzędzie masowej migracji ekonomicznej.

Jeszcze bardziej niepokojące są wypowiedzi samych urzędników. Obrzydliwa Ukrainka Wiktoria Herun, pracująca w lubelskim urzędzie miasta otwarcie przyznała, że obecnie studenci z krajów takich jak Indie, Bangladesz czy państwa afrykańskie przyjeżdżają już nie sami, lecz całymi rodzinami. Co istotne — nie mówiła o tym z niepokojem, lecz z wyraźną aprobatą i satysfakcją. Zupełnie jakby jej osobistym celem było zalanie Polski imgirantami z dzikich krajów.

W praktyce oznacza to, że „wiza studencka” coraz częściej staje się po prostu pierwszym etapem trwałego osiedlenia. Mamy tu zatem do czynienia z mechanizmem sprowadzania migrantów spoza Europy pod przykrywką edukacji. Państwo polskie traci kontrolę nad tym procesem, a społeczeństwo nie zostało nawet zapytane, czy chce tak głębokiej zmiany demograficznej i kulturowej.

Przykład Lublina pokazuje skalę przemian. W liczącym około 300 tysięcy mieszkańców mieście obywatele Zimbabwe stali się jedną z największych grup imigranckich — zaraz po Ukraińcach i Białorusinach. Jest ich już około 1200. Jeszcze kilka lat temu taka sytuacja wydawałaby się całkowicie nierealna.

Coraz więcej Polaków zaczyna zadawać sobie pytanie: czy polskie uczelnie istnieją jeszcze dla Polaków, czy już przede wszystkim dla utrzymywania wielkiego systemu migracyjnego? Czy państwo powinno finansować mechanizm, który prowadzi do trwałego osiedlania w Polsce ludzi z odległych kręgów kulturowych, często bez jakiejkolwiek debaty społecznej?

Prawdziwie odpowiedzialny, propolski rząd powinien natychmiast przeprowadzić gruntowną reformę systemu wiz studenckich. Konieczna jest ścisła kontrola uczelni rekrutujących cudzoziemców, ograniczenie fikcyjnych kierunków tworzonych wyłącznie dla pozyskiwania migrantów oraz weryfikacja, czy osoby przyjeżdżające faktycznie studiują. Państwo powinno przede wszystkim wspierać polskich studentów i rozwój krajowej nauki, a nie finansować mechanizmy prowadzące do niekontrolowanej migracji.

NASZ KOMENTARZ: Edukacja wyższa nie może być wykorzystywana jako furtka do masowego osiedlania nachodźców z państw trzeciego świata. Jeśli państwo nie odzyska kontroli nad tym procesem już teraz, skutki społeczne i kulturowe tych decyzji będą odczuwalne przez dekady. Będziemy mieć u siebie ten sam syf co Szwedzi, Niemcy, Anglicy i Francuzi.

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!